
|

12.05.2012 Mecz z Hetmanem Zamo¶æ
Mecz z Hetmanem Zamo¶æ mia³ byæ wielk± niewiadom±. Decydowa³y o tym dwa czynniki. Po pierwsze: w rozgrywkach ligowych dru¿yny rocznika 1997 spotyka³y siê po raz pierwszy. Do tej pory „zna³y siê tylko z widzenia”: jeden lub dwa turnieje halowe, tyle¿ samo sparingów.
Drugim czynnikiem buduj±cym niepewno¶æ co do ostatecznego rezultatu by³ pocz±tek rozgrywek. Dwie pierwsze kolejki – do czasu klêski u siebie z Górnikiem £êczna - wskazywa³y na Zamo¶cian jako jednego z pretendentów do mistrzostwa województwa. Na boisko przy Politechnice wybiegli w czerwonych strojach. W przeciwieñstwie do meczu przy Alejach Zygmuntowskich by³o zimno. Sprawdzona w meczu z Motorem taktyka pozosta³a ta sama. Bia³o czerwona „szachownica” mia³a zagraæ nominalnie z jednym napastnikiem, do drugiej linii, na jej lew± stronê cofniêty zosta³ Pawe³ Rekiel. Brakowa³o te¿ „mózgu dru¿yny” – Sebastiana Wrzesiñskiego.
Pocz±tek meczu – choæ by³ inny ni¿ dotychczasowe spotkania – szybko rozwia³ obawy. BKS zazwyczaj strzela³ pierwsz± bramkê po kilku niewykorzystanych sytuacjach lub „setkach”. Tym razem gospodarze zaskoczyli wszystkich. Bramka pad³a w najmniej spodziewanym momencie, kiedy BKS najwyra¼niej nie funkcjonowa³ jak zwykle. S³usznie zwróci³ uwagê Pan Ja¶kiewicz, ¿e zawodnicy nie tylko podstawowej jedenastki mieli za sob± czwartkowy mistrzowski mecz kadry oraz fina³y lubelskiej gimnazjady. Co niektórzy – jak £ukasz Ja¶kiewicz – we wtorek wywalczyli wicemistrzostwo Lublina w sztafecie 4x100 Gimnazjady Lekkoatletycznej. Chyba z tego wzglêdu w grze „Beksy” brakowa³o szybko¶ci i p³ynno¶ci. Mimo to od 9-tej minuty, kiedy po rzucie ro¿nym pierwsz± bramkê zdoby³ Pawe³ Baran co kilka minut powinny padaæ nastêpne.
W 12 minucie obroñca go¶ci zablokowa³ strza³ Paw³± Rekiela oddany z linii 16-tu metrów. Dwie minuty pó¼niej, z wysoko¶ci prawego naro¿nika pola karnego minimalnie niecelnie uderzy³ „Olszew”. W 18 minucie „g³ówka” Kuby po do¶rodkowaniu Grzesia Treli minê³a poprzeczkê. W 20-tej pi³ka przelecia³a nad ni± po potê¿nym uderzeniu „Wie¶ka” z ponad 20 metrów. Do tej pory – ocena ta odnosi siê do ca³ego meczu – go¶cie nie potrafili przeprowadziæ ani jednej sk³adnej akcji „pachn±cej” bramk±. Ich trafienie i jedna sytuacja by³y wynikiem indywidualnych b³êdów bramkarza i obroñcy.
W 30-tej minucie bezrobotny Maks pope³ni³ pierwszy od bardzo dawna b³±d: po do¶rodkowaniu z rzutu ro¿nego wypu¶ci³ pi³kê z r±k. Tym razem sankcji karnej nie by³o. Zrehabilitowa³ siê wygrywaj±c pojedynek sam na sam (33 minuta). Gdyby nie kiks obroñcy tej sytuacji by nie by³o. A „Beksa” – choæ wolniej - gra³a swoje stwarzaj±c dogodne sytuacje do zdobycia kolejnych bramek. W 31 minucie z linii 16 metrów w lewy s³upek bramki go¶ci trafi³ Kuba Zagórski. Minutê pó¼niej Zamo¶cian nie opu¶ci³o szczê¶cie – po szkoleniowym, filmowym podaniu od £ukasza Wiecha pi³ka uderzona przez Paw³a Rekiela minê³a tym razem prawy s³upek bramki Hetmana. Mimo przychylno¶ci zachmurzonych niebios na przerwê go¶cie schodzili przegrywaj±c 0:3. Dwa razy skutecznym egzekutorem okaza³ siê byæ „Zagór”. W 35 minucie p³askim strza³em, oddanym z „pierwszej pi³ki” po rajdzie Krzy¶ka G³adosza lewym skrzyd³em podwy¿szy³ na 2:0, a w 40-tej ustali³ rezultat do przerwy po uprzedniej „klepce” z „Ludwikiem” w polu karnym.
Wydawa³o siê wiêc, ¿e druga po³owa bêdzie „mi³a, przyjemna i lekka”. Taka te¿ by³a pomimo b³êdu Maksa i puszczonym golu po uderzeniu z rzutu wolnego z odleg³o¶ci ponad 40 metrów. By³a to 43 minuta. Cztery minuty pó¼niej prawym skrzyd³em „szar¿owa³” Kuba Olszewski, do¶rodkowa³ do „Kyla”, który sprytnie i zaskakuj±co przed³u¿y³ podanie jeszcze bardziej na lewo do Paw³a Rekiela. Po strzale „10-ki” pi³kê z bramki wybi³ obroñca, a w 58 minucie po uderzeniu „Rekielka” bramkarz go¶ci splót³ ze sob± swoje wysokie umiejêtno¶ci i szczê¶cie. Ju¿ w tym momencie powinno byæ 4:1. Podobnie s³owo „powinno” nale¿a³oby zastosowaæ do 63 minuty, kiedy lob „Zagóra” min±³ bramkê dobrego i „fartownego” golkipera go¶ci. W 67 minucie – po strzale Krzy¶ka G³adosza – by³ jednak bezradny. Czwart± bramkê – zdobyt± w sytuacji sam na sam - poprzedzi³o prostopad³e podanie „Olszy”. Po raz drugi w meczu – by³a to pi±ta bramka zdobyta przez gospodarzy – „Kylo” wykoñczy³ rajd Arka Szymanka prawym skrzyd³em i celne podanie Kuby Zagórskiego. Minutê przed koñcem Kuba – a la W³odzimierz Lubañski w Chorzowie podczas meczu Polska – Anglia w roku 1973 – ustali³ rezultat spotkania. W roli Bobby Moore’a wyst±pi³ zamojski obroñca.
Zwyciêstwo gospodarzy – choæ zmêczeni zagrali s³abiej - mog³o i powinno byæ wy¿sze, nawet dwucyfrowe. Teraz czeka ich wyjazd w „nieznane”. Z „Jedynk±” – je¶li mnie pamiêæ nie myli – jeszcze nie grali¶cie. Ani na hali, ani w sparingu.
Andrzej Rekiel
BKS Lublin – Hetman Zamo¶æ 6:1 (3:0), Bramki dla BKS zdobyli: P. Baran – 1 (9 min.), J. Zagórski – 3 (35, 40 i 80 min.), K. G³adosz – 2 (67 i 70 min.)
BKS Lublin: Maks ¯uber, Pawe³ Warowny (Kuba Kosid³o - W±sik), Pawe³ Baran, £ukasz Ja¶kiewicz, Grzegorz Trela (Piotr Karwat), Kuba Olszewski (Przemek Dolar), Krzysiek G³adosz, £ukasz Wiech, Kacper Ludwicki (Arek Szymanek), Kuba Zagórski, Pawe³ Rekiel (Pawe³ Dzyr)
28.04.2012 Mecz z Motorem
Przed 60 laty, w 1952 roku powsta³ jeden z najs³ynniejszych westernów. Co niektórzy uwa¿aj± go za film wszechczasów w tej kategorii filmowej sztuki. Zatytu³owany by³ „W samo po³udnie”. Dos³ownie w samo po³udnie, w sobotê 28 kwietnia na Stadionie Miejskim w Lublinie zagrali ze sob± trampkarze starsi Motoru i BKS. Zachowuj±c wszelkie proporcje dla tej kategorii rozgrywek, bez przesady mo¿na go porównaæ do starcia renomowanych „firm pi³karskich”. W zale¿no¶ci od si³y i zasiêgu wyobra¼ni, krajowego lub miêdzynarodowego pi³karskiego podwórka.
Oba zespo³y – przed wiosennym rozkwitem Wojewódzkiej Pierwszej Ligi Trampkarzy Starszych – jesieni± wygra³y swoje grupy. Oba zespo³y – choæby z racji wspólnej nauki sporej czê¶ci „zasobów osobowych” w Klasie Pi³karskiej XVI gimnazjum czy grze w kadrze województwa – znaj± siê jak tak przys³owiowe „³yse konie”. Ale w ligowych rozgrywkach w tej kategorii wiekowej faworyci rozgrywek (nale¿a³oby jeszcze dodaæ TOP i Hetmana) zagrali ze sob± tylko w sezonie M³odzików M³odszych, gdzie dwa razy lepszym by³ Motor. W sparingach te¿ lepiej wiod³o siê „¿ó³to – niebieskim”.
Chocia¿ by³a to ostatnia sobota kwietnia, temperatura i warunki klimatyczne przypomina³y upalne lato. Na bulwarze za rzek± widzianym z korony stadionu, w kierunku zalewu pod±¿a³ rower za rowerem, a na zacienionej, krytej trybunie 15 tysiêcznego stadionu – w latach 80-tych minionego wieku gra³y na nim wszystkie ówczesne s³awy polskiej pi³ki no¿nej – zasiad³o kilkadziesi±t osób. Jeszcze przed ostatecznym wyj¶ciem na murawê dru¿yna gospodarzy zachowa³a siê jak na profesjonalistów przysta³o. W tak ekstremalnych warunkach zespo³y, które maj± graæ w upale wracaj± na chwilê do ch³odnej szatni. Ale jak wie¶ci m±dro¶æ ludowa powroty przed podró¿± wracaj±cym siê po co¶ zazwyczaj przynosz± pecha. Przed pierwszym gwizdkiem pozostawa³o otwarte pytanie, która m±dro¶æ zwyciê¿y…
O dru¿ynie Motoru, która wróci³a z szatni mo¿na by³o powiedzieæ: „nie do poznania”. B³êkitne koszulki z rozgrzewki pozosta³y w szatni. Do czekaj±cej „chrvatskiej” bia³o czerwonej szachownicy przybiegli „canarinhos”. Obie dru¿yny skoncentrowane rozpoczê³y mecz.
Jedynie pierwsze minuty zas³uguj± na okre¶lenie „wyrównany”. Ju¿ pó¼niej, do koñca pierwszej po³owy zdecydowanie – tak¿e dziêki perfekcyjnej grze formacji defensywnej i drugiej linii - zdecydowanie przewa¿a³ BKS. ¦rodek pola, newralgiczn± strefê boiska opanowali „bia³o czerwono niebiescy”.
Pierwsza bramka dla go¶ci – po prostopad³ym podaniu do „Kyla” pad³a ju¿ w 9 minucie. Krzysiek by³ jednak na minimalnym spalonym i sêdzia s³usznie gola nie uzna³. Ale d³ugich, prostopad³ych podañ, gry kombinacyjnej i „bez pi³ki” by³o coraz wiêcej. Jakby upalne powietrze w niczym nie przeszkadza³o „Beksie”. W kontakcie z silnym przeciwnikiem gra³a swoje najwyra¼niej lepiej znosz±c duchotê i skwar.
W 18 minucie jednego z gospodarzy po raz pierwszy z³apa³ skurcz. Potem takich przypadków w jednym i drugim zespole – czemu te¿ trudno siê dziwiæ – by³o coraz wiêcej. Sêdzia kilka razy zrobi³ przerwê pozwalaj±c zawodnikom siê napiæ. P³yta boiska przy Alejach Zygmuntowskich nale¿y raczej do tak zwanych „lotnisk”, a na nich, szerokimi flankami zawsze lubi³a graæ i dobrze gra³a „Beksa”. Chocia¿ na meczu z Motorem obowi±zywa³a inna, ni¿ zazwyczaj taktyka. Tym razem trener zrezygnowa³ z klasycznego ustawienia 4-4-2 na rzecz æwiczonego w kilku zimowych sparingach 4-2-3-1.
Pierwsza bramka zdobyta przez Krzy¶ka G³odosza by³a jedn± z najbardziej ¿yciowych. Tak jak w ¶wiecie i ¿yciu, w akcji uwieñczonej golem spotka³o siê ze sob± to, co w nim przypadkowe i konieczne. Zreszt± wszystko mo¿na zobaczyæ w relacji filmowej.
Po wznowieniu gry – sêdzia zatrzyma³ j± widz±c le¿±cego na murawie pi³karza Motoru – „10-ka” go¶ci na pewno przypadkowo poda³a j± prawemu obroñcy gospodarzy. Gdyby Pawe³ zagra³ inaczej gola prawdopodobnie by nie by³o. Ale po czystym przypadku odezwa³a siê konieczno¶æ. Prawego obroñcê natychmiast zaatakowa³ „Zagór” zmuszaj±c go do zagrania wszerz boiska. O zachowaniu i pi³karskiej inteligencji Króla Alei Zygmuntowskich – „Olszówki” lub „Olszy” jak kto woli - pisaæ sensu nie ma. Wszystko zosta³o nagrane z perspektywy korony stadionu i na wszystko, nawet kilka razy z przyjemno¶ci± mo¿na popatrzeæ. My¶lê, ¿e wszystkie cztery bramki s± doskona³ym materia³em szkoleniowym. W wy¿szych klasach rozgrywek tak¿e.
„Olsza” na swoje trafienie nie musia³ czekaæ do drugiej po³owy. Ju¿ w 24 minucie, po do¶rodkowaniu Kuby Zagórskiego z rzutu ro¿nego uderzy³ pi³kê g³ow±, ale minê³a poprzeczkê.
W 26 minucie pad³a druga bramka dla go¶ci. Jej te¿ z przyjemno¶ci± mo¿na siê przygl±daæ i analizowaæ. I znowu waleczny jak zwykle „Zagór”, jego podanie do Paw³a Rekiela, „klepka” „Rekielka” do „Kyla”, sytuacja sam na sam, dwa strza³y w s³upek Krzy¶ka przedzielone faulem bramkarza. Rzut karny nie podlega³ dyskusji i go¶cie prowadzili 2:0. Wyobra¿am sobie zdziwienie oraz zaskoczenie gospodarzy, ich trenera oraz rodziców – kibiców. Tak jeszcze nigdy nie by³o…
W 38 minucie wspó³autorowi dwóch bramek – Kubie Zagórskiemu – Sebastian Wrzesiñski prostopad³ym podaniem stworzy³ sytuacjê sam na sam. Graj±cy w zielonym trykocie golkiper gospodarzy mia³ wiele szczê¶cia – techniczny lob minimalnie min±³ poprzeczkê.
Na pocz±tku drugiej po³owy obraz gry nie uleg³ zmianie. Ju¿ w 41 minucie prawym skrzyd³em szar¿owa³ Kuba Olszewski. Pi³ka po jego strzale oddanym z wysoko¶ci prawego naro¿nika pola karnego (widok z perspektywy go¶ci) musnê³a poprzeczkê. Operuj±cy po prawej stronie boiska Kuba cierpliwie czeka³. Zmêczeni obroñcy, jak promienie s³oneczne chwytane soczewk± coraz bardziej skupiali siê bli¿ej ¶rodka boiska. Gospodarzy mia³o to wiele kosztowaæ. I to w chwili, gdy odzyskali nadziejê. W 52 minucie wróci³a. Wtedy rzut wolny egzekwowany przez nich ze ¶rodka boiska, z naszej prawej strony da³ „canarinhos” kontaktow± bramkê. I choæ sêdzia boczny podniós³ chor±giewkê sygnalizuj±c offside, decyzja g³ównego uznaj±cego gola by³a jak najbardziej prawid³owa. Niepotrzebnie i niezas³u¿enie od kilku kibiców go¶ci us³ysza³ wiele ostrych s³ów. Moim zdaniem ca³y mecz prowadzi³ dobrze i poprawnie.
By³o wiêc jak przed tygodniem w meczu z Lewartem, czyli trochê nerwowo. Motor zacz±³ przewa¿aæ nie stwarzaj±c jednak realnego zagro¿enia. Defensywa – jak w pierwszej po³owie – gra³a walecznie i skutecznie. A w 63 minucie go¶ciom sprzyja³o szczê¶cie: w sytuacji sam na sam napastnik Motoru min±³ wybiegaj±cego z bramki Maksa, ale trafi³ w nasz± boczn±, lew± siatkê. Móg³ byæ to prze³omowy moment meczu. Tak siê jednak nie sta³o, a indywidualna akcja Kuby Zagórskiego i jego strza³ oddany z „16-ki” z trudem obroniony przez bramkarza Motoru przywo³ywa³ t± dobr±, waleczn± dru¿ynê do czujno¶ci. ¯ó³to niebiescy nie widzieli tylko, ¿e coraz czê¶ciej, na prawym skrzydle jak jastrz±b samotnie kr±¿y „Olszew”. Czeka³ tak do 74 minuty.
Tym razem w akcji przypadku by³o ma³o. Maksio d³ugim, celnym wykopem wyekspediowa³ pi³kê do prawego naro¿nika pola karnego gospodarzy. Przej±³ j± Arek Szymanek, poda³ do Seby, który znalaz³ siê w dogodnej sytuacji do zdobycia bramki. Tym razem obroñcy na kilka sekund opanowali sytuacjê. Wybit± pi³kê na ¶rodku boiska wywalczy³ Kuba Zagórski. Jego przebój, podwójna „klepka” z „Wie¶kiem”, rozci±gniêcie gry na prawo do Kuby Olszewskiego da³o trzeci± bramkê. Zmêczeni gospodarze z trudem podnosili siê z klêczek. Mecz – je¿eli chodzi o zwyciêzcê – praktycznie ju¿ w tym momencie zosta³ rozstrzygniêty.
Dwie minuty pó¼niej „Olszówka” ustali³ jego rezultat wykorzystuj±c d³ugie, krosowe podanie z rzutu wolnego od Paw³a Barana. Kiedy¶, gdy reprezentacja Polski w 1974 roku na stadionach RFN zadziwia³a pi³karski ¶wiat, takimi krosami popisywa³ siê Zygmunt Maszczyk. Takie jego podanie do Henryka Kasperczaka, tego za¶ do Kazimierza Deyny przynios³o Polsce drug± bramkê w meczu z W³ochami. Zdaniem wielu ekspertów by³a to najpiêkniejsza bramka mistrzostw ¶wiata 1974 roku.
Podanie Paw³a Barana na pewno nie by³o wynikiem tak zwanego farta. Kilka minut wcze¶niej zagra³ identycznie do Arka Szymanka. Wtedy Arek nie trafi³.
Kibice „Beksy” przyzwyczaili siê do wysokich wygranych swoich pociech. „Pogromy” du¿o s³abszych dru¿yn nie mia³y jednak i mieæ nie mog³y ¿adnej warto¶ci i znaczenia. Dlatego te¿ mecz na Zygmuntowskich mia³ byæ tak zwanym meczem prawdy. Byæ mo¿e by³ to jak dot±d najlepszy mecz w historii rocznika 1997 BKS-u Lublin. Bo naprawdê dobry, umiej±cy graæ w pi³kê przeciwnik by³ bezradny wobec kombinacyjnej gry ofensywnej i bezb³êdnej obrony.
O niej zazwyczaj – czêsto nie mia³a wiele do pracy – pisa³em najmniej. Po meczu z Motorem trzeba napisaæ o niej jako solidnym fundamencie, na jakim zosta³a zbudowana dru¿yna. Dawne b³êdy, chwile wahania i niezdecydowania w sobotnim upale szukaj±c cienia „posz³y w las”.
Pi³karskie walory pary stoperów i „Geliana” s± znane. Ale bardzo dobry mecz zagra³ filigranowy prawy obroñca „Roni”. Bali¶my siê, czy da radê ros³ym i szybkim napastnikom Motoru. Poradzi³ sobie bardzo dobrze. Tak jak ca³a dru¿yna, w której nie by³o newralgicznego, s³abszego punktu, choæ ustawienie taktyczne zosta³o zmienione.
Niezmienna pozostaje stara pi³karska prawda: ” jeste¶ tak dobry, jak ostatni mecz”. Ten, rozgrywany na najwiêkszym stadionie Lublina ju¿ siê zakoñczy³ i przeszed³ do historii. Gra toczy siê dalej, a w trzeciej kolejce nie brak³o sensacji. W czwartej na boisku przy Politechnice zawita Hetman. Bêdzie to kolejny, trudny mecz. I chodzi o to, aby mierzyæ siê z wymagaj±cymi rywalami.
Andrzej Rekiel
Motor Lublin – BKS Lublin 1:4 (0:2)
Bramki dla BKS: K. G³adosz -2 (19 i 26 min.–karny), J. Olszewski – 2 (74 i 76 min.)
BKS Lublin: Maks ¯uber, Pawe³ Warowny, Pawe³ Baran, £ukasz Ja¶kiewicz, Grzegorz Trela, Kuba Olszewski (Kuba Kosid³o – W±sik), Krzysiek G³adosz (Arek Szymanek), £ukasz Wiech, Sebastian Wrzesiñski, Kuba Zagórski (Pawe³ Dzyr), Pawe³ Rekiel (Kacper Ludwicki).
21.04.2012 Mecz z Lewartem
Dla rocznika 1997 BKS-u Lublin ka¿dy mecz z Lewartem Lubartów zas³uguje na miano ligowego klasyka. Dru¿yny te spotykaj± siê ze sob± w ka¿dym sezonie. Zazwyczaj – wyj±tkiem by³y rozgrywki m³odzików m³odszych – by³a to zamykaj±ca rundê potyczka. We wszystkich – tak¿e sparingach - jak dot±d wygrywa³ BKS, ka¿da konfrontacja znaczona by³a tymi samymi „wspó³rzêdnymi” w ligowej tabeli: bia³o – czerwono – niebiescy zawsze wyprzedzali Lewart. Jednak tylko dwa razy, w Lubartowie, „Beksa” wygra³a wysoko: 6:0 i 7:1. Wszystkie inne spotkania by³y bardzo zaciête. Dwa razy wygrywali¶my 3:1, dwa razy pad³ wynik 1:0 i raz 2:0.
Tym razem zmieni³a siê przedmeczowa hierarchia. Po pierwszej kolejce Wojewódzkiej Pierwszej Ligi Trampkarzy Starszych na boisku przy lubelskiej Politechnice Lewart mia³ siê zaprezentowaæ jako jej lider bezpo¶rednio wyprzedzaj±cy gospodarzy. Rywale, którzy rozgrzewali siê na coraz bardziej zieleniej±cej siê murawie wygrali pierwsze mecze. Oba zwyciêstwa mog³y zrobiæ wra¿enie. My 3:0 pokonali¶my na wyje¼dzie zawsze gro¼ny Widok, Lewart „rozniós³” u siebie Bogdankê 4:0. W¶ród kibiców panowa³o przekonanie, ¿e bêdzie jak zwykle: zwyciêstwo po trudnym spotkaniu, w którym go¶cie mog± tylko „murowaæ” bramkê i liczyæ na kontry.
Pierwsze minuty obali³y takie przypuszczenia. „Niebiescy” nie zamierzali na swej po³owie oczekiwaæ na poczynania „bia³o czerwonej” szachownicy. Rozpoczêli wyj±tkowo walecznie i agresywnie w ka¿dym miejscu boiska, choæ by³y to tylko – inne byæ nie mog³y – poczynania destrukcyjne. Wydaje siê, ¿e trochê zaskoczy³o to naszych ch³opców, którzy wprawdzie przejêli inicjatywê, ale nie mogli nabraæ lekko¶ci i swobody gry. Otwartym pozostawa³o pytanie, na ile go¶ciom starczy si³ dla takiego pressingu. W wyszkoleniu technicznym zawsze lepszym by³ BKS, tak te¿ pozosta³o. W konfrontacji z si³± fizyczn± technika zaczê³a górowaæ.
Bramka dla gospodarzy powinna pa¶æ ju¿ w 8-mej minucie. Wtedy Pawe³ Baran przed naszym polem karnym przerwa³ akcjê go¶ci, zagra³ d³ug±, prostopad³± pi³kê do Paw³a Rekiela. Pawe³ „klepn±³” do „Zagóra”, ten „odklepa³” do Paw³a. Szybka wymiana pi³ek pozwoli³a „10-ce” miêdzy dwoma obroñcami „wej¶æ” w pole karne i oddaæ p³aski strza³ w pe³nym biegu. Pi³ka minimalnie minê³a prawy s³upek bramki go¶ci.
Zdecydowana wiêkszo¶æ bramek zdobytych przez BKS w historii jego ligowych wystêpów by³a ukoronowaniem konstruowanych akcji ofensywnych. Dobra technicznie dru¿yna, aby zaliczyæ „trafienie” nie musia³a liczyæ na kontry. Tym razem gol zdobyty w 25 minucie by³ wynikiem wzorowo i szybko wyprowadzonego kontrataku.
Go¶cie wykonywali rzut wolny z prawie 40 metrów. „Niebieski” zdecydowa³ siê na uderzenie, mocno bit± pi³kê bez problemu z³apa³ Maks. Bilardowym rzutem do „Geliana”, który by³ w lewym naro¿niku naszego pola karnego zapocz±tkowa³ najprawdziwszy pi³karski „majstersztyk”. Grzesio b³yskawicznie poda³ do ¶rodka, do „Zagóra”. Kuba „klepk±” rozci±gn±³ grê na lewe skrzyd³o podaj±c do Sebastiana Wrzesiñskiego. Kiedy bieg³ on wzd³u¿ linii bocznej boiska, obroñcy zaabsorbowani ruchem napastników nie zauwa¿yli, ¿e do ich „16”-ki, lekko cofniêty dobiega nie pilnowany „Kylo”. Zazwyczaj, je¶li w takiej sytuacji Krzysiek dostaje pi³kê – Sebastian poda³ mu idealnie – dla przeciwników oznacza to utratê gola. W tym przypadku tak te¿ siê sta³o. Krzysiek z pi³k± przy nodze „wjecha³” w pole karne i maj±c przed sob± tylko bramkarza z „wapna” umie¶ci³ pi³kê w siatce. A poniewa¿ Lewart by³ aktywny jedynie w destrukcji – w pierwszej po³owie – nie stworzy³ ani jednej sytuacji „pachn±cej” bramk± – wydawa³o siê, ¿e bêdzie jak zawsze. Czyli zwyciêsko, ale spokojnie choæ trudno. Gdyby wzi±æ pod uwagê bramkowe sytuacje BKS mo¿na by nawet wykre¶liæ to drugie okre¶lenie. Tak jednak siê nie sta³o, choæ powinno.
W 28 minucie z linii 16 metrów potê¿nie uderzy³ „Wiesiek”, ale pi³ka przelecia³a nad poprzeczk±. Tak samo zachowa³a siê po „przewrotce” Kuby Zagórskiego w 32 minucie. Najlepsz± bramkow± sytuacjê mia³ Pawe³ Rekiel w 37 minucie, który po rzucie ro¿nym wykonywanym jak zwykle przez „Olszówkê” ogra³ dwóch obroñców i strzeli³ z ostrego k±ta z naszej lewej strony. Pi³ka musnê³a przeciwny s³upek bramki go¶ci.
Druga bramka w pierwszej po³owie jednak pad³a. Sta³o siê to minutê pó¼niej. Po faulu na Kubie Zagórskim £ukasz Wiech egzekwowa³ rzut wolny ze ¶rodka boiska, z naszej prawej strony. „Wiesiek” do¶rodkowa³ do „Kyla”, Krzysiek przed³u¿y³ do¶rodkowanie do Paw³a Rekiela, a interweniuj±cy obroñca g³ow± skierowa³ pi³kê do w³asnej bramki. Wydawa³o siê, ¿e trac±c gola do szatni i maj±c w pamiêci historiê wzajemnych konfrontacji przyjezdni ju¿ siê mentalnie nie podnios±. Pi³ka potrafi byæ jednak przewrotna, od czasu do czasu padaj± bramki z niczego. Jedni tak je zdobywaj±, inni trac±.
Nieszczê¶cie dla gospodarzy zapowiedzia³a ju¿ 41 minuta, kiedy to zabrak³o zdecydowania i zrozumienia pomiêdzy obroñc± a bramkarzem. Niezbyt precyzyjne podanie pi³ki g³ow± tym razem zdo³a³ wy³apaæ Maks.
W 47 minucie go¶ciom spad³ z nieba prezent – nad boiskiem i Lublinem majestatycznie kr±¿y³y trzy ¶mig³owce. W zupe³nie niegro¼nej sytuacji brak zdecydowania i wspó³pracy w grze obronnej zakoñczy³ siê faulem w polu karnym, kilkuminutowym wykluczeniem naszego stopera i golem uzyskanym z „11-ki”. Go¶ciom najwyra¼niej energii przyby³o, co jednak nie skutkowa³o realnym zagro¿eniem. Tylko dwa razy – w 72 i 75 minucie – stworzyli sytuacje, które jedynie hipotetycznie mog³y zakoñczyæ siê sukcesem. W „realu” pozostawa³o do tego bardzo daleko. Du¿o bli¿ej do upragnionej trzeciej bramki zbli¿a³ siê BKS. W 55 minucie, po rzucie ro¿nym z 13 metrów uderzy³a nasza „13”-ka, ale pi³ka minê³a lewe okienko bramki Lewartu. Cztery minuty pó¼niej, po indywidualnej akcji Paw³a Rekiela lew± stron± boiska i jego do¶rodkowaniu, pi³ka ponownie uderzona przez „Zagóra” minê³a prawy s³upek bramki go¶ci. Ale ta akcja by³a zwiastunem przypieczêtowania zwyciêstwa gospodarzy. Odetchnêli w 76 minucie. I znowu Maks wzi±³ udzia³ w ofensywnej akcji. Celnie wybi³ pi³kê, na ¶rodku boiska przej±³ j± Sebastian Wrzesiñski, po serii zwodów poda³ j± na lewo do „Kyla”, którego rajd skrzyd³em i do¶rodkowanie na bramkê uderzeniem z pierwszej pi³ki, z odleg³o¶ci 7 metrów zamieni³ Kuba. By³o wiêc jak zwykle, ale i wcze¶niej i pó¼niej gospodarze mogli zdobyæ dwie bramki. W 62 minucie Pawe³ Rekiel przegra³ pojedynek sam na sam – bramkarz Lewartu chyba jednak go sfaulowa³. Szansê na podwy¿szenie mia³ te¿ Krzysiek G³adosz – po rzucie ro¿nym pi³kê sprytnie uderzon± g³ow± o ziemiê zdo³a³ z³apaæ bramkarz.
Przed dwoma najbli¿szymi meczami prawdy – pierwsze „starcie gigantów” odbêdzie siê na Stadionie Miejskim w Lublinie – dwie sprawy zas³uguj± na uwagê. Po pierwsze skuteczno¶æ – w meczu z Motorem okazji nie bêdzie zbyt wiele, a du¿o sytuacji bramkowych w spotkaniach z Widokiem i Lewartem nie zosta³o wykorzystanych. Po drugie: feralna 47 minuta! Przy Alejach Zygmuntowskich nie mog± zdarzyæ siê momenty takiego niezdecydowania.
Andrzej Rekiel
BKS Lublin –Lewart Lubartów 3:1 (2:0)
Bramki dla BKS: K. G³adosz (25 min.), K.Zagórski (76 min) oraz bramka samobójcza (37 min)
BKS Lublin: M. ¯uber, P.Warowny, £. Ja¶kiewicz, P.Baran, J. Olszewski, K.G³adosz, £.Wiech, S.Wrzesiñski, P.Rekiel, J. Zagórski. Grali ponadto: K. Ludwicki, P. Dzyr, J. W±sik, P.Dolar, J. Kêdzierski
14.04.2012 Mecz z Widokiem
Jedno z najciekawszych, najm±drzejszych dzie³ filozoficznych, napisane strawnie i lekko, co wyj±tkowo rzadkie dla tego typu literatury nosi tytu³ „¦wiat jako wola i przedstawienie”. Jego autorem jest urodzony w Gdañsku u schy³ku XVIII wieku Artur Schopenhauer. Oczywi¶cie nie czas to i miejsce na prezentacjê tej interesuj±cej filozoficznej koncepcji. Wbrew pozorom jest bardzo bliska codzienno¶ci ¿ycia.
Schopenhauer jest rzadkim dla tysiêcy lat europejskiej refleksji przypadkiem szczególnego zaakcentowania woli jako podstawowej i fundamentalnej w³adzy cz³owieka, dziêki której w ogóle istnieje i pojawia siê ¶wiat. Chocia¿by woda pokazuje siebie, czym jest z tego powodu, ¿e cz³owiek chce piæ. Jest on te¿ taki, nie jakim jego my¶lenie i rozum, ale chcenie i wola. To ona, ¿adna konieczno¶æ, bezosobowe si³y ducha dziejów, modne dzisiaj popêdy i po¿±dania kszta³tuje ¶wiat. Konsekwencje realizacji woli lub te¿ jej braku rzutuj± daleko w przestrzeñ i czas. To, ¿e otoczenie lubelskiego Zamku wygl±da zupe³nie inaczej, ni¿ chocia¿by jeszcze jesieni± 1942 roku (polecam wam od czasu do czasu wej¶cie nie na strony g³upawych gier i gierek, ale na stronê Teatru NN Brama Grodzka – www.tnn.pl i spacer lubelskim Podzamczem, Szerok±, Krawieck±, Zamkow±, Jateczn± na wirtualnej makiecie przedwojennego Lublina. Po tamtym ¶wiecie pozosta³a jedynie ceglasta bry³a studzienki na dzisiejszym placu manewrowym dworca PKS) jest tak¿e konsekwencj± braku woli, nawet nie woli walki. Ma³o kto wie, ¿e najpotê¿niejsza, l±dowa armia ¶wiata Francji 12 wrze¶nia 1939 rozpoczê³a dzia³ania zbrojne na terenie Niemiec i nie napotkawszy ¿adnego oporu – ca³o¶æ dywizji niemieckich walczy³a w Polsce – po pokonaniu kilkunastu kilometrów, nie niepokojona przez nikogo wróci³a do domu! Rzeka historii pop³ynê³aby zupe³nie inaczej… Wbrew powszechnym mniemaniom ówczesne Wojsko Polskie te¿ nie by³o u³omkiem. Zaliczane by³o wówczas do ¶cis³ej, europejskiej czo³ówki: 4-6 miejsce w pierwszoligowej tabeli. Instytucja pañstwa, jego inwestycje i rozwój gospodarczy – po 20 latach od odzyskania niepodleg³o¶ci! – funkcjonowa³a o niebo lepiej ni¿ tak zwane demokratyczne pañstwo prawa! Byæ mo¿e dlatego, ¿e w ¶wiadomo¶ci spo³ecznej obecne by³y poniewierane i flekowane dzi¶ takie warto¶ci jak naród, historia, po¶wiêcenie, patriotyzm. Nie by³o telewizorów i tañcz±cych na ich ekranach kolorowych parad oszustów.
Szczególnie w sporcie, kiedy szala sportowych umiejêtno¶ci rywali pozostaje w równowadze czynnikiem decyduj±cym o sukcesie lub pora¿ce mo¿e byæ wola. W kolejnym, coraz powa¿niejszym etapie sportowej przygody z pi³k± no¿n± tej wiosny nasi ch³opcy musz± siê z ni± naprawdê zaprzyja¼niæ! Bo umiejêtno¶ci pi³karskich – zaryzykujê stwierdzenie, ¿e w województwie lubelskim, na tym poziomie rozgrywek jest to naj³adniej i najlepiej technicznie graj±ca dru¿yna – na pewno nie brakuje! Ale poziom woli, z racji specyfiki tegorocznych rozgrywek, za³o¿onego celu – jest nim awans do I Ligi Juniorów M³odszych, a nie graj± w niej starsi koledzy, którzy sprawê za³atwi± – musi byæ utrzymany na poziomie maksymalnej mocy startowej silników samolotu. Graj±c sparing z mistrzem Polski rocznika 1997 przekonali¶cie siê sami, ¿e o sukcesie nie decyduj± warunki fizyczne, nie tylko pi³karskie, ale ambicja i wola. Chocia¿ nie jeste¶cie Herkulesami, mogli¶cie zobaczyæ, ¿e jeszcze l¿ejszej wagi ch³opcy z Mielca, pi³karskimi umiejêtno¶ciami zbli¿onymi do waszych, pokonali was na hali przede wszystkim waleczno¶ci± i ambicj±. Pewnie i ona by³a tym czynnikiem, który pozwoli³ im siêgn±æ po wygran± na mistrzostwach Polski. Mo¿liwo¶æ waszej tam obecno¶ci nie by³a science fiction. Nie ma sensu wracaæ do tego, co przed rokiem wydarzy³o siê w Bia³ej Podlaskiej.
Losowanie terminarza rozgrywek nie by³o szczê¶liwe. 4 mecze u siebie, 5 na wyje¼dzie, w tym z najsilniejszymi rywalami. Pierwszy te¿ – wbrew majowemu pogromowi sprzed roku, jaki Widokowi sprawi³ BKS – nie zapowiada³ siê ³atwo. Przysz³o graæ w D±browicy, gdzie kiedy¶ przed rewan¿owym zwyciêstwem 11:1 zremisowali¶cie 1:1. Te dwa wyniki, ich rozpiêto¶æ wynik konfrontacji pozostawia³y otwartym. A Widok w m³odzie¿owej pi³ce Lubelszczyzny ma uzasadnion± renomê w ka¿dej kategorii wiekowej.
Po serii udanych zimowych sparingów, gdzie nie brakowa³o meczów z dru¿ynami juniorskimi – za cykl zimowych przygotowañ wielkie dziêki dla kierownictwa klubu i dru¿yny - im bli¿ej inauguracji ligi, z powodu chorób i kontuzji niepokoju by³o coraz wiêcej. Do¶æ powiedzieæ, ¿e po raz pierwszy w komplecie tak zwanego podstawowego sk³adu od ostatniego meczu rundy jesiennej BKS na boisko wybieg³ dopiero w D±browicy. Dlatego te¿ uzasadniona majowym zwyciêstwem nadzieja sukcesu splata³a siê z obaw±. Tym bardziej, ¿e jak ¿adn± z pozosta³ych dru¿yn interesuje was przede wszystkim ostateczne, ligowe zwyciêstwo. ¯aden inny zespó³ nie ma tak wysoko ustawionej poprzeczki! A rewan¿ów nie bêdzie. W waszym przypadku ka¿dy mecz bêdzie meczem o wszystko. Ten awans musicie sami sobie naprawdê wywalczyæ! Atuty pi³karskie s±, decydowaæ bêdzie wola!
Pocz±tek meczu pokazywa³, ¿e ¼le nie bêdzie. Ju¿ pierwsza minuta mog³a, a nawet powinna „bia³o czerwonej szachownicy” daæ prowadzenie. Koronkow± wymianê pi³ek przed i na polu karnym gospodarzy, soczystym strza³em z odleg³o¶ci 15 metrów zakoñczy³ Sebastian Wrzesiñski. Widaæ by³o, ¿e „czerwony” Widok bêdzie mia³ problemy z „bia³o czerwon± szachownic±”. Tym bardziej, ¿e najwyra¼niej wola sportowej walki go¶ci osi±gnê³a poziom pe³nej mocy startowej samolotu. Na równym, dobrze przygotowanym, zielono szarym pasie bia³o czerwona szachownica rozpêdza³a siê coraz bardziej. Potrzeba by³o czasu aby wzbiæ siê w powietrze…
Gdyby masa startowa by³a mniejsza sta³oby siê to ju¿ w trzeciej minucie, ale Pawe³ Rekiel nie zagra³ idealnie „w tempo” do „Zagóra”. O jego formê po leczeniu kontuzji obawiali¶my siê najbardziej. Jak siê okaza³o, niepotrzebnie. „13-ta” komora spalania jak zwykle dawa³a odpowiedni ci±g i moc. Pokaza³a to pierwsza bramka. „Olszówka” d³ugim, prostopad³ym podaniem uruchomi³ Kubê, który na szybko¶ci min±³ interweniuj±cych obroñców i bramkarza. Nie zdo³a³ jednak skierowaæ pi³ki do siatki, zszed³ za bardzo w lewo, prawie do linii koñcowej boiska. Do¶rodkowanie stamt±d – mo¿liwe dziêki jego normalnej waleczno¶ci i ambicji – na gola, strza³em w prawe okienko bramki Widoku z „5-ki” zamieni³ Pawe³ Rekiel. By³a to 13 minuta! Obecni na meczu kibice „Beksy” chyba siê uspokoili. Tym bardziej, ¿e gospodarze do tego momentu niczym nie zagrozili, widaæ by³o ró¿nicê w pi³karskim wyszkoleniu i mentalnej dyspozycji. Z ka¿d± minut± by³o im coraz trudniej, gdy¿ go¶cie na d³ugie minuty zamykali gospodarzy na ich po³owie. By³o jasnym, ¿e padn± kolejne bramki.
Drug± w 19 minucie móg³ zdobyæ kolejny rekonwalescent – „Kylo”. Po do¶rodkowaniu Kuby Olszewskiego z rogu Krzysiek g³ow± uderzy³ pi³kê, któr± bramkarz sparowa³ na poprzeczkê. Dwie minuty pó¼niej niecelnie strzeli³ zza linii karnego. Szkoda, ¿e zdecydowa³ siê na uderzenie, w du¿o lepszej sytuacji by³ Sebastian Wrzesiñski.
W 23 minucie mia³a miejsce kolejna, bardzo ³adna i widowiskowa akcja BKS. Zapocz±tkowa³ j± profesor Pawe³ Baran – o grze defensywy bêdzie jeszcze kilka s³ów - d³ugim, celnym krosem na prawo podaj±c do Kuby Olszewskiego. „Olsza” „poci±gn±³” prawym skrzyd³em, poda³ p³asko do Zagóra, który po ograniu pilnuj±cego go obroñcy z „16-ki” trafi³ w s³upek.
W 30 minucie pad³a druga bramka. Muszê przyznaæ, ¿e powtórkê tej akcji – widzian± z perspektywy kamery stoj±cego za bramk± Pana Ja¶kiewicza i mojej z trybun ogl±da³em wiele razy. Tyle¿ samo razy s³ucha³em nagranych g³osów. Zaryzykujê stwierdzenie, które poni¿ej uzasadniê, ¿e by³a to jedna z naj³adniejszych, najinteligentniejszych bramek w historii waszych dotychczasowych ligowych rozgrywek. Widaæ w niej istotê pi³ki no¿nej, szczególnej, przed refleksyjnej, dynamicznej wiêzi jak± podczas meczu tworz± ze sob± zawodnicy i ich trener. Proponujê temu przyjrzeæ siê i nagranych g³osów pos³uchaæ bardzo uwa¿nie. (Mam nadziejê, ¿e do „rzuconych” na stronê klubu bramek pan Ja¶kiewicz nie dorzuci podk³adu muzycznego). Do pe³ni obrazu przydaliby siê te¿ obroñcy Widoku, ich opowiedziane wra¿enia i reakcje.
Wydawa³o siê, ¿e kilkana¶cie sekund przed utrat± drugiego gola na chwilê mogli odetchn±æ. Od dawna byli zamkniêci jak w Zbara¿u polskie wojska. Tym bardziej, ¿e tym razem bardzo dobry technicznie „Seba” nie „sklei³” d³ugiego podania z prawego skrzyd³a od rozgrywaj±cego perfekcyjny mecz £ukasza Wiecha. Pozwoli³o to obroñcy go¶ci wybiæ pi³kê przed siebie. Na ¶rodku boiska przej±³ j± „Budyñ” – z racji d³ugiej choroby i przerwy w treningach jego gra w D±browicy zas³uguje na wiele ciep³ych s³ów – i poda³ na lewo do Grzesia Treli. Przypatrzcie siê, co siê dzieje, kiedy „Gelian” jeszcze ma pi³kê. „Zagór” unosi d³oñ i zaczyna biec w kierunku oddalonego o kilkadziesi±t metrów Grze¶ka. Dobrze by³oby – je¶li to pamiêtaj± – obroñców Widoku zapytaæ o ich reakcje i odczucia. Byæ mo¿e zawahali siê na u³amek sekundy: biec za „Zagórem” i pozostawiæ w potencjalnie lepszej sytuacji Paw³a Rekiela, czy te¿ nie. Tego wiedzieæ nie bêdziemy, ale mo¿emy zobaczyæ perfekcyjne, kilkudziesiêciometrowe, prostopad³e podanie Grzesia, wchodz±cego miêdzy dwóch obroñców, na kilku metrach zostawiaj±cego ich i szybszego o u³amek sekundy od bramkarza „Rekielka” oraz jego celny strza³ z pierwszej pi³ki oddany z „wapna”. Piêkna i niezwyk³o¶ci tej akcji dodaje s³yszany krzyk trenera – pi³ka jeszcze leci – „przesz³a, przesz³a! Dobra dru¿yna jest jak dzia³aj±cy przed jak±kolwiek u¶wiadomion± refleksj± mechanizm – wszyscy w tym samym momencie czuj± i widz± ca³ym swym jestestwem grê. Ta akcja pokaza³a tak± w³a¶nie cechê zespo³u. W akcji brali udzia³ zawodnicy i ich trener! Chyba rozumiecie, co mam na my¶li. Pewnie to czysty, ale m±dry i co¶ ods³aniaj±cy przypadek.
Jesieni± grê BKS opisywa³a „zasada drugiej po³owy”. Polega³a ona na tym, ¿e w drugich 40-tu minutach rywale byli po prostu mia¿d¿eni i rozje¿d¿ani. Przebieg drugiej po³owy w D±browicy nie pozwala odpowiedzieæ na pytanie czy prawo to wiosn± te¿ bêdzie obowi±zywaæ. Zaczê³o siê od potê¿nego uderzenia Paw³a Barana z rzutu wolnego. Bramkarz sparowa³ pi³kê bit± z odleg³o¶ci ponad 20 metrów i dozna³ kontuzji w starciu z id±cym na dobitkê „Seb±”. Zmiennikowi – w przeciwieñstwie do bezrobotnego Maksa – nie brakowa³o pracy, wydaje siê, ¿e kilka razy z tarapatów uratowa³ go sêdzia odgwizduj±c spalone, których nie by³o. Kunszt i klasê pokaza³ w 65 minucie: strza³ Zagóra w okienko zza linii pola karnego przynale¿a³ do kategorii „nie do obrony”. Nie opu¶ci³o go szczê¶cie po sprokurowanym obron± tego strza³u rzucie ro¿nym: „Kylo” g³ówkuj±c trafi³ w poprzeczkê. Broni³ strza³y Paw³a Rekiela, Kuby Olszewskiego, nad poprzeczk± przelatywa³a pi³ka uderzana przez „Budynia”, „Wie¶ka” i Paw³a Dzyra. Bezradny by³ po indywidualnej akcji i rajdzie „Ludwika” – wracaj±cy po chorobie do dyspozycji nominalny obroñca skutecznie zmieni³ w ataku Paw³a Rekiela ustalaj±c rezultat w 78 minucie.
Zwyciêstwo go¶ci przez moment przez moment nie by³o zagro¿one i Maks ze spokojem móg³ ogl±daæ grê kolegów, zw³aszcza defensorów. W zanadrzu przerywali wszelkie próby zawi±zywania akcji ofensywnych Widoku. Pawe³ Baran zagra³ jak najprawdziwszy profesor, bardzo pewnie £ukasz Ja¶kiewicz. Gdy do tego dodaæ ofensywnych bocznych obroñców, bardzo dobrze graj±c± drug± liniê i atak, mo¿na powiedzieæ, ¿e pora¿ka Widoku mog³a i powinna byæ wy¿sza.
Na boisku – nie tylko obok - w sposób w³a¶ciwy dla swej funkcji by³ te¿ z wami trener. Czêsto, nawet po zakoñczonej akcji, na ¿ywo co¶ wyja¶nia³ i t³umaczy³. To bardzo dobra lekcja pi³ki no¿nej.
Pierwszej rundzie mo¿na przypisaæ miano niespodzianek, a nawet sensacji. Z faworytów tylko BKS nie zawiód³. Widaæ wiêc, ¿e bêdzie ciekawie i interesuj±co. Tak jak byæ powinno. Z racji, o których wspomnia³em wy¿ej, wy na niespodzianki pozwoliæ sobie nie mo¿ecie. Towarzyszyæ wam musi koncentracja, odpowiedzialno¶æ i wola. Nie tylko na boisku, w codziennym zachowaniu tak¿e. Ostatnio zdarzy³o siê zbyt wiele zachorowañ i przeziêbieñ! Ze zdrowiem nie cwaniakujcie! Gra staje siê coraz powa¿niejsza, coraz wiêcej subtelnych czynników bêdzie wp³ywaæ na jej rezultat. Pierwszoplanowa musi pozostaæ wola zarysowana przez sportowy cel, która bêdzie tak¿e tworzyæ wasz codzienny ¶wiat, jego obraz i kszta³t.
Andrzej Rekiel
UKS Widok Lublin – BKS Lublin 0:3 (0:2)
Bramki dla BKS zdobyli: P. Rekiel – 2 (13 i 30 minuta), K. Ludwicki – 1 (78 minuta)
BKS Lublin: Maks ¯uber, Pawe³ Warowny, Pawe³ Baran, £ukasz Ja¶kiewicz, Grzegorz Trela, Jakub Olszewski, £ukasz Wiech, Krzysztof G³adosz, Sebastian Wrzesiñski, Pawe³ Rekiel, Jakub Zagórski.
Zagrali tak¿e: Jakub W±sik, Przemek Dolar, Jakub Kêdzierski, Pawe³ Dzyr, Kacper Ludwicki i Szymon Szawara.
29.10.2011 Mecz z Lewartem Lubartów
Tak jak przed rokiem meczem koñcz±cym rundê jesienn± – i zarazem rozgrywki udziwnione przez LZPN – by³ mecz z Lewartem Lubartów. Dla trampkarzy starszych BKS - ligowy klasyk. We wrze¶niu 2008 zwyciêskim 6:0 w Lubartowie, trenowani wówczas przez pana Artura Aleksandrowicza m³odzicy m³odsi „Beksy” rozpoczêli swoj± ligow± przygodê. W spokojn±, cich±, jesienn±, ale ciep³± i s³oneczn± ostatni± sobotê pa¼dziernika z kolegami z Lubartowa naszym ch³opcom przysz³o mierzyæ siê siódmy raz. I chocia¿ Lewart to solidna dru¿yna BKS by³ lepszym we wszystkich dotychczasowych ligowych potyczkach. Bilans bramek – o ile mnie pamiêæ nie myli: 21-4 – oraz wygrany sparing 5:0 przed inauguracj± rozgrywek wskazywa³, ¿e gospodarze s± zdecydowanym faworytem. Tym bardziej, ¿e w przeciwieñstwie do minionego sezonu ca³± rundê potrafili utrzymaæ wysok± formê, unikn±æ urazów i kontuzji. Pierwsze minuty meczu wskazywa³y, ¿e tym razem bêdzie podobnie, wrêcz „mi³o, lekko i przyjemnie”. Nie tak jak rok temu, kiedy pod koniec rundy BKS „z³apa³ zadyszkê” i szczê¶liwie wygra³ 1:0.
W 3 minucie po szybkiej „klepce” Paw³a Rekiela z „Zagórem” Kuba znalaz³ siê w sytuacji sam na sam z bramkarzem, ale nie trafi³. Minutê pó¼niej, po równie szybkiej wymianie kilku podañ sêdzia odgwizda³ spalonego „Bulby”. Druga ju¿ akcja pachnia³a golem, który pad³ w 8 minucie. „Zagór” – celnym, d³ugim podaniem do nie obstawionego „Olszy” – przeniós³ ciê¿ar gry na praw± stronê boiska, a Kuba z prawego naro¿nika pola karnego przelobowa³ bramkarza go¶ci.
Nastêpne gole wydawa³y siê byæ kwesti± czasu. Minutê pó¼niej „Olszówka” – po klepce z „Rekielkiem” - po raz drugi powinien zaliczyæ trafienie. Pewnie by tak by³o gdyby uderza³ od razu, a nie bawi³ siê w zbêdne „klejenie” pi³ki do nogi. W 10 minucie, gdyby d³ugie podanie „Wie¶ka” do „Seby” by³o l¿ejsze, Sebastian najprawdopodobniej zdoby³by gola. Podobnych, a nawet bardziej klarownych sytuacji w pierwszej po³owie by³o co najmniej kilka. Szanse mieli „Olsza”, „Zagór”, Pawe³ Rekiel, dwie niewykorzystane „setki” na swe konto mo¿e zapisaæ skuteczny przecie¿ „Kylo”. Tylko on wie, jak to siê sta³o, ¿e w 29 minucie w sytuacji sam na sam lepszym by³ bramkarz go¶ci i dlaczego w 34 minucie po jego uderzeniu g³ow± pi³ka nie zatrzepota³a w siatce. W bramce sta³ wówczas zawodnik z pola. Bramkarz – po faulu na Pawle Rekielu przed polem karnym – na 5 minut zosta³ usuniêty z boiska. Po kolejnym, niecelnym strzale Krzy¶ka z dystansu trener nie wytrzyma³ i krzykn±³: „Ch³opaki! Tam stoi kto¶, kto nie jest bramkarzem!”.
Zamiast trzech, czterech, a nawet 5 goli „bia³o czerwono niebiescy” do gwizdka koñcz±cego pierwsz± po³owê mieli na koncie tylko jedno trafienie. Uwzglêdniaj±c tegoroczne prawo drugiej po³owy po przerwie mo¿na by³o spodziewaæ siê pogromu „niebieskich”, którzy podczas pierwszych 40 minut ani razu nie zagrozili bramce pokrzykuj±cego nieustannie i doradzaj±cego kolegom Maksa
Druga po³owa obali³a jednak to prawo. BKS mia³ przewagê, z której nic nie wynika³o. W miarê szybk± grê pi³k± z pierwszej czê¶ci meczu, w drugiej zast±pi³o jej „wo¿enie, przetrzymywanie i holowanie”. Najlepszym komentarzem do boiskowych wydarzeñ mog± byæ s³owa dziadka Paw³a Barana: „Kopanina siê zrobi³a. By³y takie mecze, ¿e miêdzy sob± pi³k± rozgrywali. I siê nie oszarpali tyle”.
Bramka jednak pad³a w 54 minucie. Po rzucie ro¿nym wykonywanym przez „Zagóra” pi³kê – uderzeniem g³ow± – w siatce umie¶ci³ Krzysiek G³adosz, jednak królem drugiej po³owy móg³ i powinien zostaæ Grzesiek Trela. By³oby tak, gdyby wykorzysta³ trzy „setki”. Jedna z nich mo¿e byæ doskona³ym materia³em szkoleniowym. Po do¶rodkowaniu „Zagóra” z naszej prawej strony boiska, „Gelian” uderzeniem g³ow± przed³u¿y³ jej lot tak, ¿e minê³a prawy s³upek bramki go¶ci. Warto w tym momencie pos³uchaæ trenera: „przysz³a z prawej, uderzam w prawo! Kontruj±ca pi³ka w ten róg, z której strony przysz³a!”. „Nie kombinuj, nie kombinuj Grzesiu!” – krzykn±³ Maks.
Go¶cie – w 80 minucie po chwili wahania stoj±cego miêdzy s³upkami Bartka – mogli zdobyæ bramkê, ale pi³kê z linii bramkowej wybi³ Kuba Zagórski.
Bior±c pod uwagê ilo¶æ stworzonych sytuacji – przede wszystkim w pierwszej po³owie – BKS wygra³ mecz zas³u¿enie. Przypieczêtowa³ nim – je¶li tak mo¿na powiedzieæ wobec dziwnej zasady tegorocznych rozgrywek – zwyciêstwo w lidze. Trzy razy najwy¿szy stopieñ podium by³ bardzo blisko. W rozgrywkach m³odzików m³odszych skoñczy³o siê na 4-tym miejscu, potem by³o trzecie, drugie i teraz pierwsze.
Mecz z Lewartem zakoñczy³ nie tylko jesienne, ligowe rozgrywki, ale tak¿e pewien etap przygody z pi³k±. Od wiosny zacznie siê powa¿niejsza gra z bardziej wymagaj±cymi rywalami. Ka¿dy mecz bêdzie ciê¿ki i trudny, chocia¿ jak przypuszczam u rywali bêdziecie wzbudzaæ respekt. My¶lê, ¿e ca³kiem zasadnie bêd± siê was po prostu bali. Bo naprawdê umiecie graæ pi³k± i w pi³kê. Zaryzykujê nawet twierdzenie, ¿e w ca³ej lubelskiej lidze, pod wzglêdem technicznym nie ma tak dobrze wyszkolonej dru¿yny. Jako ca³o¶ci i sporej liczby indywidualno¶ci. Jest tylko jedno ale: to co powinno byæ atutem, mo¿e staæ siê kul± u nogi! Mam na my¶li inklinacje - u co najmniej kilku - do zbyt indywidualnej gry. Trzeba przyznaæ: to te¿ potraficie, ale podczas meczu warto mieæ oczy szeroko otwarte, widzieæ dalej i wiêcej ni¿ tylko pi³kê i swobodnie mijanego rywala. Sztuk± jest umiejêtno¶æ miniêcia i kiwniêcia, ale tak¿e szybkie, celne, d³u¿sze lub krótsze podanie do lepiej ustawionego kolegi. Je¶li na tym polu równowaga nie zostanie zachwiana, je¶li bêdziecie graæ pi³k± – jestem pewien, ¿e t± trudn±, opanowan± ju¿ przez was umiejêtno¶æ udoskonali z wami wasz trener, je¶li wiosn± nie zabraknie koncentracji i sportowej agresji w grze, je¶li nie bêdzie nawet najbardziej uzasadnionego „boiskowego k³apania jêzorem”, wiosn± w I lidze powinno byæ dobrze, a nawet jeszcze lepiej. Na przygotowanie siê do tego trudniejszego etapu przygody z pi³k± pozosta³o prawie 5 miesiêcy. O warunki przygotowañ mo¿ecie byæ spokojni. My¶lê, ¿e niewiele dru¿yn ma taki komfort. Trzeba siê po prostu teraz zabraæ do roboty, aby jesieni± zagraæ w I lidze juniorów m³odszych.
Andrzej Rekiel
BKS Lublin –Lewart Lubartów 2:0 (1:0)
Bramki dla BKS: J. Olszewski (8 min.) i K. G³adosz (54 min.)
BKS Lublin: M. ¯uber, K. Ludwicki, P. Baran, £. Ja¶kiewicz, G. Trela, J. Olszewski, £. Wiech, K. G³adosz, S. Wrzesiñski, P. Rekiel, J. Zagórski. Zagrali ponadto: B. Klimek, J. W±sik, P. Karwat, J. Kêdzierski, P. Dolar, Sz. Szawara, P. Warowny.
BKS Lublin - Lewart Lubartów 2 - 0
22.10.2011 Mecz z Orlêtami Radzyñ
Tym razem po meczowej relacji nie da siê zbyæ kilku s³owy. Mottem do niej mo¿e byæ zdanie, które - przed kilkunastu a nawet wiêcej laty - stosowano do opisu gry reprezentacji Hiszpanii. Ka¿dy turniej o mistrzostwo ¶wiata czy Europy hiszpañscy komentatorzy sportowi kwitowali stwierdzeniem: „grali¶my dobrze jak nigdy, przegrywali¶my jak zawsze”. Parafraz± tego powiedzenia zastosowan± do meczu w Radzyniu i jesiennej rundy rozgrywek mo¿e byæ: „zaczê³o siê jak nigdy, jak zawsze skoñczy³o”. Otó¿ zdeterminowani gospodarze - remis zapewni³by im miejsce w pierwszej pi±tce i wiosenn± grê w chaotycznie, naprêdce i g³upio montowanej I lidze - prowadzenie objêli ju¿ w 3 minucie. Nie by³o ono rezultatem osza³amiaj±cej akcji, lecz ewidentnego b³êdu – je¶li by³ to tylko b³±d – sêdziego i braku koncentracji w grze obronnej. Swoje trzy grosze do³o¿y³ te¿ przypadek.
Do pi³ki wybitej przez bramkarza gospodarzy na ¶rodku pola wyskoczy³o czterech zawodników: dwóch „zielonych” i dwóch „bia³o – czerwono – niebieskich” . I choæ nikt nikogo nie faulowa³ – nagrany materia³ nie pozostawia co do tego¿ z³udzeñ – sêdzia odgwizda³ faul dla gospodarzy. „To ¿art przecie¿!” – zupe³nie s³usznie decyzjê arbitra skomentowa³ trener go¶ci.
Pi³kê silnie kopniêt± przed siebie obroñca BKS wyekspediowa³ poza liniê koñcow± boiska. Gdyby wyskok by³ energiczniejszy i bardziej zdecydowany, rzutu ro¿nego by nie by³o. Pi³kê egzekwowan± z naro¿nika wybi³ „Ludwik”. Zrobi³ to tak nieszczê¶liwie, ¿e przelecia³a nad poprzeczk± muskaj±c j±. Zamiast bramki samobójczej by³ kolejny rzut ro¿ny. I tym razem zabrak³o stanowczo¶ci podczas „walki powietrznej”. Na dodatek pi³ka odbi³a siê od „Bulby” wpadaj±c wprost pod nogi pi³karza „Orl±t”. Strza³ z pierwszej pi³ki, pod poprzeczk± by³ nie do obrony. „A taki luz by³ w szatni!” – krzykn±³ poirytowany trener Gu¶ciora.
Wyrównanie powinno pa¶æ ju¿ w 4-tej minucie. Wtedy z prawej strony boiska na „wapno” p³asko do¶rodkowa³ „Zagór” – Sebastian Wrzesiñski trafi³ prosto w bramkarza, a dobitkê „Kyla” zablokowa³ obroñca. Mimo tego go¶cie rozkrêcali siê na dobre, a gospodarze – dotyczy to ca³ej pierwszej po³owy – z trudem przedostawali siê poza liniê ¶rodkow± boiska. Przewaga „Beksy” ros³a z ka¿d± chwil±. W 8 i 10 minucie gole móg³ zdobyæ Krzysiek G³adosz. W 12 minucie, gdy wychodzi³ ju¿ sam na sam z bramkarzem gospodarzy sêdzia przerwa³ akcjê odgwizduj±c wcze¶niejszy faul na „Kylu”. Dzieci w przedszkolu rozumiej± tak zwane „prawo korzy¶ci”... Parafrazuj±c wiersz Adama Mickiewicza ¶piewany przez nieod¿a³owanego Marka Grechutê mo¿na by zanuciæ: „by³a to pomy³ka, czy te¿ pomaganie?” Przy takiej ró¿nicy pi³karskich umiejêtno¶ci – „Orlêta” to solidna, silna fizycznie dru¿yna – ¿adna pomoc, gdyby taka by³a, na wiele by siê nie zda³a. Gospodarze z trudem przekraczali liniê ¶rodkow± boiska i tylko kwesti± czasu by³y bramki dla coraz szybciej operuj±cego pi³k± BKS-u. Pierwsza pad³a w 19 minucie po indywidualnej akcji Kuby Zagórskiego. Min±³ obroñców, bramkarza i sprzed linii koñcowej boiska, z ostrego k±ta umie¶ci³ pi³kê w siatce. W 29 minucie mia³a miejsce kopia akcji „Zagóra”. Tym razem bramkarza min±³ Pawe³ Rekiel, ale pi³ka uderzona przez niego z ostrego k±ta otar³a siê o s³upek z niew³a¶ciwej strony. Jakiekolwiek z³udzenia o remisie rozwia³ Kuba Zagórski strzelaj±c celnie w 33 minucie zza linii pola karnego. „Pi³k±, pi³k± przyspieszmy grê!” – instruowa³ trener go¶ci. Trzeba przyznaæ: w grze BKS-u widaæ jego rêkê. Pokaza³a to szczególnie druga po³owa, a zw³aszcza pierwszy jej kwadrans. Byæ mo¿e by³ to najlepszy fragment gry jesieni±. Ale jeszcze w ostatniej minucie pierwszej czê¶ci meczu Krzysiek G³adosz móg³ podwy¿szyæ na 3:1. Pi³ka uderzona przez niego z bliska – strza³ poprzedzi³ skuteczny i widowiskowy „przebój” w polu karnym - przelecia³a nad poprzeczk±.
Druga po³owa, a zw³aszcza jej pierwsze 15 minut to koncert gry. Pi³ka jak po sznurku bardzo szybko kr±¿y³a miêdzy „bia³o czerwonymi” szachownicami wywo³uj±c najprawdziwszy zawrót g³ów gospodarzy. W 42 minucie Sebastian Wrzesiñski po serii zwodów w polu karnym wycofa³ pi³kê zza „16-kê” sk±d trzecim trafieniem popisa³ siê „Zagór”. 5 minut pó¼niej pi³kê z autu, z naszej lewej strony rzuci³ „Bulba”. Rajd i do¶rodkowanie „Rekielka” na gola p³askim strza³em z pola karnego zamieni³ Krzysiek G³adosz. W 55 minucie Pawe³ na ¶rodku pola przej±³ pi³kê wybit± przez Maksa, „na szybko¶ci” wyprzedzi³ obroñców, min±³ bramkarza zdobywaj±c 5-ego gola. Dwie minuty pó¼niej wynik meczu ustali³ „Olszówka” strza³em z prawej strony pola karnego. Trafienie poprzedzi³o d³ugie celne podanie Grzesia Treli do Paw³a Rekiela i szybka wymiana pi³ki Rekiel – G³adosz – Olszewski. Kolejny raz – szybko, skutecznie i ³adnie - by³o „pozamiatane”. W doliczonym czasie gry gola móg³ zdobyæ Szymon Szawara. Po d³ugiej chorobie by³ to jego pierwszy, kilkunasto minutowy wystêp jesieni±.
Mecz w Radzyniu potwierdzi³ wszystko, co o grze BKS-u mo¿na powiedzieæ. Pod wzglêdem wyszkolenia technicznego, szybkiej, kombinacyjnej gry pi³k± bez w±tpienia jest to najlepsza dru¿yna w pó³nocnej grupie Wojewódzkiej Ligi Trampkarzy Starszych. Konsekwencj± tego jest „zasada drugiej po³owy”, podczas której „miêknie” ka¿dy przeciwnik, nawet tak dobry rywal jak TOP Bia³a Podlaska. Ch³opcy z Bia³ej dla naszych mog± byæ przyk³adem sportowej waleczno¶ci i zdecydowania. Zw³aszcza nad tym trzeba bêdzie popracowaæ.
Ale szybko stracona bramka potwierdzi³a tak¿e to, ¿e newralgicznym punktem jest gra obronna i koncentracja. Je¶li ten element zostanie poprawiony, wiosn± powinno byæ emocjonuj±co, ciekawie i dobrze. Wtedy zacznie siê powa¿niejsza gra z bardziej wymagaj±cymi rywalami. Wszystkim wyjdzie to na dobre.
Andrzej Rekiel
Orlêta Radzyñ – BKS Lublin 1:6 (1:2), Bramki dla BKS zdobyli: J. Zagórski – 3 (19, 33 i 42 min.), K. G³adosz – 1 (47 min.), P. Rekiel – 1 (55 min.), J. Olszewski – 1 (57 min.)
BKS Lublin: M. ¯uber, K. Ludwicki, £. Ja¶kiewicz, P. Baran, G. Trela, J. Olszewski, K. G³adosz, £. Wiech, S. Wrzesiñski, P. Rekiel, J. Zagórski. Grali ponadto: B. Klimek, J. W±sik, P. Karwat, P, Dolar, Sz. Szawara.
Orlêta Radzyñ - BKS Lublin 1 - 6
15.10.2011 Mecz z Huraganem Miêdzyrzec
Gdyby mecz BKS Lublin – Huragan Miêdzyrzec odby³ siê w niedzielê, opisuj±c zdarzenia, jakie mia³y miejsce na boisku mo¿na by napisaæ: „ta ostatnia niedziela”. Tak jak w przypadku W³odawianki i meczu w Dêblinie jakikolwiek opis boiskowych wydarzeñ pozbawiony jest sensu! Mo¿e tylko dziwiæ brak wyobra¼ni organizatorów ligowych rozgrywek, ¿e sw± bezmy¶lno¶ci± doprowadzili do czego¶, co by³o jasnym i oczywistym ju¿ przed startem. Takie mecze – dla obu dru¿yn - pozbawione s± jakiegokolwiek sensu! A poniewa¿ od wiosny na boisku nigdy nie bêdzie ju¿ tak mi³o, lekko i przyjemnie – w Radzyniu i z Lewartem chyba tak¿e nie - komentarzem do tego, co na szczê¶cie nieodwo³alnie siê koñczy s± s³owa starej piosenki. Szkoda tylko, ¿e sensowna i konieczna reforma rozgrywek nie ruszy³a jesieni±!
Andrzej Rekiel
BKS Lublin – Huragan Miêdzyrzec 14:0 (4:0)
Bramki dla BKS zdobyli: K. G³adosz – 5, G. Trela – 3, £.Wiech – 2, J. Olszewski – 2, P. Rekiel – 1, J. Zagórski – 1.
BKS Lublin: B. Klimek, K. Ludwicki, P. Baran, J. W±sik, G. Trela, S. Wrzesiñski, £. Wiech, K. G³adosz, J. Olszewski, P. Rekiel, J. Zagórski. Grali ponadto: P. Karwat, £. Ja¶kiewicz, P. Dolar.
BKS Lublin - Huragan Miêdzyrzec 14 - 0
08.10.2011 Mecz z Czarnymi Dêblin
Jakakolwiek sportowa relacja po meczu Czarni Dêblin – BKS Lublin (ostatniej i pierwszej dru¿yny w tabeli) w jeszcze wiêkszym stopniu ni¿ po spotkaniu „Beksy” z W³odawiank± pozbawiona jest jakiegokolwiek sensu i to nie z powodu lekcewa¿enia czy braku szacunku dla pokonanego rywala. Jest wrêcz przeciwnie choæ wynik mówi sam za siebie! Mo¿na by tylko dodaæ, ¿e w Dêblinie „bia³o czerwono niebiescy” zagrali „chodzonego”, ¿e gdyby nie chwilami zbyt indywidualna gra by³aby dwucyfrówka z „2-k±” z przodu.
Wyjazd do stolicy i kolebki polskiego lotnictwa pozostanie chyba w pamiêci z innego powodu: otwieraj±cych siê samoczynnie podczas jazdy hydraulicznie sterowanych drzwi busa. Mo¿na przypuszczaæ, ¿e uleg³y awarii na „wertepach” za Na³êczowem – z powodu robót drogowych na trasie warszawskiej pojechali¶my przez pod lubelskie uzdrowisko oraz Kurów - i delikatnie mówi±c trochê „rajdowej” jazdy kierowcy pojazdu. Pan Wrzesiñski okaza³ siê byæ nie tylko kierownikiem dru¿yny najlepszym z mo¿liwych, ale i „pomys³owym Dobromirem”: do ich trzymania wykorzysta³ sznurek od worka z pi³kami. Si³owa³ siê z nimi jak ¿eglarz z szotem ¿agla na jachcie! Wszystko inne pominê milczeniem!
Andrzej Rekiel
Czarni Dêblin – BKS Lublin 1:15 (0:8), bramki dla BKS zdobyli: J. Zagórski – 5, P. Rekiel – 3, K. G³adosz – 3, P. Baran – 2, £. Wiech – 1, S. Wrzesiñski – 1
BKS Lublin : M. ¯uber, P. Warowny, P. Baran, G. Trela, K. Ludwicki, J. Olszewski, £. Wiech, K. G³adosz, S. Wrzesiñski, P. Rekiel, J. Zagórski. Grali ponadto: B. Klimek, P. Dolar, P. Karwat, J. W±sik.
Czarni Dêblin - BKS Lublin 1 - 15
01.10.2011 Mecz z Orlêtami £uków
Mecz pi±tej kolejki BKS Lublin – Orlêta £uków jednocze¶nie by³ trzeci± ligow± potyczk± obu dru¿yn. Dwie poprzednie skoñczy³y siê zwyciêstwami „Beksy”. Rok temu w Lublinie rozbi³a przyjezdnych 8:1. Rewan¿ w £ukowie rozgrywany przy huraganowym wietrze nie by³ ju¿ spacerkiem: zakoñczy³ siê skromnym zwyciêstwem go¶ci 2:1. Po kilku pierwszych minutach meczu narzuca³o siê pytanie, który z tych wariantów wydarzy siê tym razem. 6 minuta – strza³ Paw³a Rekiela w poprzeczkê po rzucie ro¿nym wykonywanym przez „Zagóra” – poprzedzi³ go rajd „Olszówki” - i po chwili uderzenie g³ow± „Rekielka”, które znanym sobie sposobem zdo³a³ sparowaæ bramkarz wskazywa³y na pierwsz± mo¿liwo¶æ. Wiej±cy, do¶æ silny wiatr przypomina³, ¿e mo¿e powtórzyæ siê trudny, trzymaj±cy do koñca w napiêciu mecz w £ukowie.
Kolejne minuty wydawa³y siê przyznawaæ racjê naturze. BKS atakowa³, ale nic z tego nie wynika³o. W 9 minucie zza pola karnego z rzutu wolnego „Kylo” przeniós³ pi³kê nad poprzeczk±. Podobnie zakoñczy³a siê indywidualna akcja „Zagóra” i uderzenie pi³ki zza „16-ki”. Silni fizycznie, wybiegani go¶cie widzieli, ¿e nie taki diabe³ straszny. Bronili siê skutecznie – choæ „Beksa” nie gra³a pi³k± i z „klepki” – oraz przeprowadzali ¶mia³e akcje ofensywne. W 25 minucie po rzucie wolnym wykonywanym z oko³o 20 metrów pi³ka uderzona potê¿nie przez jednego z go¶ci przelecia³a nad poprzeczk±.
31 minuta mog³a ustawiæ mecz. BKS nie gra³ najlepiej. Byæ mo¿e dawa³o o sobie znaæ zmêczenie 4 reprezentantów kadry województwa, którzy w czwartek na stadionie Lublinianki rozgrywali mecz o mistrzostwo Polski z województwem ¶wiêtokrzyskim. Wydarzy³a siê wówczas sytuacja przypominaj±ca ta, z jakiej w £ukowie „Orlêta” zdoby³y gola. Prostopad³e podanie miêdzy dwóch „bia³o czerwono niebieskich” obroñców i Maks znalaz³ siê sam przed ubranym na czerwono napastnikiem.
Nie by³ to klasyczny pojedynek sam na sam. Mia³ swe trzy ods³ony, choæ trwa³ nieca³± sekundê. Wszystko dzia³o siê na polu karnym, zaraz za „16-k±”. Pierwszy strza³ obroni³ Maks, le¿±c na ziemi d³oni± sparowa³ strza³ drugiego napastnika go¶ci, a dobitka trzeciego minê³a lewy s³upek naszej bramki.
5 minut pó¼niej przypomnia³a o sobie stara pi³karska prawda o niewykorzystanych sytuacjach. „Zagór” z pola karnego, piêknym, technicznym strza³em w „okienko” z 12-ego, 13-ego metra zdoby³ pierwszego gola. Jego wspó³autorem by³ Sebastian Wrzesiñski do¶rodkowuj±c idealnie do Kuby spod lewej linii bocznej boiska. Warto w filmowej relacji zobaczyæ t± akcjê, a zw³aszcza poprzedzaj±ce kilkudziesiêciometrowy, idealny kross „odskoczenie” „Bulby” od obroñców do boku. Tylko dlatego Krzysiek G³adosz sprzed pola karnego móg³ podaæ do „Seby”.
Prawid³owo¶ci± tego sezonu s± drugie po³owy zawsze nale¿±ce do „Beksy”. Nie dlatego, ¿e podczas sezonu przygotowawczego trener po³o¿y³ nacisk na wytrzyma³o¶æ i si³ê. Z tego co wiem, tak nie by³o. Da³o o sobie znaæ dobre wyszkolenie techniczne i gra pi³k± „Bekaesiaków”. ¯e druga po³owa bêdzie lepsza od pierwszej pokaza³a 45 minuta, kiedy po szybkiej akcji strza³ „Ludwika” oddany zza „16-ki” o centymetry min±³ lewy s³upek bramki go¶ci.
W 49 minucie zza pola karnego minimalnie niecelnie uderzy³ Sebastian Wrzesiñski, koñcz±c zaczêty przed naszym polem karnym indywidualny, bardzo widowiskowy „przebój”. Trzy minuty pó¼niej by³o ju¿ 2:0. Praw± stron± szar¿owa³ „Ludwik”, którego do¶rodkowanie, p³askim strza³em z pola karnego na gola zamieni³ „Zagór”. Pi³ka wpad³a do siatki tu¿ przy prawym s³upku bramki go¶ci.
I znowu po raz drugi w tym meczu by³ to znacz±cy dla jego przebiegu moment. Go¶cie po wznowieniu gry mieli sytuacjê sam na sam, ponownie lepszym by³ Maks. Wybit± przez niego pi³kê przej±³ Grzesio Trela i lewym skrzyd³em wypu¶ci³ „Zagóra”. Gdy ¶rodkiem boiska, lekko za nim bieg³ „Rekielek” pachnia³o bramk±. W ci±gu kilku sezonów tym sposobem BKS zdoby³ kilkadziesi±t goli, tak wiosn± w £ukowie pad³ drugi dla go¶ci. Tym razem sta³o siê tak samo: Pawe³ do¶rodkowan± przez Kubê pi³kê z pola karnego umie¶ci³ pod poprzeczk±. Zamiast 2:1 by³o 3:0.
W 57 minucie, po raz drugi w tym meczu pi³ka, która by³a przed nasz± bramk± po kilku sekundach zatrzepota³a w siatce go¶ci. Wykonywali rzut wolny zza lewego naro¿nika naszego pola karnego. Do¶rodkowan± pi³kê „Budyñ” g³ow± poda³ do Sebastiana Wrzesiñskiego, a „Bulba” zdecydowa³ siê na rajd. Z okolicy ¶rodka boiska zagra³ do stoj±cego przed polem karnym go¶ci „Zagóra” samemu zbiegaj±c w lewo. Prawym skrzyd³em bieg³ Pawe³ Rekiel. Prostopad³e podanie „Zagóra” do „Seby” stworzy³o mu sytuacjê sam na sam z bramkarzem. Wykorzysta³ j± z kamiennym spokojem! „Profesorskie to by³o” – szybk± akcjê skomentowa³ pan Marek Sikora. Nic dodaæ nic uj±æ!
Wynik meczu w 70 minucie ustali³ Pawe³ Rekiel po do¶rodkowaniu „Zagóra” z prawej strony boiska. Wcze¶niej zagraniem „a la W³odzimierz Lubañski” z meczu Polska – Anglia w roku 1973 popisa³ siê Arek Szymanek. Przed polem karnym zaatakowa³ obroñcê, który „bawi³ siê pi³k±”. Konsekwencj± tego by³ rzut ro¿ny, po nim wybicie pi³ki na nasz± praw± stronê i kolejne do¶rodkowanie „Zagóra”. Ka¿dy wie, ¿e pi³ek nie wolno wybijaæ przed siebie, a tak zrobi³ naciskany przez Arka bramkarz. Pawe³ Rekiel uderzeniem z 7, 8 metrów wykoñczy³ dynamiczn± akcjê.
W 74 minucie go¶cie mogli zdobyæ honorow± bramkê, ale po rzucie ro¿nym Maks obroni³ strza³ oddany z odleg³o¶ci kilku metrów. Mo¿na by go zapytaæ jak to zrobi³!
Mecz z Orlêtami potwierdzi³ regu³ê „drugich po³ów” Mo¿na tylko ¿a³owaæ – nie jest to wybrzydzanie – ¿e szybkiej, technicznej, zespo³owej pi³ki w pierwszej nie by³o zbyt wiele. Za du¿o by³o indywidualnych akcji i popisów. Nie brakowa³o te¿ g³upich s³ów, za co od pocz±tku drugiej po³owy na ³awce rezerwowych trener posadzi³ podstawowego przecie¿ zawodnika: Krzy¶ka G³adosza. Maks w Bia³ej ju¿ czego¶ siê nauczy³, teraz trudn± lekcjê opanowania, pokory i spokoju trener zada³ „Kylowi”. W przysz³o¶ci zobaczymy czy i jak j± odrobi³!
Andrzej Rekiel
BKS Lublin – Orlêta £uków 5:0 (1:0)
Bramki dla BKS zdobyli: J. Zagórski – 2 (35 i 49 minuta), P. Rekiel – 2 (52 i 70 minuta), S. Wrzesiñski – 1 (57 minuta)
BKS Lublin: M. ¯uber, K. Ludwicki, P. Warowny, G. Trela, P. Baran, J. Olszewski, S. Wrzesiñski, £. Wiech, K. G³adosz, P. Rekiel, J. Zagórski. Grali ponadto: A. Szymanek, £. Ja¶kiewicz, P. Karwat, P. Dolar.
BKS Lublin - Orlêta £uków 5 - 0
25.09.2011 Mecz z UKS P³omyk Ró¿anka
W czwartym ju¿ ligowym sezonie rozgrywek, dru¿yny znaj± siê jak przys³owiowe „³yse konie”. Z regu³y nie ma w nich sensacji i ¿adnych niespodzianek, ka¿dy wie who is who i kto jak gra! Wyj±tkiem jest pocz±tek tego sezonu, kiedy po trzech kolejkach w tabeli przewodzi³ UKS P³omyk Ró¿anka. W niedzielê 25 wrze¶nia do lidera przyjecha³ zajmuj±cy drugie miejsce BKS. W dwu pierwszych meczach pokona³ teoretycznie najsilniejszych rywali do premiowanej „5-ki”: pu³awsk± Wis³ê i TOP, w trzecim rozgromi³ W³odawiankê. P³omyk odniós³ trzy, wysokie i przekonywuj±ce zwyciêstwa. Chyba dlatego „bia³o czerwono niebiescy” nie czuli siê zbyt pewnie. Podczas podró¿y za W³odawê w busie panowa³a cisza. Ciep³ego, s³onecznego, wrze¶niowego dnia jechali¶my w nieznane.
Przywita³a nas piêkna sceneria trochê nierównego, ale dobrze przygotowanego boiska. Mie¶ci³o siê na terenie dworskiego parku jednej z dawnych siedzib Zamojskich. Pozosta³y po niej zniszczone budynki, brama z czerwonej ceg³y. Za jedn± z bramek p³yn±³ Bug w przes³oniêtej drzewami dolinie. Ma³y stadion z ³awkami dla widzów zewsz±d otacza³y drzewa. Zasiad³o na nich oko³o 100 osób, a kilku kibiców wcze¶niej z pewno¶ci± „co nieco” wypi³o. Od czasu do czasu co¶ za¶piewali, co¶ krzyknêli. W scenerii takiej i tak licznej publiczno¶ci nasi ch³opcy jeszcze nie grali! Kolejne, ciekawe do¶wiadczenie!
Jedynie kilka pierwszych minut gra by³a wyrównana. Z ka¿d± chwil± gospodarze graj±cy w czerwono czarnych trykotach byli spychani do obrony. Druga po³owa sta³a siê obron± Czêstochowy! W roli Kmicica wyst±pi³ rewelacyjny bramkarz. Gdyby nie on, P³omyk przegra³by du¿o wy¿ej. O kilku obronionych przez niego strza³ach mo¿na by rzec: „nie do obrony”. Warto, by kto¶ zainteresowa³ siê tym ch³opcem. Oraz pi³karzem Ró¿anki z „13-k±” na plecach!
Dla go¶ci pierwsze minuty meczu by³y lekcj± „pocz±tkowego nauczania”. Trzeba by³o przyzwyczaiæ siê do boiska. „Krok do pi³ki, bo skacze” – krzykn±³ trener Gu¶ciora. Po 10 minutach zaskoczy³y tryby „Beksy”. Sebastian Wrzesiñski, d³ugim prostopad³ym podaniem uruchomi³ „10-kê” z Lublina. Bramkarz pierwszy raz pokaza³ co potrafi wygrywaj±c pojedynek sam na sam z Paw³em Rekielem. Przy akcji tej „Rekielek” te¿ siê czego¶ nauczy³. W drugiej po³owie, w bardzo podobnej sytuacji, wytrzyma³ do koñca i rzeczywi¶cie z kamiennym spokojem, o którym w relacji na stronie klubu napisa³ pan Ja¶kiewicz podwy¿szy³ na 2:0.
Bramki dla go¶ci mog³y pa¶æ wcze¶niej. W 16 minucie zza pola karnego uderzy³ Kuba Zagórski, pi³ka minê³a prawe spojenie. 4 minuty pó¼niej od naszej „10-ki” szybszy by³ bramkarz: „Pawe³! Spokojnie do boku, ca³a bramka w tym momencie jest pusta” – instruowa³ trener. W 27 minucie rajdem lew± stron± defensywê gospodarzy zdemontowa³ „Zagór” – lepiej by³o podaæ ni¿ strzelaæ z ostrego k±ta. Kilka razy uderza³ z dystansu dysponuj±cy celnym, soczystym uderzeniem „Kylo”.
W pierwszej po³owie BKS przewa¿a³, ale gra³ zbyt koronkowo i wolno. Wygl±da³o to tak jakby wstydzi³ siê porwaæ do tañca stoj±c± pod ¶cian± tajemnicz± dziewczynê. Bo P³omyk zamurowa³ bramkê, broni³ siê ca³± dru¿yn± czekaj±c na okazjê do kontry. „Panowie, zagrajmy co¶!” – w 35 minucie g³o¶nym krzykiem zachêca³ prezes ¯uber. Po chwili Pawe³ Rekiel zza pola karnego trafi³ w poprzeczkê, a dwie minuty przed koñcem, siln±, pó³górn± pi³kê uderzon± zza „16-ki” przez Kubê Zagórskiego, znanym sobie sposobem zdo³a³ sparowaæ bramkarz. Do przerwy, po raz drugi w czwartym sezonie ligowych rozgrywek by³o 0:0.
Drug± po³owê go¶cie zaczêli od mocnego uderzenia. W pierwszej akcji po wznowieniu gry Sebastian Wrzesiñski z lewej strony do¶rodkowa³ na pole karne do Paw³a Rekiela. Jego p³aski strza³ z pierwszej pi³ki – zmierza³a tu¿ przy s³upku w ¶wiat³o bramki - zdo³a³ z³apaæ bramkarz. W 42 minucie mogli¶my zobaczyæ szkoleniowe wrêcz do¶rodkowanie „Zagóra”. Po rajdzie praw± stronê, sprzed linii koñcowej boiska, Kuba „rzuci³” tak± parabolê, ¿e wysoki, skoczny bramkarz nie móg³ siêgn±æ pi³ki. „Kylo” g³ow± umie¶ci³ j± w siatce.
W 47 minucie zszed³ za liniê boczn± boiska, aby za³o¿yæ po¿yczony od rezerwowego bramkarza lewy but: w jego odpad³a podeszwa. P³omyk egzekwowa³ rzut ro¿ny i Krzysiek zd±¿y³ wróciæ na nasze pole karne. Max pewnie chwyci³ pi³kê. W ¶rodku pola z d³ugim wykopem nie poradzi³ sobie czerwono – czarny. „Zagór” zgra³ na lewo, do Paw³a Rekiela, który tym razem zachowa³ siê jak bezwzglêdny, zimny, boiskowy killer i wykorzysta³ sytuacjê sam na sam.
Go¶cie wygrywali 2:0, gospodarze opadli z si³. Pod ich bramk± kot³owa³o siê coraz bardziej. W 58 minucie w prawe spojenie – po dynamicznym rajdzie - trafi³ „Olszew”. W 60 minucie zza lewego naro¿nika pola karnego bardzo mocno lecz minimalnie niecelnie uderzy³ „Rekielek”. 4 minuty pó¼niej, strza³ Kyla oddany z tego samego miejsca wybroni³ bramkarz. To samo mia³o miejsce w 70 minucie. Tym razem, po rzucie ro¿nym na 3:0 soczystym strza³em z pola karnego podwy¿szy³ £ukasz Wiech. Tak¿e czwarta bramka pad³a po rogu w 74 minucie: do¶rodkowanie „Geliana” na gola uderzeniem g³ow± zamieni³ Krzysiek G³adosz.
Po czterech ligowych kolejkach w grze BKS dostrzec mo¿na pewn± prawid³owo¶æ. Rywale „bia³o czerwono niebieskich”, w pierwszej po³owie zaganiani i zmêczeni ich gr± pi³k±, w drugiej opadaj± z si³. Tak by³o z TOP-em, w Ró¿ance i Pu³awach. Dobre wyszkolenie techniczne i taka gra zawsze, wcze¶niej lub pó¼niej przynosz± efekty.
Wielkie brawa dla ch³opców i trenera P³omyka! Czym¶ godnym na¶ladowania i szacunku jest taki w³a¶nie klub! Osobi¶cie „P³omykowi” ¿yczê miejsca w pierwszej pi±tce. A bramkarzowi i „13-ce” tego, by kto¶ im siê przyjrza³ i ich zobaczy³. Warto! Ci ch³opcy maj± tak zwane „papiery na grê”.
Andrzej Rekiel
P³omyk Ró¿anka – BKS Lublin 0:4 (0:0), Bramki dla BKS: K.G³adosz – 2 (42 i 74 min.), P. Rekiel – 1 (48 min.), £. Wiech – 1 (70 min.).
BKS: M. ¯uber, P. Warowny. P. Baran, £. Ja¶kiewicz, K. Ludwicki, S. Wrzesiñski, £. Wiech, K. G³adosz, P. Rekiel, J. Zagórski. Zagrali ponadto: G. Trela, A. Szymanek, J. W±sik.
P³omyk Ró¿anka - BKS Lublin 0 - 4
17.09.2011 Mecz z W³odawiank± W³odawa
Relacja z meczu, w której jedna z dru¿yn, po 4 minutach gry prowadzi ju¿ 4:0, a spotkanie koñczy siê rezultatem 13:0, nie ma najmniejszego sensu. Mo¿na tylko napisaæ, ¿e BKS, po raz pierwszy, w trzecim meczu rundy jesiennej „zagra³ swoje” i móg³ wygraæ znacznie wy¿ej. Pi³ka – jak po niewidzialnym sznurku - bardzo szybko chodzi³a miêdzy „bia³o – niebiesko – czerwonymi” kompletnie dezorientuj±c graj±c± w czarnych trykotach W³odawiankê.
Mimo pora¿ki ch³opcy z W³odawy zas³uguj± na sportowy szacunek! Mi³o i przyjemnie jest wygrywaæ, gromiæ rywali, du¿o trudniej jest przegraæ. Zw³aszcza w takiej sytuacji, grê w pi³kê trzeba bardzo lubiæ.
W ¿yciu spotyka siê ró¿nych ludzi. Takich, którym wszystko wychodzi „jak z p³atka”, i takich, którzy borykaj± siê id±c zawsze pod górê. Niektórzy przegrywaj±, upadaj±, d¼wigaj± naprawdê ciê¿ki krzy¿. Zw³aszcza tacy zas³uguj± na powa¿anie i szacunek! O tym powinni zawsze powinni pamiêtaæ ¿yciowi i sportowi zwyciêzcy. Przegrani bior± udzia³ w tym samym do¶wiadczeniu i przygodzie! I nigdy, nad nikim, nie wolno siê wywy¿szaæ! Tych, którzy maj± o sobie zbyt wysokie mniemanie, wcze¶niej lub pó¼niej dopada tak zwany los!
Andrzej Rekiel
BKS Lublin – W³odawianka W³odawa 13:0 (8:0)
Bramki dla BKS zdobyli: J. Zagórski –6 (1, 28, 32, 57, 74 i 75 minuta), K. G³adosz – 2 (2 i 21 min.), P. Rekiel – 2 (4 i 25 min.), P. Baran – 1 (3 min.), S. Wrzesiñski – 1 (62 min.) J. Kêdzierski – 1 (70 min.)
BKS Lublin: M. ¯uber, K. Ludwicki, P. Baran, G. Trela, P. Warowny, S. Wrzesiñski, £. Wiech, K. G³adosz, J. Olszewski, P. Rekiel, J. Zagórski.
Grali ponadto: B. Klimek, P. Dolar, P. Karwat, A. Szymanek, J. Kêdzierski.
BKS Lublin - W³odawianka W³odawa 13 - 0
10.09.2011 Mecz z Wis³± Pu³awy
Mecz z Wis³± w Pu³awach, dla ka¿dej przyjezdnej dru¿yny, jest ciekawym do¶wiadczeniem. Sztuczna murawa, na której „Wi¶lacy” podejmuj± go¶ci - je¶li nie s± do niej przyzwyczajeni - mo¿e sprawiæ im k³opot. Miêdzy innymi z tego te¿ wzglêdu pi±tkowy trening naszych ch³opców odby³ siê na sztucznej trawie przy Poturzyñskiej. Chyba na zawsze kojarzyæ bêdzie siê z jesiennymi i zimowymi treningami, kiedy p³onê³y jupitery, blokowisko na Czechowie otula³a mg³a, wia³ porywisty wiatr i pada³ ¶nieg. Jest co wspominaæ i pamiêtaæ...
Jad±c do Pu³aw o wynik byli¶my raczej spokojni. W minionym sezonie dwa razy wysoko wygra³ BKS. I tym razem, od pierwszych minut bia³o – czerwono – niebiescy zaatakowali graj±cych w czerwonych strojach gospodarzy. Ale z przewagi tej wiele nie wynika³o! „Beksa” gra³a jak z TOP-em: wolno, zbyt d³ugo przetrzymuj±c pi³kê.
W 5 minucie pierwsz± bramkê móg³ zdobyæ „Olszówka”, ale jego strza³ oddany z pola karnego po do¶rodkowaniu „Rekielka” zdo³a³ zablokowaæ obroñca. W 11-tej mia³a miejsce pierwsza, sk³adna i szybka akcja BKS-u. Kuba Zagórski przej±³ pi³kê przed naszym polem karnym, zdecydowa³ siê na rajd koñcz±c go podaniem na lewe skrzyd³o, do Sebastiana Wrzesiñskiego. Pi³kê do¶rodkowan± przez „Sebê”, strza³em oddanym z linii pola karnego, tu¿ przy prawym s³upku bramki gospodarzy umie¶ci³ Pawe³ Rekiel. Sêdzia gola nie uzna³ widz±c uniesion± chor±giewkê bocznego. Po obejrzeniu powtórki mo¿na mieæ w±tpliwo¶ci: spalonego nie by³o. Ale co siê odwlecze, to nie uciecze! Poniewa¿ Wis³a praktycznie nie zagra¿a³a bramce Maksa, jedynym pytaniem by³o: kiedy padnie bramka dla BKS?
Mog³o to nast±piæ ju¿ w 27 minucie: „Kylo” uderzaj±c z „16-ki” trafi³ w poprzeczkê. Przychodzi³o na my¶l powiedzenie: do trzech razy sztuka. M±dro¶æ ludow± potwierdzi³a 32 minuta. Wtedy, z naszej po³owy, z prawej strony boiska pi³kê z autu wrzuca³ „Ludwik”. ¯e to wa¿ny, wymagaj±cy my¶lenia element pi³karskiej gry, w meczu tym pokaza³y dwa gole „Beksy”: pierwszy i trzeci pad³ po wyrzutach z autu.
„Ludwik” z kilku mo¿liwo¶ci wybra³ najbardziej agresywne rozwi±zanie: rzuci³ pi³kê wzd³u¿ linii do Paw³a Rekiel, który zdecydowa³ siê na rajd. Jego do¶rodkowanie, strza³em z pierwszej pi³ki oddanym z okolicy „11-ki” na gola zamieni³ Sebastian Wrzesiñski. Na nagraniu, gdy „Seba” wbiega³ w pole karne s³ychaæ wyra¼nie jego krzyk: „Pawe³!” Maks wcze¶niej zachêca³: „krzyczymy do siebie, krzyczymy!”
Tylko dwie minuty cieszy³a siê „Beksa”. Wis³a wykonywa³a rzut ro¿ny sprokurowany z³ym przyjêciem pi³ki w ¶rodku pola przez jednego z go¶ci. Tym razem Maks min±³ siê z pi³k± i choæ „Kylo” wybi³ pi³kê z linii bramkowej, „dobitka” da³a gospodarzom wyrównanie.
W drugiej po³owie na boisku – nie graj±c nic nadzwyczajnego – istnieli tylko go¶cie. W 47 minucie, po rajdzie lew± stron±, z ostrego k±ta uderza³ „Zagór”: pi³kê zdo³a³ sparowaæ bramkarz. 4 minuty pó¼niej – w bardzo podobnych okoliczno¶ciach, w jakich Wis³a wyrówna³a, pad³ gol dla BKS-u. Obroñca powstrzyma³ rajd „Olszówki” prawym skrzyd³em wybijaj±c pi³kê na róg. Po do¶rodkowaniu „Zagóra”, „g³ówkowa³” „Wiesiek”. Do wybitej z bramki, pó³górnej pi³ki najszybciej doskoczy³ Pawe³ Rekiel i z 5, 6 metrów skierowa³ j± do siatki. BKS prowadzi³ 2:1 i rozkrêca³ siê. Do 71 minuty, kiedy zdoby³ trzeciego gola mia³ jeszcze kilka bramkowych sytuacji. Dwa razy podwy¿szyæ móg³ „Rekielek”: w 55 minucie jego p³aski strza³ z „16-ki” o centymetry min±³ bramkê, a w 61 – po rajdzie praw± stron±, w polu karnym, z jego prawej strony pi³kê „wy³o¿y³” mu „Ludwik”. Tym razem bramkarz wybi³ j± na rzut ro¿ny. W 68 minucie na przebój przez po³owê boiska zdecydowa³ siê Pawe³ Baran, ale i jego strza³ zdo³a³ obroniæ.
W 71 minucie, po wrzuceniu pi³ki z autu przez „Rekielka”, „Zagór” – po serii zwodów – zdoby³ trzeci± bramkê uderzeniem z „16-ki”. W 75 minucie jego „g³ówka” minimalnie minê³a bramkê. Tak samo szczê¶cie sprzyja³o czerwonym po uderzeniu g³ow± Arka Szymanka w 74 minucie – pi³ka o centymetry minê³a prawy s³upek bramki.
Swemu szczê¶ciu „Wi¶lacy” pomagali jak mogli. Jednym ze sposobów by³o trwaj±ce ca³y mecz „polowanie na Zagóra”. Pi³karskie umiejêtno¶ci Kuby – zw³aszcza szybko¶æ i drybling – z pewno¶ci± znane s± w ca³ej lidze, a jednym ze sposobów jego powstrzymania s± bardziej lub mniej brutalne faule. W 76 minucie kolejny faul z ty³u – na takie zagrania sêdzia winien reagowaæ wcze¶niej – zakoñczy³ siê sukcesem: Kuba zosta³ zniesiony z boiska. I tym razem fauluj±cy go zawodnik nie zosta³ ukarany nawet symboliczn± minut±. Za takie zagrania zazwyczaj ogl±da siê czerwon± kartkê!
Mecz – mimo nie najlepszej, bo nie tak szybkiej gry „Beksy” – by³ jednostronnym widowiskiem, ciekawym ze szkoleniowego punktu widzenia. Bramki pad³y po rzutach ro¿nych – 2 gole i po wyrzutach z autu – tak¿e dwa. Gdy wiosn± przyjdzie graæ w tak zwanej I lidze, przy bardziej wyrównanym poziomie dru¿yn, o sukcesie lub pora¿ce – jak w powa¿nej pi³ce – bêd± decydowaæ pozornie ma³o znacz±ce detale. Pi³ka no¿na to subtelna dyscyplina dla inteligentnych, a nie dla brutali!
Andrzej Rekiel
Wis³a Pu³awy – BKS Lublin 1:3 (1:1), Bramki dla BKS: S. Wrzesiñski (32 minuta), P. Rekiel (51 min.), J. Zagórski (71 min.)
BKS Lublin: M. ¯uber, P. Warowny, P. Baran, £. Ja¶kiewicz, K. Ludwicki, S. Wrzesiñski, £. Wiech, K. G³adosz, J. Olszewski, P. Rekiel, J. Zagórski. Grali ponadto: G. Trela, A. Szymanek, P. Dolar, P. Karwat, J. Kêdzierski.
Wis³a Pu³awy - BKS Lublin 1 - 3
04.09.2011 Mecz z TOPem
Pocz±tek czwartego ju¿ sezonu rozgrywek ligowych naszych ch³opców, w ich przygodzie z pi³k± – tak jak w ¿yciu – zapowiada zarazem jaki¶ koniec. Od przysz³ego roku przyjdzie im graæ w kategorii juniorów m³odszych, gdzie kolegami na boisku i zarazem rywalami bêd± ch³opcy o rok starsi. W sportowej przygodzie czeka ich prawdziwa rewolucja!
Zwiastunem tego s± nowe zasady rozgrywek Wojewódzkiej Ligi Trampkarzy Starszych. Po rundzie jesiennej, z dru¿yn, które w obu grupach zajm± miejsca 1-5 zostanie utworzona I liga; z zespo³ów 6-10 – druga. Po do¶wiadczeniu minionego sezonu awans „Beksy” do wy¿szej klasy jest formalno¶ci±. W pó³nocnej grupie liczy³y siê tylko dwa zespo³y: BKS Lublin i TOP Bia³a Podlaska. W bezpo¶rednich meczach dru¿yn wygrywali gospodarze. Ale jak w sierpniu ubieg³ego roku TOP zas³u¿enie przegra³ w Lublinie 2:0, tak w marcu przegrana BKS-u w Bia³ej 3:4 by³a pora¿k± na w³asne ¿yczenie.
Sezon 2011/2012 zacz±³ siê jak rok temu. Do Lublina przyjecha³ TOP. Na boisku przy Politechnice go¶ci³ trzy tygodnie wcze¶niej przegrywaj±c sparing 1:3. By³ to tak zwany najni¿szy wymiar kary. Spotkania kontrolne po obozie w Barcicach dawa³y podstawê do optymizmu. BKS gra³ jak wiosn±: szybko, p³ynnie, skutecznie. Wystarczy wspomnieæ pogrom solidnej Avii ¦widnik.
Pierwsze minuty z graj±cym w ¿ó³to - czarnych strojach TOP-em pokaza³y jednak, ¿e w perfekcyjnie funkcjonuj±cym mechanizmie „bia³o czerwonej” szachownicy co¶ siê zaciê³o. Pojawi³o siê to, co pó¼n± jesieni± ubieg³ego roku: „wo¿enie” i „holowanie” pi³ki. Widz±c, co siê dzieje krzycza³ Maks: „ruch jest!”. Ruchu i gry bez pi³ki jednak nie by³o! Wprawdzie w drugiej minucie, po prostopad³ym podaniu w polu karnym szar¿owa³ Pawe³ Rekiel, ale przegra³ pojedynek osaczony przez trzech obroñców.
TOP gra³ swoje: prost±, agresywn± pi³kê. Atakowa³ prawym skrzyd³em. To starczy³o, aby formacja obronna BKS-u zaczê³a trzeszczeæ. Na szczê¶cie do koñca meczu bezb³êdnie zagra³ Maksio kilka razy broni±c to, czego obroniæ siê nie da³o! Sprzyja³o mu te¿ szczê¶cie: w drugiej minucie, pi³ka uderzona zza linii pola karnego trafi³a w poprzeczkê. Kapitan dru¿yny krzykn±³: „co jest”? Kibice zadawali sobie to samo pytanie trzymaj±c kciuki za filigranowego prawego obroñcê. „Roni” mia³ k³opoty z piekielnie szybk±, siln± fizycznie „20-k±”. W 7 minucie pad³a pierwsza bramka. Po wspomnianej szar¿y „Rekielka” i jego obronionym przez bramkarza go¶ci strzale z ostrego k±ta minutê pó¼niej, by³a to trzecia akcja ofensywna „Beksy”. BKS egzekwowa³ rzut wolny ze ¶rodka boiska. D³ugie podanie na lewe skrzyd³o, rajd „Zagóra” i jego do¶rodkowanie do „Kyla” przynios³o pierwsz± bramkê. Krzysiek „zgasi³” pi³kê na „klacie”, „wjecha³” w pole bramkowe i z najbli¿szej odleg³o¶ci zdoby³ pierwszego gola. Prowadzenie nie poprawi³o humoru trenerowi Gu¶ciorze: „na razie to jest na stoj±co!” – krzykn±³. „Walka, walka!” – dodawa³ Maks. W 9 minucie obroni³ bardzo mocny, celny, p³aski strza³ oddany z lewego naro¿nika naszego pola karnego. Odpowiedzi± by³ strza³ Sebastiana Wrzesiñskiego zza linii pola karnego: pi³ka broniona przez bramkarza uderzy³a w poprzeczkê. „Szybciej pi³k±, na razie wozimy!” – do zmiany stylu gry zachêca³ trener.
W 16 minucie TOP pierwszy raz zaatakowa³ lew± stron±. Pi³ki do¶rodkowanej z wysoko¶ci „16-ki” nie przeci±³ ¿aden ze stoperów, na ¶rodku pola karnego przej±³ j± „¿ó³to – czarny” i by³o 1:1. Przypomnia³o siê kilka meczów, kiedy defensywa BKS zachowywa³a siê jak misie w zimowym ¶nie… 4 minuty pó¼niej w polu karnym sfaulowany zosta³ Kuba Zagórski, a „Kylo” pewnym strza³em „11-kê” zamieni³ na gola.
Go¶cie nie spasowali. W 34 minucie, graj±c w os³abieniu – jeden z nich na 5 minut zosta³ usuniêty - zdobyli wyrównanie. I tym razem skuteczn± akcjê przeprowadzili lew± stron±. Nagrany film pokazuje, ¿e by³ jednak spalony…
Drug± po³owê TOP zacz±³ od mocnego uderzenia. W 41 minucie Maks wygra³ pojedynek sam na sam. 4 minuty pó¼niej, szybka wymiana pi³ek przed polem karnym go¶ci Wrzesiñski – Rekiel – G³adosz przynios³a trzeci± bramkê. W 50 minucie do¶rodkowanie Paw³a Rekiela na czwartego gola po raz czwarty w meczu zamieni³ Krzysiek G³adosz. BKS na dobre przej±³ inicjatywê. Wprawdzie w 55 minucie – po serii niezdecydowanych interwencji defensywy - TOP zdoby³ kontaktow± bramkê (piêkny wolej z pierwszej pi³ki), ale by³o to wszystko na co „¿ó³to – czarnym” pozwolili niebiesko – bia³o – czerwoni. Do koñca kontrolowali grê marnuj±c jeszcze dwie „setki” (Zagórski, Szymanek). Sêdzia nie uzna³ bramek zdobytych przez Arka i Sebastiana – dwa razy odgwizda³ spalonego.
Mecz wygra³a dru¿yna mimo wszystko pi³karsko wszechstronniejsza. TOP górowa³ ambicj± i agresj±. BKS tego dnia mia³ ¶wietnego bramkarza – „ojca chrzestnego” inauguracyjnego zwyciêstwa. Te dwie dru¿yny – ju¿ teraz mo¿na tak powiedzieæ – z pewno¶ci± zajm± dwa z 5 miejsc premiowanych awansem do wy¿szej klasy wiosennych rozgrywek. Tam zacznie siê powa¿niejsza gra…
Andrzej Rekiel
BKS Lublin – TOP 54 Bia³a Podlaska 4:3 (2:2)
Bramki dla BKS: K. G³adosz – 4 (7, 20, 45 i 50 minuta)
BKS: M. ¯uber, P. Warowny, £. Ja¶kiewicz, P. Baran, K. Ludwicki, S. Wrzesiñski, K. G³adosz, £. Wiech, J. Olszewski, P. Rekiel, J. Zagórski. Grali ponadto: G. Trela, P. Karwat, J. Kêdzierski, A. Szymanek.
BKS Lublin - TOP Bia³a Podlaska 4 - 3
S E Z O N 2010/2011
04.06.2011 Mecz z Lewartem
Je¶li kto¶ – nawet na poziomie rozgrywek trampkarzy – docenia mo¿liwo¶æ bie¿±cej analizy ligowej tabeli, historii rozgrywek, szeroko rozumianej statystyki, dobrze jest znale¼æ siê w jednej grupie z Lewartem Lubartów. Pod tym wzglêdem strona internetowa www.lewart1997.futbolowo.pl by³a i jest bardzo dobrym ¼ród³em informacji. Za jej prowadzenie, rzetelno¶æ i solidno¶æ komu¶ nale¿± siê brawa.
Stwierdzenie „nawet na poziomie trampkarzy” bynajmniej nie oznacza lekcewa¿enia tej klasy rozgrywek. Gra w nich toczy siê o to samo i tak samo jak w najsilniejszych, najbardziej medialnych, aberacyjnie skomercjalizowanych ligach. Rozgrywki dzieci – oprócz towarzysz±cej im powagi: ucz±c siê pi³karskiego rzemios³a, naprawdê walczy siê w nich o zwyciêstwo – zachowa³y (je¶li nie, powinny zachowaæ) specyficznie dzieciêcy wymiar „na niby”. Jak pisa³ w swych bardzo przystêpnych i m±drych ksi±¿kach – s± one doskona³± odtrutk± na nieustannie serwowane odurzaj±co–narkotyczne ¶rodki nieludzkiego, totalnego i totalitarnego systemu, cynicznie i szyderczo zwanego dzi¶ wolnym rynkiem i demokracj± - zmar³y przed 40 laty, s³ynny polski my¶liciel i psychiatra, profesor Antoni Kêpiñski, równowaga pomiêdzy charakterystycznym dla ¶wiata doros³ych „powa¿nie” i dzieciêcym „na niby” jest jednym z warunków zachowania zdrowia psychiczno - duchowego indywiduów i zbiorowo¶ci. Dla dziecka zwyk³y kij mo¿e byæ mieczem, ber³em, karabinem, czarodziejsk± ró¿d¿k±. Dzieciêcy, szeroki horyzont spojrzenia chroni przed praktycznym totalitaryzmem, w którym co¶ z³o¿onego i skomplikowanego jest sprowadzone do czego¶ jednego: jednej idei, rasy, wydajno¶ci, zysku. W dzieciêcym ¶wiecie, w którym wszystko mo¿e byæ wszystkim, nigdy nie zakie³kuje i nie wyro¶nie ¿adna nieludzka ideologia, nie zapu¶ci korzeni z³owroga, niszcz±ca ludzkie istnienie nuda. Poziom „na niby” wyj±tkowo silnie spaja ze sob± dzieci, babcie i dziadków, których z³udzenia oraz iluzje wypali³y siê w tak zwanym ¿yciu i pozosta³o w nim tylko to, co najwa¿niejsze. Dla wielu z nich ¶wiat na nowo okaza³ siê byæ ciekaw±, zajmuj±c±, pozbawion± koñca ba¶ni±. Na tym te¿ polega chyba Ewaneliczne wezwanie, by stawaæ siê dzieæmi... Nie, aby byæ bezradnym i naiwnym, ale by umieæ widzieæ i rozumieæ otaczaj±cy nas ¶wiat.
Trampkarzom m³odszym BKS-u od pocz±tku przygody z ligow± pi³k± towarzysz± nieprzerwanie trzy dru¿yny: Wis³a Pu³awy, Górnik £êczna (GKS Bogdanka) i Lewart. To w³a¶nie w Lubartowie, we wrze¶niu 2008, trenowani przez Artura Aleksandrowicza, rozegrali swój pierwszy ligowy mecz zwyciê¿aj±c 6:0. W kolejnych ju¿ tak ³atwo nie by³o. Z Lewartem nigdy nie gra³o siê lekko. U siebie „Beksa” wygra³a trzy razy (dwa razy po 3:1 i raz 1:0). Przed rokiem, na wyje¼dzie BKS wygra³ 1:0.
Mecz rozgrywany w sobotnie, upalne i duszne po³udnie mia³ byæ szóstym, trzecim granym w Lubartowie. Czy kto¶ pamiêta jeszcze mróz i zi±b pierwszego, rewan¿owego meczu w Bia³ej? Prawdziwo¶æ i ¿yciowo¶æ pi³ki polega tak¿e na jej ¶cis³ym i bliskim zwi±zku z otoczeniem i ¶wiatem!
Ka¿dy wyjazd na mecz do tego malowniczego miasteczka zwi±zany jest – i bêdzie tak a¿ do rozgrywek juniorów – z pytaniem: czy przyjdzie graæ na murawie stadionu, czy trawie i piasku klepisko–pastwiska, na którym nale¿a³oby zabroniæ jakichkolwiek treningów. Dziwi, ¿e klub i miasto jeszcze nie wykorzysta³y terenu, okolicznych ³±k na stworzenie – jak chocia¿by w Krasnymstawie – kompleksu boisk pi³karskich.
Tym razem BKS mia³ zagraæ na tym w³a¶nie klepisku. ¯e dla dru¿yny graj±c± techniczn±, kombinacyjn± pi³kê, nawierzchnia taka mo¿e sprawiaæ k³opoty, by³o oczywistym i potwierdzi³a to rozgrzewka: „ch³opaki, nic nie leci!” – pokrzykiwa³ trener Gu¶ciora widz±c jak pi³ka rzadko wpada do siatki.
Pocz±tek rozwia³ obawy. Ju¿ w 3 minucie uderzeniem z ponad 30 metrów gola zdoby³ Kuba Zagórski. Wydawa³o siê, ¿e tym razem konfrontacja z Lewartem nie bêdzie tak nerwowa jak zwykle i wszystko pójdzie jak z p³atka. Tak jednak nie by³o, nad ludzkim losem unosi siê co¶ takiego jak historia, a zmiany wprawdzie zachodz±, lecz w tym aspekcie wszystko dzieje siê wolno. W 7 minucie mia³a miejsce gro¼na kontra Lewartu. Niebezpieczeñstwo za¿egna³ wprawdzie £ukasz Ja¶kiewicz, ale po jego interwencji gospodarze egzekwowali rzut ro¿ny. Maks pope³ni³ b³±d wypuszczaj±c pi³kê: kopniêta przez „niebieskiego” zatrzepota³a w siatce. „Seledynowi” najwyra¼niej byli zaskoczeni, ¿e tak szybko zrobi³o siê 1:1. „Ch³opaki, ale tam facet z pi³k± to by³ atakowany na pó³ gwizdka. Trzech ludzi i ¿aden nie przeszkodzi³! Maks! Moje to moje!” – krzykn±³ trener Gu¶ciora. oceniaj±c sytuacjê sprzed interwencji „Budynia” i pó¼niej Maksa.
Najwyra¼niej sprzyja³o mu szczê¶cie. W 12 minucie, pi³ka po rzucie wolnym otar³a siê o lewe okienko jego bramki. Mog³o byæ 2:1 dla gospodarzy, którzy jeszcze w 20 minucie przeprowadzili bardzo gro¼n± kontrê. Maks wygra³ pojedynek sam na sam. W 24-tej, tak¿e po rzucie wolnym, pi³ka przelecia³a nad nasz± poprzeczk±. „Co to za gra? Ludzie! Budzimy, budzimy siê w koñcu! – krzycza³ nasz bramkarz.
Choæ optycznie w pierwszej po³owie BKS przewa¿a³, poza golem nie stworzy³ ¿adnej gro¼nej akcji. „Seledynowi” zmagali siê z upa³em, przeciwnikiem i przede wszystkim boiskiem. Gdy zaczê³a siê druga po³owa, widaæ by³o, ¿e do anormalnych warunków gry ju¿ siê przyzwyczaili i – na miarê mo¿liwo¶ci, jakie by³y – zaczêli „graæ swoje”. W 36 minucie z prawej strony uderzy³ Kuba Zagórski, pi³kê odbit± od „d³ugiego” s³upka do siatki skierowa³ Sebastian Wrzesiñski. Wcze¶niej, przed prawym naro¿nikiem pola karnego „niebieskich” dosz³o do kilku pojedynków „g³ówkowych”. „Powalczyæ o pi³kê trzeba, jak nie skoczymy to stracone na 100%”! – do walki w powietrzu „Olszówkê”, Wiecha i Rekiela zachêca³ trener Gu¶ciora.
Lewart straci³ drugiego gola, najwyra¼niej traci³ si³y. Trener gospodarzy rozpocz±³ dokonywanie zmian, go¶ci jeszcze czeka³. W 38 minucie, przy lewej, bocznej linii boiska, na wysoko¶ci ¶rodka po³owy Lewartu, sfaulowany zosta³ Pawe³ Rekiel. Po jego upadku w nagrzane, gor±ce powietrze wzniós³ siê tuman piachu i kurzu. Wykonawc± rzutu wolnego by³ Grzesio Trela. Pi³kê uderzon± na „krótki s³upek” Kuba Zagórski odegra³ wzd³u¿ bramki, jej lot i do góry przed³u¿y³ „Kylo”, najwy¿ej wyskoczy³ Pawe³ Rekiel i g³ow± umie¶ci³ j± w siatce. By³o ju¿ oczywistym, kto wygra mecz. Tym bardziej, ¿e w ekstremalnych warunkach boiska zaczê³y zazêbiaæ siê zespo³owe akcje BKS-u. Jedna z takich przynios³a efekt w postaci czwartej bramki. Poprzedzi³a j± pierwsza zmiana w „seledynkach”.
W 48 minucie z boiska zszed³ Pawe³ Warowny, wszed³ „Raul”. Minutê pó¼niej Kuba zaliczy³ asystê. Wcze¶niej, na naszej po³owie, przy lewej linii bocznej boiska z niebieskimi w „dziadka” zagrali „Kylo”, „Budyñ” i „Gelian”. Pi³ka – przez ¶rodek boiska, przez £ukasza Wiecha - zosta³a przeniesiona na praw± stronê, do „Olszy”. Kuba uruchomi³ „Raula”, który prostopad³ym podaniem „wypu¶ci³” prawym skrzyd³em Paw³a Rekiela: jego strza³u z ostrego k±ta, w d³ugi s³upek, nie wy³apa³ bramkarz. „Bardzo dobra akcja ch³opaki!” – tak grê podopiecznych oceni³ trener Gu¶ciora.
Kolejne trzy gole zdoby³ Krzysiek G³adosz. W 51 minucie obroñcy Lewartu wybili pi³kê na rzut ro¿ny po akcji Zagórski – Kêdzierski. Sebastian Wrzesiñski „na krótko” zagra³ do £ukasza Wiecha. Do¶rodkowan± przez niego pi³kê uderzeniem g³ow± do bramki skierowa³ „Kylo”. W 62 minucie Krzysiek po raz drugi wykorzysta³ do¶rodkowanie kolegi z boiska i klasy pi³karskiej. Tym razem – po zgraniu pi³ki przez Arka Szymanka - wykorzysta³ prostopad³e do¶rodkowanie £ukasza Wiecha ze ¶rodka boiska. Uderzy³ z oko³o 20 metrów celnie, mocno, pod poprzeczkê. W 66-tej minucie kolejny ju¿ raz w sezonie – pierwszy raz, w tym zakresie zaprezentowa³ swe umiejêtno¶ci jesieni±, podczas meczu w Pu³awach z Wis³± - pokaza³ jak nale¿y wykonywaæ rzuty wolne. Gdy przed polem karnym zosta³ sfaulowany Przemek Dolar, mo¿na by³o postawiæ pytanie: wpadnie czy nie? Pi³ka wpad³a do siatki po raz siódmy. Tym razem by³o to prawe okienko bramki Lewartu.
Jak w ka¿dym meczu, wynik móg³ byæ inny. W 56 minucie, niebezpieczeñstwo utraty gola udan± interwencj± za¿egna³ Bartek. W 59 minucie filmowy przebój i rajd przez pó³ boiska zademonstrowa³ Kuba W±sik. Szkoda, ¿e jego strza³ oddany z linii pola karnego nie zosta³ zamieniony na bramkê. By³o by co ogl±daæ, choæ i tak jest co! Równie¿ Sebastian Gierlasiñski w 67 minucie nie wykorzysta³ „setki”.
Tym sposobem – Sygna³ Lublin wycofa³ siê z rozgrywek - kolejny ju¿, trzeci sezon ligowy zosta³ zakoñczony. Wprawdzie zosta³a jeszcze jedna kolejka, ale trudno przypuszczaæ, by TOP we W³odawie straci³ punkty. Tak wiêc BKS w pó³nocnej grupie Wojewódzkiej Ligi Trampkarzy M³odszych zaj±³ drugie miejsce. Do jej wygrania by³o bardzo blisko. Nie brakowa³o umiejêtno¶ci, zabrak³o przede wszystkim koncentracji, opanowania, mo¿e trochê tak zwanego ³utu szczê¶cia. Byæ mo¿e – je¶li kolejny raz zagracie w grupie pó³nocnej - okazja do rewan¿u z TOP-em nadarzy siê wkrótce. Szkoda, ¿e tylko te dwie dru¿yny – pod wzglêdem sportowym - by³y godnymi siebie rywalami. Inni odstawali. Zbyt wyra¼nie. Je¶li przyjdzie graæ w grupie po³udniowej – czego wykluczyæ nie mo¿na – trzeba bêdzie, na nieznanych jeszcze stadionach i boiskach nadal „graæ swoje”. Z sezonu na sezon robicie to coraz lepiej, ostatnio bardzo dobrze.
Andrzej Rekiel
Lewart Lubartów – BKS Lublin 1:7 (1:1
Bramki dla BKS zdobyli: K. G³adosz – 3 (51, 62 i 66 min.), P. Rekiel – 2 (38 i 49 min.), J. Zagórski – 1 (3 min.), S. Wrzesiñski – 1 (36 min.)
BKS Lublin: M. ¯uber, P. Warowny, £. Ja¶kiewicz, P. Baran, G. Trela, S. Wrzesiñski, £. Wiech, K. G³adosz, J. Olszewski, P. Rekiel, J. Zagórski.
Zagrali ponadto: B. Klimek, J. Kêdzierski, S. Gierlasiñski, J. W±sik, P. Dolar, A. Szymanek, P. Karwat.
Lewart Lubartów - BKS Lublin 1 - 7
28.05.2011 Mecz z Widokiem
Chocia¿ lubelska pi³ka no¿na - nawet w odniesieniu do tak marnej skali, jak± jest polska „kopana” – zesz³a na przys³owiowe psy, nie zawsze tak na Lubelszczy¼nie bywa³o. W latach 80-tych w ekstraklasie gra³ „Motor”. Sukcesów wielkich wprawdzie nie odniós³, ale w pierwszych kolejkach pierwszego, pierwszoligowego sezonu, by³ rewelacj± rozgrywek, a nawet jaki¶ czas prowadzi³.
Pi³karze z malowniczego, ciekawego historycznie, piêknego miasta - tak po³o¿on± Starówk±, na wysokim wzgórzu i skarpie, u podnó¿a której kiedy¶ rozci±ga³o siê potê¿ne jezioro, Królewski Staw, nie mo¿e pochwaliæ siê ¿adne z polskich miast - du¿o lepsze rezultaty osi±gali w m³odzie¿owej pi³ce. W 1939 roku, w Warszawie, w finale mistrzostw Polski juniorów, ówczesna Unia Lublin pokona³a krakowsk± Wis³ê 3:2 zostaj±c mistrzem kraju. Pó¼niej te¿ by³y sukcesy. W 1969 roku, w finale mistrzostw Polski juniorów, w Lublinie, po dodatkowym meczu – i Legia, i Lublinianka mia³y taki sam bilans bramek i punktów – sto³eczni pi³karze po dogrywce zwyciê¿yli 2:1. Rok pó¼niej, w tych samych rozgrywkach trzecie miejsce zaj±³ Motor Lublin, aby w 1971 wywalczyæ mistrzostwo Polski. W 1972 druga by³a Stal Kra¶nik.
Od tamtych lat zmieni³o siê wiele. Lublinianka praktycznie nie istnieje, k³opoty prze¿ywa Motor, sypie siê Sygna³. Bez zbytniej przesady mo¿na by rzec, i¿ od momentu swego powstania dominatorem w pi³ce m³odzie¿owej Lublina i Lubelszczyzny sta³ siê UKS Widok. Pi³karze z Bursztynowej, niezale¿nie od kategorii wiekowej, zawsze liczyli siê w ligowych rozgrywkach, a lista sportowych osi±gniêæ, jak na krótk± historiê klubu – we wrze¶niu „stuknie” mu 10 lat - jest doprawdy imponuj±ca.
Sobotni mecz by³ czwartym, ligowym spotkaniem rocznika 1997 Widoku i „Beksy”. Pierwszy raz, na powa¿niej, ch³opcy zagrali ze sob± w Lidze M³odzików M³odszych w sezonie 2008/09. Wtedy lepszym by³ Widok remisuj±c u siebie 0:0 i wygrywaj±c na wyje¼dzie 2:1. Jesieni± ubieg³ego roku, gdy w Wojewódzkiej Lidze Trampkarzy M³odszych BKS szed³ jak burza, jak po grudzie sz³o Widokowi, wydawa³o siê, ¿e jedynym pytaniem, jakie mo¿na postawiæ, s± rozmiary wygranej „Beksy”. Jednak jesienny mecz w D±browicy zakoñczy³ siê remisem, a dwa pozostawione tam punkty by³y jedynymi, jakie w rundzie tej straci³ BKS. Wiosn±, od meczu z pu³awsk± Wis³± gra jeszcze lepiej ni¿ jesieni±, nie zwyciê¿aj±c, ale gromi±c rywali, prezentuj±c ofensywn±, ³adn± i m±dr± grê. Widok potrafi³ wygraæ u siebie z TOP-em, ale i przegraæ sromotnie z Orlêtami w £ukowie. Nie wiadomo wiêc by³o, jaka dru¿yna wybiegnie na boisko przy Politechnice.
Je¿eli chodzi o barwy, by³o tak samo jak w D±browicy: Widok zagra³ na „bia³o”, „Beksa” wdzia³a na siebie seledynki. Ale gra wygl±da³a zupe³nie inaczej! Od pierwszych minut przewa¿ali gospodarze graj±c swobodnie, choæ wyra¼nie skoncentrowani na luzie i lekko. Bardzo pewnie prezentowa³a siê obrona. Widok w ogóle nie zbli¿a³ siê do pola karnego rywala. „£ukasz, jak twierdza, nie do przej¶cia” – s³owa naszego fotoreportera, komentuj±cego boiskowe poczynania „Budynia” opisuj± grê ca³ego bloku obronnego. Chyba na d³u¿ej, miejsce prawego obroñcy zaj±³ w nim Pawe³ Warowny. Defensywa, daleko od ¶wi±tyni „Maksa”, kasowa³a ofensywne poczynania rywali, konstruuj±c zaczepne akcje, maj±c udzia³ w zdobywanych bramkach.
Pierwsz±, bardzo gro¼n± „seledynowi” przeprowadzili w 8 minucie. Zaczêli j± od rzutu z autu, na wysoko¶ci naszej „pi±tki” z prawej strony boiska. Pawe³ Baran – nie ostatni raz – popisa³ siê d³ugim, prostopad³ym podaniem na ¶rodek do „Zagóra”. Kuba rozci±gn±³ pole gry w lewo graj±c do Sebastiana Wrzesiñskiego. „Seba” odegra³ przed pole karne go¶ci, do Paw³a Rekiela, który zmieni³ stronê podaj±c na prawo do wchodz±cego w pole karne „Olszy” – gdyby Kuba strzeli³ po ziemi, zapewne by³oby 1:0. Górn± pi³kê, zmierzaj±c± pod poprzeczkê ros³y bramkarz zdo³a³ wybiæ na rzut ro¿ny. W akcji tej zwraca³a uwagê szybko¶æ, swoboda, p³ynno¶æ oraz – co by³o szczególnie widoczne przy wszystkich ofensywnych poczynaniach BKS-u, a zw³aszcza przy drugim golu - zmiana stron gry. Jedna z mam rocznika 96’ KS Lublin, która widzia³a mecz, przyzna³a pó¼niej, z czym trudno siê nie zgodziæ, ¿e lekko¶æ i swoboda, brak przypadkowo¶ci, by³y tym, co rzuca³o siê w oczy. Jak opowiedzia³a, obejrza³a go z przyjemno¶ci± i do koñca.
Dramat „Widoku” zacz±³ siê minutê pó¼niej od kopniêcia w g³owê Paw³a Rekiela przez jednego z „bia³ych”. Gro¼nie wygl±daj±ce zdarzenie mia³o miejsce tu¿ przy linii bocznej boiska, z naszej prawej strony, w po³owie po³owy Widoku. Niepotrzebnie o karê wykluczenia dopomina³ siê Pawe³ Baran. Starcie by³o o pi³kê, przypadkowe. Mog³o skoñczyæ siê wykluczeniem próbuj±cego dyskutowaæ z sêdzi± naszego stopera. Chyba najwy¿szy ju¿ czas – zw³aszcza po Bia³ej – podj±æ i konsekwentnie realizowaæ decyzjê, ¿e z arbitrem – nawet gdyby siê myli³, by³ stronniczym i stronniczo¶ci± prowokowa³ – nigdy siê nie dyskutuje! Zapamiêtajcie to na przysz³o¶æ! A do sêdziów meczu BKS – Widok trudno mieæ o cokolwiek pretensje. Prowadzili mecz bardzo dobrze.
Rzut wolny egzekwowany przez £ukasza Wiecha przyniós³ gola. Pi³kê, rzucon± w pole karne przej±³ Sebastian Wrzesiñski, który w g±szczu nóg znalaz³ wolne miejsce i na ma³ej powierzchni poda³ prostopadle do „Kyla”. Krzysiek znalaz³ siê sam oko³o 7 metrów przed bramkarzem i mierzonym strza³em w lewy róg jego bramki zdoby³ pierwsz± bramkê.
Druga, szkoleniowa i filmowa pad³a w 13 minucie. Warto – jak wszystkie – dok³adnie obejrzeæ j± w internecie. Maks rozpocz±³ grê wrzutem na prawo, do „Roniego”. Nastêpnie pi³ka – przed polem karnym – przez stoperów zosta³a przegrana na lew± stronê. „Zagór” – nie mog±c przedrzeæ siê przez „bia³ych” - zrezygnowa³ z bezsensownego przebijania siê i zmieni³ kierunek gry pod±¿aj±c w stronê naszej bramki. Pi³ka – kolejny ju¿ raz, przez stoperów i bramkarza - wróci³a na nasz± praw± stronê, sk±d Pawe³ Baran kilkudziesiêciometrowym, prostopad³ym podaniem wzd³u¿ prawej flanki boiska uruchomi³ Paw³a Rekiela. Pawe³ wyprzedzi³ i ogra³ pilnuj±cych go dwóch obroñców, a jego do¶rodkowanie sprzed linii koñcowej na gola zamieni³ Kuba Zagórski. By³o 2:0, rozmach gry, jej swoboda i lekko¶æ – które pojawi³y siê podczas meczu z pu³awk± Wis³± – wyklucza³y mo¿liwo¶æ jesiennej powtórki.
W 16-tej minucie mog³a pa¶æ trzecia bramka. Akcjê Widoku po aucie z naszej lewej strony przerwa³ „Gelian”. Z jego skuteczn±, pewn± interwencj±, wspó³brzmia³ zgrany w czasie krzyk obserwuj±cego grê Maksa: „Kasuj Grzesiek!” Trela poda³ do króluj±cego w ¶rodku pola G³adosza – po jego d³ugim, prostopad³ym podaniu Pawe³ Rekiel zostawiaj±c za sob± obroñców znalaz³ siê w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Golkiper Widoku wygra³ pojedynek.
W 18 minucie „Olszówka” zdoby³ trzeci±, filmow± bramkê. Na miano takie zas³uguje ca³a akcja oraz przepiêkny, techniczny strza³ filigranowego, dynamicznego pomocnika. Prowadzon± lewym skrzyd³em akcjê Widoku, w po³owie boiska przerwa³ równie filigranowy i dobry technicznie Sebastian Wrzesiñski. Zagra³ do ¶rodka, do „£ukiego”. £ukasz Wiech „rozci±gn±³” pole gry jeszcze bardziej w prawo, do Kuby Olszewskiego, który z kolei przeniós³ grê z powrotem na lew± stronê, do Krzy¶ka G³adosza. „Kylo” z okolicy lewego naro¿nika pola karnego Widoku (nasza perspektywa) poda³ p³asko wzd³u¿ „16-ki”: nadbiegaj±cy „Olsza”, w pe³nym biegu, z pierwszej pi³ki, z odleg³o¶ci zbli¿onej do 20 metrów umie¶ci³ pi³kê w lewym okienku.
„Siadamy! Siadamy! Bêd± b³êdy!” – krzycza³ Maks, gdy przegrywaj±cy 3:0 go¶cie mieli wznawiaæ grê. Nasz bramkarz nie pomyli³ siê. Pierwszy pojawia³ siê ju¿ w 19 minucie i wynik³ chyba ze zbyt szybkiego rozlu¼nienia. W³a¶nie wtedy nieporozumienie pomiêdzy naszym bramkarzem, a Paw³em Baranem mog³o zakoñczyæ siê utrat± bramki.
BKS straci³ j± w 26 minucie. Podobnego b³êdu „Kylo” ju¿ chyba nie pope³ni! Racjê ma znaj±cy Krzy¶ka trener Rejdych, który po jednym z jego zagrañ – nie tym feralnym - powiedzia³ o szczególnie utalentowanym pi³karsko ch³opcu: „U niego nie ma zagrania z pierwszej pi³ki, wszystko musi byæ prowadzone, kiwane”.
Zabójcza – zw³aszcza przed polem karnym nonszalancja – zirytowa³a trenera Gu¶ciorê. „Krzysiek! Co jest?! Mistrzu?!” – krzykn±³.
Bardzo szybko, bo 2 minuty pó¼niej „Kylo” siê zrehabilitowa³. Jak to jest w grach zespo³owych, udzia³ w tym mieli jego koledzy. Pawe³ Warowny rzuci³ pi³kê z autu do Paw³a Rekiela, który przed lewym naro¿nikiem pola karnego Widoku (nasza prawa strona boiska), przedryblowa³ dwóch obroñców i poda³ wzd³u¿ linii pola karnego do Krzy¶ka G³adosza. Kto jak kto, ale on potrafi mocno i celnie uderzyæ! Nic wiêc dziwnego, ¿e bramkarz po raz czwarty wyj±³ pi³kê z siatki. Je¿eli go¶cie mieli jeszcze jakiekolwiek z³udzenia, w tym momencie chyba siê rozwia³y. Jeszcze w 30 minucie stworzyli gro¼n± sytuacjê, ale dwa, wzajemnie asekuruj±cy siê Paw³y, jeden du¿y, drugi ma³y: Baran i Warowny za¿egnali niebezpieczeñstwo.
W 31 i 33 minucie od¿y³y wspomnienia. Dwa d³ugie krosy £ukasza Wiecha na lewe skrzyd³o, dwa rajdy „Zagóra”, dwa wycofania pi³ki na ¶rodek pola karnego do Paw³a Rekiela – jak za czasów trenera Aleksandrowicza wiele razy bywa³o – przynios³y dwie kolejne bramki. Do przerwy BKS prowadzi³ 6:1 chocia¿ w 35 minucie napastnikowi go¶ci uda³o siê min±æ Maksa, ale z ostrego k±ta trafi³ w s³upek.
Niewiadom± – bo rezultat by³ ju¿ przes±dzony – pozostawa³a druga po³owa. Najczê¶ciej w takich sytuacjach wiele ju¿ siê nie dzieje. Przegrywaj±cy – jak na zbawienie - z utêsknieniem czekaj± na koñcowy gwizdek, wygrywaj±cy s± zazwyczaj tak rozlu¼nieni, ¿e brakuje niezbêdnej w grze sportowej agresji i woli walki. Jednak lekko¶æ i swoboda, o której ju¿ wspomnia³em da³y 5 kolejnych bramek.
Siódm±, w 41 minucie – po d³ugim, precyzyjnym podaniu Krzy¶ka G³adosza - z lewej strony pola karnego, strza³em w d³ugi róg zdoby³ Sebastian Wrzesiñski. Wcze¶niej, w 38 minucie „Kylo” z odleg³o¶ci oko³o 25 metrów trafi³ w poprzeczkê. Ósme, a swoje trzecie trafienie, odnotowa³ minutê pó¼niej. Ofensywn± akcjê zakoñczon± golem zainicjowa³ Pawe³ Warowny „ci±gn±c” prawym skrzyd³em, podaj±c do „Olszówki” i otrzymuj±c od niego z powrotem pi³kê: d³ugie, prostopad³e podanie w polu karnym przej±³ Krzysiek G³adosz. Powsta³± tym sposobem sytuacjê sam na sam zamieni³ na gola. „I na tym nie koniec” doda³ kolejny ju¿ raz obserwuj±cy mecz trener Rejdych.
Akcjê zakoñczon± 9-tym golem BKS-u zainicjowa³ Pawe³ Baran, który po przejêciu pi³ki przed naszym polem karnym zdecydowa³ siê na indywidualny przebój. Do skutecznego zakoñczenia akcji przyczyni³ siê wprawdzie kiksuj±cy przed polem karnym obroñca, co pozwoli³o Paw³owi na odegranie pi³ki bardziej w prawo, do Kuby Olszewskiego. „Olsza” z prawej strony pola karnego wycofa³ pi³kê na „16-kê”, sk±d p³askim strza³em, z pierwszej pi³ki celnie uderzy³ Pawe³ Rekiel. By³a 44 minuta, BKS prowadzi³ 9:1.
Zaraz po tym dosz³o do zmian. Pierwsi zeszli „dwaj koledzy z klasy i boiska”: Olszewski i Rekiel. Zast±pili ich Micha³ Sikora oraz Kuba Kêdzierski. Obaj zdobyli bramki. „Mi¶kowi” uda³o siê to za trzecim razem, wcze¶niej dwa razy nie skonsumowa³ podanej mu pi³ki. Trzeci±, udan± próbê, zainicjowa³ „Gelian” indywidualnym przebojem przeprowadzonym lew± stron± boiska i podaniem do Arka Szymanka. Po jego do¶rodkowaniu w 53 minucie „Misiek” zdoby³ 10-ego gola. Wynik meczu, w 56-tej, po indywidualnej akcji praw± stron± ustali³ bardzo dobrze graj±cy wiosn± „Raul”. Bramkarz go¶ci – choæ nie dozna³ ¿adnego urazu – d³ugo nie podnosi³ siê z trawy.
Taki przebieg i rezultat derbów Lublina zaskoczy³ wszystkich. Zaskakuj±ce by³o te¿ ustawienie, w jakim BKS je koñczy³. Jako ostatni obroñca z boiska schodzi³ „Zagór”. Gdy sêdzia koñczy³ mecz, ¶rodkowym napastnikiem by³ stoper Pawe³ Baran. W 62 minucie móg³ zdobyæ gola po uderzeniu z rzutu wolnego. W 66-tej strza³em „a la Obraniak” popisa³ siê £ukasz Ja¶kiewicz. Pi³ka musnê³a prawe okienko bramki go¶ci.
Mimo pora¿ki Widok równie¿ atakowa³. Robi³ to tak, jakby - czytaj±c relacje z meczów BKS - zna³ dotychczasowe newralgiczne punkty defensywy. Tym razem na nic zda³y siê d³ugie, prostopad³e podania. Obroñcy byli szybsi, szybszy by³ czêsto interweniuj±cy przed polem karnym Maks. Pewna, bezb³êdna obrona, wyeliminowanie z niej – przynajmniej na razie – s³abszych elementów: zw³aszcza to zas³uguje na uznanie. Kiedy te nabyte struktury czynno¶ciowe zostan± utrwalone, gdy pozostanie mo¿liwa dobrym wyszkoleniem technicznym filigranowych raczej zawodników lekko¶æ, inteligencja i swoboda gry, kolejny sezon mo¿e wzmocniæ i utrwaliæ pozytywne tendencje rozwoju sportowego i pi³karskiego ch³opców. A to jest najwa¿niejsze! Graj± naprawdê coraz ³adniej, lepiej i m±drzej. Wyrazem tego progresu s± te¿ miejsca w ligowych tabelach: po raz pierwszy by³o czwarte, za drugim trzecie, teraz drugie od dawna jest ju¿ pewne.
Andrzej Rekiel
BKS Lublin – Widok Lublin 11:1 (6:1)
Bramki zdobyli: K. G³adosz – 3 (9, 28 i 42 min.), P. Rekiel – 3 (31, 33 i 44 min.), J. Zagórski – 1 (13 min.), J. Olszewski – 1 (18 min.), S. Wrzesiñski – 1 (41 min.), M. Sikora – 1 (53 min.), J. Kêdzierski – 1 (56 min.)
BKS Lublin: M. ¯uber, P. Warowny, £. Ja¶kiewicz, P. Baran, G. Trela, S. Wrzesiñski, £. Wiech, K. G³adosz, J. Olszewski, P. Rekiel, J. Zagórski. Zagrali ponadto: B. Klimek, M. Sikora, J. Kêdzierski, P. Dolar, P. Karwat, A. Szymanek, J. W±sik.
BKS Lublin - Widok Lublin 11 - 1
14.05.2011 Mecz z W³odawiank±
Rewan¿owy mecz z W³odawiank± na Stadionie Miejskim we W³odawie rozpocz±³ siê – jak nigdy – wyj±tkowo wcze¶nie. Ju¿ o godzinie 10-tej, na dobrze przygotowan±, ³adn±, pociêt± „pi³karskimi” pasami murawê wybieg³y dwie jedenastki. Na ³awce rezerwowych, obok trenera i jak zwykle prze¿ywaj±cego mecz, nie szczêdz±cego uwag i rad, by³ego pi³karza, obecnego kierownika dru¿yny, Pana Piotra Wrzesiñskiego, usiad³o kilku „seledynowych”. Zupe³nie inaczej wygl±da³a ³awka „czarnych” – w takich strojach zagrali gospodarze. Zasiad³ na niej jedynie ich trener, który i tak - ju¿ w drugiej minucie – po obra¼liwych uwagach kierowanych pod adresem sêdziów zosta³ z niej odes³any na trybunê. £awka gospodarzy zosta³a wiêc pusta, a chyba zbyt nerwowy i niezbyt obiektywny szkoleniowiec „koncertowa³” z trybun. Przykrym by³o wys³uchiwanie co niektórych uwag i komentarzy. Tym bardziej, ¿e sêdziom trudno cokolwiek zarzuciæ. Niestety, dru¿yny dzieli³a przepa¶æ, co odzwierciedla – i tak wcale nie najwy¿szy - rezultat. Gospodarze oprócz bramki strzelonej w 18 minucie (przy stanie 0:3), jeden raz powa¿niej zagrozili bramce BKS – skutecznie interweniowa³ wówczas Bartek. Pokonany przeciwnik, jak w ka¿dym sporcie, zas³uguje na szacunek. Zarazem dziwi i nie, ¿e nie potrafi³ skompletowaæ pe³nego sk³adu, z niezbêdnymi rezerwami. Có¿, jak to siê rzecze, taki czas... Komu siê jeszcze chce walczyæ, trenowaæ i biegaæ? Coraz mniej do tego chêtnych, trzeba to po prostu lubiæ. Na tym poziomie rozgrywek to jest najwa¿niejsze.
Choæ by³o ciep³e, spokojne, rze¶kie, majowe wczesne przedpo³udnie - lub jak kto woli, pó¼ny ranek - zaczê³o siê wiêc nerwowo, bynajmniej nie z powodu gro¼nych akcji W³odawianki, ale jej trenera. BKS gra³ szybko, p³ynnie, co chwilê gro¼nie atakuj±c. Pierwsza bramka pad³a ju¿ w 3 minucie, kiedy przeprowadzon± lewym skrzyd³em akcjê, strza³em pod poprzeczkê, z prawego naro¿nika pola karnego wykoñczy³ „Olsza”. Czêsta zmian stron w meczu tym by³a charakterystyczna dla „Beksy”.
W 9 minucie, z linii pola karnego, silny, celny strza³ – po wycofaniu pi³ki przez Kubê Zagórskiego - odda³ £ukasz Wiech. By³o ju¿ 2:0, „sz³o” szybciej i skuteczniej ni¿ w pierwszym, jesiennym meczu wygranym w Lublinie 8:1. W 11 minucie wydawa³o siê, ¿e po kolejnej akcji bramka jednak nie padnie – Pawe³ Rekiel, po „prostopad³ym” podaniu „Zagóra”, znalaz³ siê w sytuacji sam na sam, min±³ bramkarza w lewo, ale pi³kê z linii bramkowej zdo³a³ wybiæ obroñca. Wróci³a do Paw³a – jego do¶rodkowanie na trzeciego gola zamieni³ Zagórski.
Po tym gra BKS-u wyra¼nie „siad³a”. „To wszystko jest za d³ugo, o jedno tempo. Ch³opaki, to wszystko siad³o. Trzeba pobiegaæ, poturlaæ trochê pi³k±!” – pokrzykiwa³ trener przyjezdnych. Gospodarze, jak ju¿ wspomnia³em, w 18 minucie zdobyli honorow± bramkê. I w tym przypadku rzeczywi¶cie pomyli³ siê sêdzia: nie zauwa¿y³, jak inicjuj±cy akcjê zawodnik przytrzyma³ pi³kê rêk±. Zakoñczy³a siê ona sytuacj± sam na sam, golem i urazem g³owy naszego bramkarza: Bartek ju¿ przygotowywa³ siê do wej¶cia na boisko, gdy Maks d³u¿szy czas nie podnosi³ siê. Wszystko skoñczy³o siê dobrze, zmiana bramkarzy nast±pi³a w drugiej po³owie.
Zanim zacz±³ j± sêdzia dobrze prowadz±cy mecz, podczas piêciu ostatnich minut pierwszej ods³ony, gospodarzy znokautowali go¶cie. W 30 minucie – po prostopad³ym podaniu „Kyla” – czwart± bramkê uderzeniem z linii pola karnego zdoby³ Kuba Zagórski. Zaledwie gospodarze wznowili grê i zdo³ali wymieniæ miedzy sob± jedno podanie, obroñca „przyci¶niêty” przez Zagóra nie zdo³a³ wybiæ pi³ki. Przej±³ j± Pawe³ Rekiel, który p³askim strza³em w d³ugi róg z prawego naro¿nika pola karnego podwy¿szy³ na 5:1. Minutê przed koñcem pierwszej po³owy, skutecznym wykonawc± rzutu karnego okaza³ siê „Kylo”. Wcze¶niej, jego strza³, po d³oni obroñcy trafi³ w poprzeczkê. Jeszcze w tej czê¶ci gry Sebastian Wrzesiñski nie wykorzysta³ „setki” – bramkarz gospodarzy wygra³ pojedynek sam na sam. „Bez wiary to jest!” – krzykn±³ jak zwykle ¿yj±cy miêdzy s³upkami Maks.
W drugiej po³owie w dru¿ynie „seledynowych” nast±pi³y zmiany. Zszed³ Pawe³ Warowny, który zagra³ ju¿ trzeci mecz w roli prawego obroñcy. Na jego miejsce - a zazwyczaj swoje - cofniêty zosta³ „Olsza”, jako prawy pomocnik zagraæ mia³ Kuba Kêdzierski. Szkoda, ¿e „Raul” w 57 minucie – podobnie jak wspomniany wcze¶niej „Seba” - nie wykorzysta³ idealnej okazji. Bramka by³aby ukoronowaniem dobrej gry wiosn± filigranowego pomocnika. Przed podobn± szans±, w 61 minucie stan±³ „Misiek”.
Mimo kilku niewykorzystanych okazji, po przerwie BKS strzeli³ trzy bramki. Siódm± – filmowym uderzeniem z rzutu wolnego – zdoby³ Krzysiek G³adosz. W 42 minucie, pi³ka ustawiona przez niego na ³uku przed polem karnym przerwa³a swój lot w lewym okienku W³odawianki. „Kylo” swoj± trzeci±, a dziewi±t± bramkê w meczu, „zaliczy³” po indywidualnym przeboju w doliczonym czasie gry. Wcze¶niej, ósm± bramkê, uderzeniem g³ow± z okolicy „jedenastki”, po d³ugim, prostopad³ym podaniu Grzesia Treli, w 46 minucie zdoby³ Pawe³ Rekiel.
W 67 minucie gospodarze mogli zmniejszyæ rozmiary pora¿ki. W³a¶nie wtedy – o czym ju¿ wspomnia³em na pocz±tku – skutecznie interweniowa³ Bartek. Zwyciêstwo go¶ci – piszê to bez ¿adnej satysfakcji – mog³o i powinno byæ du¿o wy¿sze. A pokonani trampkarze z W³odawy zas³uguj± na powa¿anie i szacunek! Naprawdê! Najsmutniejszym rozwi±zaniem jest to, wybrane przez Sygna³ Lublin. Niestety, w mie¶cie nad Bystrzyc± pi³ka no¿na, nawet dzieciêca i m³odzie¿owa – dogorywa. Za ten stan rzeczy kto¶ ponosi odpowiedzialno¶æ! I na pewno nie dzieci!
Andrzej Rekiel
W³odawianka W³odawa – BKS Lublin 1:9 (1:6)
Bramki dla BKS zdobyli: K. G³adosz – 3 (34, 42 i 70 min.), K. Zagórski – 2 (11 i 30 min.), P. Rekiel – 2 (30 i 46 min.), J. Olszewski – 1 ( 3 min.), £. Wiech – 1 (8 min.).
BKS Lublin: M. ¯uber, P. Warowny, £. Ja¶kiewicz, P. Baran, G. Trela, J. Olszewski, £. Wiech, K. G³adosz, S. Wrzesiñski, P. Rekiel, J. Zagórski. Zagrali tak¿e: B. Klimek, P. Karwat, M. Sikora, Sz. Szawara, P. Dolar
W³odawianka - BKS Lublin 1 - 9
07.05.2011 Mecz z Orlêtami Radzyñ
Bóle g³owy, niezale¿nie od klasy rozgrywek, pod warunkiem powa¿nego traktowania i prze¿ywania wykonywanej profesji, s± chyba zawodow± chorob± trenerów. „£eb mo¿e pêkaæ” nawet wówczas, gdy rzecz dotyczy tak wdziêcznego zajêcia, jakim jest trenowanie m³odszych i starszych ch³opców, juniorów, m³odzików, trampkarzy.
Sobotniego przedpo³udnia trenera Gu¶ciorê – chocia¿ chyba nie jest meteoropat± -mog³a rozboleæ g³owa. Nie tylko dlatego, ¿e nad Lublinem zawis³y deszczowe chmury, by³o zimno, wia³ wiatr. Zi±b, który wtargn±³ z pierwszymi dniami maja, odpu¶ci³ tylko na chwilê. Nie pokona³o go ciep³o, które s³oñcem i przyjemn±, wiosenn± pogod± zabarwi³o ostatni przed meczem pi±tkowy trening. Ju¿ wtedy by³o wiadomym, ¿e z powodu kontuzji nie bêdzie móg³ zagraæ Sebastian Wrzesiñski. Jak dochodzi³y wie¶ci z „domowego szpitala”, zagraæ mia³ £ukasz Ja¶kiewicz, który rozchorowa³ siê po meczu z Wis³±. Przed meczem okaza³o siê, ¿e „Budyñ” jednak nie zagra. Z konieczno¶ci przebudowie ulec musia³a konstrukcja zespo³u, zw³aszcza defensywa oraz druga linia. Zaowocowa³o tym samym sprawdzone z Wis³± taktyczne rozwi±zanie z Paw³em Warownym jako prawym obroñc±. „¯elazny” lewy defensor – Grzesio Trela – zagra³ obok Paw³a Barana jako drugi stoper (zrobi³ to bardzo dobrze), jego miejsce zaj±³ zawsze waleczny „W±ski”. Kuba Olszewski powróci³ do drugiej linii - tam, gdzie za czasów trenera Aleksandrowicza grywa³ zazwyczaj. Novum by³o to, ¿e tym razem, bardziej prawo no¿ny pi³karz mia³ zagraæ na lewej flance.
Pierwsz± ró¿nicê miêdzy dru¿ynami mo¿na by³o dostrzec ju¿ w sposobie prowadzenia rozgrzewki. Zdecydowanie wypad³a ona na korzy¶æ graj±cego w seledynowych strojach BKS. Mo¿e dlatego nestor lubelskich trenerów - Jerzy Rejdych - stoj±c z trenerem Maciejem Grzyw± na wzniesieniu wykorzystywanym przez s³u¿by medialne „Beksy”, tymi s³owy skomentowa³ tradycyjny okrzyk powitalny graj±cych w niebieskich strojach go¶ci: „Kto wygra mecz? Kto wygra mecz? Radzyñ! Radzyñ! Radzyñ!”.
„Och ch³opaki, krzyczeæ to wy g³o¶no mo¿ecie, ale nie bardzo jest to do zrealizowania. No ale” – doda³ po chwili trener, który „zjad³ zêby na pi³ce”. Nie tylko naszym trampkarzom przypomnê, ¿e pod koniec lat 70-tych ubieg³ego wieku, pan Rejdych prowadzi³ stukaj±cy do bram ekstraklasy Motor. To, co nie uda³o siê jemu, zrealizowa³ jego nastêpca, Bronis³aw Waligóra, awansuj±c z fabrycznym klubem FSC po raz pierwszy w historii. W roku 1980, z tego powodu, w Lublinie zapanowa³a rado¶æ, by³o wielkie ¶wiêto. Na stadion przy Alejach Zygmuntowskich przyje¿d¿a³a Legia, Wis³a, wielki wówczas, licz±cy siê w Europie Widzew. W 1983 roku gra³ w pó³finale Pucharu Europy – odpowiedniku dzisiejszej Ligi Mistrzów.
Pamiêtaj±c pierwszy mecz w Radzyniu do optymizmu trenera – seniora podchodzili¶my ostro¿nie. Wprawdzie we wrze¶niu BKS wygra³ 5:2, ale w³a¶nie tam pojawi³y siê pierwsze objawy jesiennej zadyszki „bekaesiaków”. Otwartym pozostawa³o pytanie, czy trwa³ym jest to, co „zaskoczy³o” podczas meczu z Wis³± Pu³awy oraz wp³yw pogody na przebieg gry. By³o jasnym, ¿e wcze¶niej, czy pó¼niej poleje. Tak te¿ siê sta³o, by³o zimno, rozpada³o siê na dobre.
Zaczê³o siê jednak dobrze. W 3 minucie, Pawe³ Warowny, przy linii bocznej przerwa³ akcjê go¶ci odgrywaj±c do „Raula”. Kuba „wypu¶ci³” Paw³a Rekiela prawym skrzyd³em, absorbuj±c obroñców zbiega³ ku niemu Jakub Zagórski, a ¶rodkiem przed pole karne pêdzi³ „Olszówka” krzycz±c: „Pawe³!” „Rekielek” do¶rodkowa³ zachêcaj±c krzykiem: „uderz Olszew!”. Pó³górna pi³ka, po ko¼le, uderzona bez przyjêcia, z linii pola karnego po d³oniach bramkarza musnê³a poprzeczkê. Oprócz porozumiewaj±cych siê zawodników, ca³y czas, nawet g³o¶niej ni¿ zmarzniêtego trenera s³ychaæ by³o dowodz±cego formacjami Maksa.
W 7-mej minucie „seledynowi” przeprowadzili drug± bardzo gro¼n±, lecz prost± akcjê. Pawe³ Baran wykonywa³ rzut wolny z linii dziel±cej boisko na dwie po³owy. D³uga wrzutka zakoñczy³a siê wyj¶ciem na czyst± pozycjê Krzy¶ka G³adosza, ale pi³kê uderzon± g³ow± wy³apa³ bramkarz.
BKS przewa¿a³, gra toczy³a siê na po³owie go¶ci, którzy do 18 minuty skutecznie odpierali ataki. Wcze¶niej, w 16-tej, zapewne uwzglêdniaj±c ¶liskie boisko i pi³kê, strza³em z dystansu bramkarza Orl±t próbowa³ zaskoczyæ jak ryba w wodzie od¿ywaj±cy w ofensywie, jak kto woli: „Olsza”, „Olszew” vel „Olszówka”.
W 18 minucie pad³a pierwsza bramka. Akcja zakoñczona pe³nym powodzeniem zaczê³a siê odgwizdaniem spalonego jednego z zawodników go¶ci. Pi³kê z naszego prawego naro¿nika pola karnego wyekspediowa³ Pawe³ Baran. Prostopad³e podanie przej±³ Kuba Olszewski. Zdecydowa³ siê na rajd w pole karne. Naciskany przez obroñców utrzyma³ siê przy pi³ce, uciek³ w lewo i odegra³ do ty³u, do Kuby Zagórskiego. „Zagór” min±³ „niebieskiego” i poda³ wzd³u¿ linii pola karnego do Krzy¶ka G³adosza. „Kylo” zdecydowa³ siê na uderzenie zza linii 16 metrów. Pi³kê zmierzaj±c± do bramki przy swoim prawym s³upku sparowa³ bramkarz. Przej±³ j± ponownie „Olsza” i poda³ do Paw³a Rekiela, który z „pi±tki” wykoñczy³ akcjê dru¿yny. „Jeszcze, jeszcze Olszówa!” – krzycza³ Maks, kiedy Kubê przed odegraniem pi³ki do „Zagóra” atakowa³ obroñca.
Po zdobyciu bramki BKS przycisn±³. Ale na drugiego gola przysz³o czekaæ 7 minut. Rzut ro¿ny z naszej lewej strony egzekwowa³ Zagórski. Pi³ka – po interwencji obroñcy – powróci³a do niego. Powracaj±cy do wysokiej formy napastnik, w lewym naro¿niku boiska zacz±³ to, co umie i potrafi: zwodami ogrywa³ obroñców. „Niech to robi! Niech to robi. W koñcu go przewróc±” – poczynania Kuby komentowa³ trener Rejdych.
Filigranowego, mocno trzymaj±cego siê na nogach napastnika obroñcy nie przewrócili, zd±¿y³ podaæ do „Olszy”, ten przed³u¿y³ podanie do Paw³a Rekiela i by³o 2:0!
„No i w³a¶nie z tego dryblingu to wysz³o W³a¶nie u nas tego brakuje. Umiejêtno¶æ gry indywidualnej w naszej ekstraklasie to jest tragedia. Jest z³e szkolenie, bo siê od ma³ego uczy grania na jedno, dwa dotkniêcia. Opieprza siê ch³opaka, ¿e siê kiwa. Kiedy¶, jak by³y podwórka, jak kto¶ nie umia³ kiwaæ, to w ogóle nie mia³ szans grania” – dokoñczy³ my¶l trener Rejdych.
W 27 minucie szansê na zdobycie gola mia³ rozgrywaj±cy kolejny, bardzo dobry mecz Jakub Kêdzierski. Wznawiaj±c grê z rzutu ro¿nego (z naszej prawej strony), Kuba Zagórski poda³ do stoj±cego przed polem karnym „Raula” – jego strza³ oddany z pierwszej pi³ki min±³ lewy s³upek bramki go¶ci. „No, ale bardzo dobra decyzja” – trudno siê nie zgodziæ z ocen± pana Jerzego.
Minutê pó¼niej, rzut ro¿ny wykonywany z tego samego naro¿nika przyniós³ 3 bramkê: do¶rodkowanie Zagórskiego, uderzeniem g³ow± na gola zamieni³ Krzysiek G³adosz. Choæ Orlêta – inaczej ni¿ Wis³a – nie gra³y wysoko ustawion± defensyw±, do przerwy by³o tak jak przed tygodniem. A jako ¿e go¶cie nie stworzyli ani jednej sytuacji „pachn±cej” bramk±, wynik – choæ to pi³ka no¿na – wydawa³ siê byæ rozstrzygniêty.
Nie, oni nie s± w stanie bramki strzeliæ. Najwy¿ej na 7:1” – przewidywa³ pan Jerzy.
Bramka dla go¶ci nie pad³a, w drugiej po³owie 3 kolejne zdoby³ BKS. Okre¶lenie „szkoleniowa i filmowa” mo¿na by przypisaæ 4-tej (47 minuta). Poprzedzi³ j± rajd „Raula” prawym skrzyd³em i skuteczna interwencja bramkarza go¶ci – strza³ Kuby z ostrego k±ta wcze¶niej zblokowa³ obroñca. „Niebiescy” ruszyli do przodu. Ich akcjê, na naszej po³owie, w okolicy ¶rodka boiska przerwa³ Pawe³ Baran. Poda³ pi³kê do £ukasza Wiecha. Wszystko rozegra³o siê przed polem karnym go¶ci. Wtedy zaczê³y siê przygotowania do zadania kolejnego ciosu. Pawe³ Rekiel, operuj±cy zazwyczaj po prawej stronie boiska zbiega³ ku jego lewej flance pozostawiaj±c „Zagóra” z prawej strony. Gdy „£uki” przyklei³ pi³kê do nogi, Kuba jeszcze bardziej odchodzi³ w prawo. Za jednym i drugim napastnikiem pod±¿ali obroñcy. Tym sposobem, front obronny zosta³ rozerwany, powsta³a w nim szeroka, nie barwiona na niebiesko wyrwa, w któr± prostopadle zagra³ „Wiecho”, gdy „Zagór” dokona³ gwa³townego zwrotu o 180 stopni i na tak zwanym „speedzie” zbiega³ do ¶rodka. Przyj±³ pi³kê, min±³ obroñcê odchodz±c jeszcze bardziej w lewo i strza³em w d³ugi róg pokona³ ros³ego bramkarza. Je¿eli ch³opcy opisan± akcjê przeprowadzili z rozmys³em i ¶wiadomie, by³by to prawdziwy „majstersztyk”. Je¿eli dzia³ali intuicyjnie, na czuja”, czy te¿ tak po prostu wysz³o, wiedz± ju¿ chyba, jak w podobnych sytuacjach siê zachowywaæ. Warto temu siê dok³adnie przyjrzeæ w relacji filmowej.
W 50 minucie powinna pa¶æ kolejna bramka po równie ³adnej, szybkiej akcji. Kuba Zagórski odebra³ pi³kê rywalowi na naszej po³owie, z naszej lewej strony, przy linii ¶rodkowej. Zagra³ wszerz do wychodz±cego „Raula”. Kuba „poci±gn±³” praw± stron± do¶rodkowuj±c p³asko na wysoko¶ci pola karnego do Paw³a Rekiela, który strzelaj±c nad wybiegaj±cym bramkarzem trafi³ w poprzeczkê. Tylko dwa podania i by³aby bramka!
Chocia¿ mecz, kolejny raz zosta³ wygrany po ³adnej grze i wysoko, trenera g³owa boleæ nie przesta³a. Sam siê przyzna³, ¿e bêdzie mia³ coraz wiêcej w±tpliwo¶ci i dylematów. Na szczê¶cie, nie z ubóstwa, ale przynajmniej na razie, z nadmiaru bogactwa. Po raz drugi w roli prawego obroñcy sprawdzi³ siê Pawe³ Warowny, na pozycji lewego do formy powróci³ „W±ski”, jako stoper bardzo dobrze zagra³ „Gelian”, a graj±cy kiedy¶ z przodu „Olsza” nie zapomnia³ jak siê zdobywa bramki. W 55 minucie podwy¿szy³ na 5:0. Wówczas pi³kê wybit± przez bramkarza Orl±t w ¶rodku pola przej±³ „Kylo” i poda³ do „Zagóra”. Kuba dos³ownie przytrzyma³ „ga³ê” przyciskaj±c j± butem do zlewanej deszczem murawy i tr±ci³ lekko w lewo do nadbiegaj±cego z lewej „Olszówki”. Kuba w pe³nym biegu, z pierwszej pi³ki, z lewego naro¿nika pola karnego celnie przymierzy³ w d³ugi róg.
Wynik meczu ustalony zosta³ w 64 minucie. Pawe³ Baran kolejny ju¿ raz, na naszej po³owie przerwa³ ofensywne poczynania „niebieskich”. Tym razem zdecydowa³ siê na indywidualny przebój. Przerwa³ go przed polem karnym go¶ci zagrywaj±c na prawo, do Micha³a Sikory. „Misiek” osaczony przez dwóch obroñców – po serii zwodów odegra³ j± do Paw³a, Pawe³ do Zagóra, a Kuba jak w „dziadku” z powrotem do Paw³a. Najro¶lejszy „Bekaesiak” uderzy³ z linii pola karnego. Pi³kê zmierzaj±c± do siatki przy swoim prawym s³upku – szpagatem widywanym na parkietach pi³ki rêcznej, praw± nog± – wybi³ bramkarz. Odbita polecia³a w stronê prawego naro¿nika pola karnego (perspektywa bramkarza Orl±t), sk±d strza³em z pierwszej pi³ki, lew± nog±, w prawe okienko bramki go¶ci trafi³ Krzysiek G³adosz. Mniej wiêcej w tym te¿ momencie mo¿na by powiedzieæ, i¿ przesta³o laæ, zaczê³o si±piæ i padaæ.
W 46 minucie go¶cie mieli szansê na zdobycie gola. Pi³kê uderzon± z ponad 30 metrów zmierzaj±c± w jego prawe okienko, wyci±gn±³ Maks. Pó¼niej zast±pi³ go w bramce Bartek.
Chocia¿ go¶cie przegrali wysoko, zas³uguj± na szacunek i brawa. Fajnie jest wygrywaæ mi³o, lekko i przyjemnie. Trudniej prze³ykaæ gorycze pora¿ek. Ale tylko dziêki takim ch³opcom, dziêki ich pasji oraz chêci trenowania i biegania, w kraju nad Wis³±, obok i wbrew z istoty rzeczy maj±cym za to odpowiadaæ strukturom i instytucjom, krajowym i lokalnym, istnieje jeszcze pi³ka no¿na. To z tej w³a¶nie podstawy ma wyrastaæ i na niej siê opieraæ.
O jej tera¼niejszo¶ci i perspektywach, pod parasolami w które monotonnie stuka³y krople deszczu, nagrywaj±c i fotografuj±c mecz, rozmawiali¶my z trenerami mokn±cymi razem z nami. Niektóre ich uwagi s± trafne i celne. Za wiedz± i zgod± obu, poni¿ej przytaczam kilka. S± wprawdzie wyrwane z kontekstu, ale bêd± chyba zrozumia³e i dadz± do my¶lenia.
„Przede wszystkim materia³ jest inny (o pi³karskiej m³odzie¿y w Polsce i na ¶wiecie) z tego wzglêdu, ¿e maj± motywacjê. I jest motywacja dla rodziców i dla dzieci”.
„Nawet te za¶miecacze naszej ligi, to nie wszyscy w momencie kiedy im to proponowano w wieku 19 lat, od razu siê nie nadawali. Mamy naprawdê bardzo marne trenowanie. Nasi niby specjali¶ci wyro¶li na Fryzjerze.”
„U nas wszystko siê robi na dzisiaj. Tak jak Dyzma. Tak, to s± takie Dyzmy. Byle jako¶æ, byle od niedzieli do niedzieli. A w najgorszym razie powie: nie mam kim graæ!”
„Musz± byæ inne ukierunkowania. To ukierunkowanie na m³odzie¿ musi wyj¶æ z PZPN. Oni (ch³opcy – A.R.) musz± mieæ perspektywê gry. To jest istotna sprawa. Jak bêdziesz ogl±da³ mecze, ten ma 17, ten ma 18, 20 lat. ¯e gra 6-ciu ch³opaków z naszego klubu. Musi byæ trend, zainteresowanie m³odzie¿±. Wtedy trzeba pomy¶leæ o szkoleniowcach, pomy¶leæ o selekcji, trzeba pomy¶leæ o stworzeniu warunków. Trzeba by otworzyæ kilka o¶rodków szkolenia tak jak jest za granic±, prowadzonych przez zwi±zek, a nie takich, jaki jest na Poturzyñskiej. Gdzie jest jednolity program, gdzie s± najlepsi trenerzy, najbardziej uzdolniona m³odzie¿. I wszêdzie program jest jednakowy, nie tak jak u nas. Jeden robi tak, drugi inaczej, a trzeci jeszcze. Oprócz tego ka¿da dru¿yna z I, II i III ligi ma obowi±zek mieæ w³asny o¶rodek szkoleniowy m³odzie¿y. Bo inaczej nie zostajesz dopuszczony do rozgrywek”.
„Przede wszystkim musz± zrozumieæ, ¿e ka¿de nowe dziecko, które przysz³o do klubu to przysz³y nowe pieni±dze. Dobry gospodarz, jak mu siê krowa ocieli, to widzi ¿e jest bogatszy. A u nas jest problem (z pewno¶ci± nie dotyczy to BKS – A.R) bo dzieci s± w klubie. Cholera, po co to tyle siê krêci? Kto bêdzie na to p³aci³? Jak tu trzeba autobus zamówiæ, bo ch³opaki jad± do „Zawikuku” na mecz B klasy! To jest najwa¿niejsze! A my z nimi, flacha z nami i do niedzieli jest. A dzieci maj± w dupie!
„Ci mecenasi, którzy tyle pieniêdzy topi±! S³uchajcie! Od dzisiaj, niezale¿nie od tego gdzie bêdziemy, graj± nasze ch³opaki! I za 5 lat by³by zupe³nie inny poziom. Tego turystê kupisz za pó³ miliona, drugiego za 1,5. Bo czarnego. Potem sprzedasz”.
„Co mu z tego, ¿e graj± w ekstraklasie, jak graj± na ostatnim miejscu! (O Cracovii i Filipiaku). A kasê musz± p³aciæ olbrzymi±. Taki £obodziñski bierze 70 tysiêcy. No dajcie spokój! On nie musi biegaæ bo ma kontrakt na 5 lat. Gorawski z tym drugim graj± w Górniku w B klasie, w rezerwach Górnika. Jeden bierze 60, drugi 50 tysiêcy. I on mówi: ja mam w dupie! Mogê tak graæ 5 lat. To jest paranoja. Wojciechowski jak ³adowa³ kasê, tak ³aduje. A Filipiak ju¿ ze 3 dru¿yny kupi³. I jak nic nie by³o, tak nic nie ma. Tak bezmy¶lnie wyrzucaæ tyle grosza na przeciêtnych ³achmytów! Mamy takich ekstraklasowych profesjonalistów! Oni s± profesjonalistami przy kasie. A na boisku to niektóre mecze mo¿na by ty³em siedzieæ. Bo to siê nie da ogl±daæ. Ani serca, ani umiejêtno¶ci”
„A co mo¿e byæ wspanialszego jak przyszed³ do ciebie taki zasmarkany Jasio, a po paru latach patrzysz wspania³y Jan z tego wyrós³. I wiem, ¿e mia³em te¿ w tym udzia³. Bo to nie polega tylko na kopaniu pi³ki! Wielu ch³opców zosta³o ukszta³towanych w³a¶nie przez kontakt z trenerem, pi³k±. Wyposa¿y³e¶ go w co¶, co bêdzie mu bardzo potrzebne w ¿yciu. Czego gdyby nie trenowa³, najpewniej by nie mia³. Zrobi siê wiêcej ni¿ szko³a. Bo do ciebie przychodzi z w³asnej, nieprzymuszonej woli. Do szko³y musi”.
I na koniec optymistyczna wypowied¼ Maæka Grzywy: „Jak ja gadam choæby z Adamem Piekutowskim i on mi opowiada, jak oni mieli na przyk³ad treningi z Jezierskim i Majewskim, to mi siê wydaje, ¿e to co ja robiê na treningach to jest mistrzostwo ¶wiata”.
Tak panie Maæku! To, co pan robi, co dzieje siê w BKS-ie, garn±ce siê do niego dzieciaki, co¶ tak prostego i oczywistego, przy braku zainteresowania ze strony miasta i w³adz sportowego zwi±zku, w naszych warunkach niestety wygl±da jak mistrzostwo ¶wiata. I nie trzeba zbytniej wyobra¼ni, by odpowiedzieæ na pytanie: co stanie siê, jak zaowocuj± zasiane w sercach ch³opców talenty, marzenia, tak¿e sportowe dary? Dopóki nie zostanie rozgoniony na cztery wiatry kolorowy, k³amliwy, szyderczy korowód ci±gn±cej nie tylko do pi³karskiego koryta parady oszustów, nic siê nie zmieni! Najwy¿szy ju¿ czas, jakim¶ sposobem rozgoniæ to towarzystwo, a motto przewodnie ich dzia³ania, wypowiedziane szczerze i bez ogródek przez by³ego selekcjonera reprezentacji Polski: „kasa Misiu, kasa” (lub podobnie) zast±piæ etyk±, moralno¶ci±, dobrem wspólnym. Bez tego, ch³opcom zostan± – niczego nikomu nie ujmuj±c – Cisy Na³êczów lub liga TKKF. Staæ ich i zas³uguj± – gdyby zechcieli w przysz³o¶ci zwi±zaæ sw± przysz³o¶æ z pi³k± – na du¿o wiêcej. Nie ma wyj¶cia, trzeba wzi±æ kija i waliæ po zgromadzonych nie tylko wokó³ pi³karskiego koryta ryjach!
Andrzej Rekiel
BKS Lublin – Orlêta Radzyñ 6:0 (3:0), bramki zdobyli: Pawe³ Rekiel – 2 (18 i 25 min.), K. G³adosz – 2 (28 i 64 min), J. Zagórski – 1 (47 min.), J. Olszewski – 1 (55 min.).
BKS Lublin: M. ¯uber, P. Warowny, G. Trela, P. Baran, J. W±sik, J. Olszewski, £. Wiech, K. G³adosz, J. Kêdzierski, P. Rekiel, J. Zagórski. Zagrali ponadto: B. Klimek, P. Karwat, P. Dolar, M. Sikora.
BKS Lublin - Orlêta Radzyñ 6 - 0
30.04.2011 Mecz z Wis³± Pu³awy
Kiedy na soczystej, majowej murawie, ostatniego dnia kwietnia rozgrzewali siê trampkarze m³odsi pu³awskiej Wis³y (bia³o czerwone stroje) i lubelskiego BKS-u (tradycyjne „seledynki”), na kopcu wznosz±cym siê kilka metrów ponad zielony dywan pociêty ja¶niejszymi i ciemniejszymi, regularnymi pasami, trwa³y ostatnie przygotowania s³u¿b prasowych: „Beksy TV” i „Foto Press Beksa”. Kamerzysta, fotoreporter i co niektórzy kibice – wykorzystuj±c wzniesienie, z którego zawsze lepiej widaæ - jak zwykle rozmawiali ze sob±. W scenerii zbli¿aj±cego siê meczu, ciep³ego, wiosennego, sobotniego, wczesnego popo³udnia – prognozy zapowiada³y zimny, wrêcz zimowy, deszczowo ¶nie¿ny majowy weekend – temat rozmów móg³ byæ oczywi¶cie jeden. Przeplata³y siê w nich wspomnienia rundy jesiennej, przewidywania i prognozy co do spotkania, które mia³o zacz±æ siê zacz±æ za kilka minut. Wcze¶niej trampkarze starsi KS Lublin rozbili go¶ci z Pu³aw.
Trzy pierwsze, wiosenne spotkania nie napawa³y hura optymizmem. Pu³awska Wis³a zawsze by³a i jest wymagaj±cym przeciwnikiem, a i gra w trzech pierwszych meczach nie by³a taka, do jakiej jesieni± przyzwyczaili nas seledynowi. Wiosn± nie grali wszak ¼le, brakowa³o przys³owiowej ‘’kropki nad i”, niezbêdnej, sportowej agresji, a przede wszystkim swobody gry, tej tak bardzo ludzkiej, metafizycznej wrêcz lekko¶ci bycia, która jest czym¶ odmiennym od prymitywnej, têpej, wulgarnej, g³o¶nej i ha³a¶liwej samowoli. Taka lekko¶æ i swoboda bycia jest „darem niebios”, zdobywanym i wydzieranym tak zwanej rzeczywisto¶ci w nieustannym trudzie, zmaganiu siê z sob± i tak zwanym, w istocie trudno zrozumia³ym i niepojêtym ¶wiatem, Tym morzem bez dna otaczaj±cym nas woko³o i na co dzieñ. Jest darem i nagrod± konsekwentnego d±¿enia do godziwego, dobrego celu, niezale¿nie czego on dotyczy i w jakim wymiarze ludzkiej aktywno¶ci siê przejawia. Jest dodawanym jakby z przypadku i od niechcenia dodatkiem, gdy cz³owiek znalaz³szy i wybrawszy ludzki sposób bycia, wznosi swe wielokierunkowe, z³o¿one i wielopoziomowe jestestwo, jego ca³o¶æ i jedno¶æ, najwy¿ej jak tylko mo¿e. Tam, na wysoko¶ciach ludzkiego ducha, paradoksalnie w ludzkiej g³êbi, do wzlatuj±cego cz³owieka zbli¿a siê sam Bóg, otwieraj±c przed nim nowe horyzonty istnienia, ludzkiej, tajemniczej obecno¶ci w ¶wiecie, prozaicznie zwanej ¿yciem. A w nim, jak i w kilku stoj±cych na kopczyku sylwetkach, nadzieja w sposób nierozerwalnie konieczny przeplata³a siê z obaw±. Powodem tej ostatniej by³a tak¿e wymuszona sytuacj± kadrow± decyzja trenera: na prawej obronie, po raz pierwszy chyba w swej pi³karskiej karierze zagraæ mia³ nominalny ofensywny pomocnik i napastnik: filigranowy, szczup³y, Pawe³ Warowny „Roni”. „Olszówka” – choæ zdrowy, w formie i pe³ni si³ – z rodzicami wyjecha³ na d³ugi, majowy weekend. Ciekawe, kto by³ spiritus movens tego przedsiêwziêcia? Niech ¿a³uje i Kuba, i tata zawsze obserwuj±cy mecze syna, ¿e nie widzia³ tego, co mogli¶my zobaczyæ. Bez zbytniej przesady mo¿na powiedzieæ, ¿e by³ to naj³adniejszy i najlepszy mecz naszych ch³opców w trzecim ju¿ ligowym sezonie pi³karskich rozgrywek. Swym rozmachem, porywaj±c± gr± ca³ej dru¿yny, wszystkich jej formacji i zawodników, przyæmi³ pierwszy mecz z TOP-em z sierpnia ubieg³ego roku, a tak¿e mecze z pu³awsk± Wis³± u siebie (4:1) i w £êcznej z Górnikiem (tak¿e 4:1) z czasów, kiedy trenerem BKS-u by³ Artur Aleksandrowicz. Pan Artur pojawi³ siê te¿ w sobotê. I kolejny ju¿ raz, tak¿e Pañscy wychowankowie, Panie Arturze, wywo³ali nie tylko u Pana wiele pozytywnych i piêknych wzruszeñ.
Zaczê³o siê od mocnego uderzenia „Beksy”. Ju¿ na pocz±tku drugiej minuty, Kuba Zagórski – po wykopie pi³ki przez Maksa – znalaz³ siê w sytuacji sam na sam z bramkarzem, ale jego lob o centymetry min±³ prawy s³upek bramki go¶ci. Sta³o siê jasnym, ¿e recept± na wysoko graj±c± defensywê pu³awian bêdzie szybka gra kombinacyjna, i d³ugie, prostopad³e pi³ki do zawodników ataku. Oni szczególnie musieli uwa¿aæ, aby nie znale¼æ siê na pozycji spalonej. Gry kombinacyjnej i d³ugich, prostopad³ych podañ ch³opców uczy³ ju¿ trener Aleksandrowicz. Temat ten wa³kowa³, doskonali³ i æwiczy³ trener Gu¶ciora. Jak stwierdzi³ po meczu: „wreszcie zaskoczy³o”. Mo¿na by dodaæ, ¿e powróci³o. W minionych sezonach wychodzi³o to bardzo dobrze, nie przypadkiem BKS zawsze nale¿a³ do najbardziej bramkostrzelnych zespo³ów.
W 4-tej minucie wydawa³o siê, ¿e padnie bramka. Asekuruj±cy siê – tym razem szybcy, bezb³êdni stoperzy – £ukasz Ja¶kiewicz i Pawe³ Baran – przerwali ofensywn± akcjê go¶ci na wysoko¶ci naszego pola karnego, po jego lewej stronie. Pi³kê przed 16-k± przej±³ £ukasz Wiech i poda³ j± do ¶rodka, do Kuby Kêdzierskiego. „Raul”, który sam móg³by powiedzieæ o sobie: „forma powróci³a”, wykorzystuj±c szybko¶æ i zwody przedziera³ siê przez ustawione na linii ¶rodkowej bia³o czerwone, obronne zasieki. Zagra³ do „Kyla”, który z klepki odegra³ do Kuby. Po prawej stronie, lekko za Kub± pêdzi³ wychodz±cy na czyst± pozycjê Pawe³ Rekiel – który z kolei powa¿nie potraktowa³ radê trenera, by jak kiedy¶ biegaæ, nie cz³apaæ. „Raul’ zagra³ mu w tak zwane tempo, Pawe³ naciskany przez obroñcê wje¿d¿aj± w pole karne odda³ strza³ po ziemi z jego linii: pi³ka, jak w przypadku akcji Kuby Zagórskiego o centymetry minê³a prawy s³upek bramki go¶ci. Seria, celnych, m±drych, szybkich zagrañ przynios³a drug± ju¿ „setkê”. Ogl±daj±c nagrany film oprócz pokrzykuj±cego, doradzaj±cego na gor±co trenera, s³ychaæ ci±gle widz±cego grê Maksa: „Spokój Raul! W lewo Roni! Nie wchod¼ dalej Pawe³!”.
Niewykorzystane sytuacje siê mszcz± – o starej prawdzie przypomnia³a 5 minuta. Interweniuj±cy przed polem karnym „Maksio” nie mia³ czasu wróciæ miêdzy s³upki, móg³ tylko przygl±daæ siê, jak pi³ka uderzona z daleka lobem pod±¿a w kierunku bramki. Na nasze szczê¶cie minê³a nasz lewy s³upek. Kto wie, jakby wygl±da³ mecz, gdyby to wpad³o... Chocia¿ po tym, co zobaczyli¶my, na „Beksê” tego dnia nie by³oby chyba mocnych...
W 10 minucie mogli¶my przypomnieæ sobie, ¿e „do trzech razy sztuka”. Bramkarz Wis³y d³ugim wykopem wznowi³ grê. „Wiechu twoja!” – krzykn±³ wspó³dowodz±cy na boisku genera³ Maksymilian ¯uber. Trzeba przyznaæ, ¿e pozostaj±cy w sztabie, Wódz Naczelny seledynowego wojska, „marsza³ek” Cezary Gu¶ciora, w osobie bramkarza znajduj±cego siê bezpo¶rednio na polu bitwy, znajdowa³ uzupe³nienie i wsparcie dla wydawanych przez siebie wskazówek, po wojskowemu mówi±c rozkazów i komend. Kto nie wierzy, mogê u¿yczyæ nagranego materia³u. Wspó³brzmia³y ze sob± i wspó³gra³y okrzyki trenera i Maksa. Ich s³uchanie i ogl±danie nagranego meczu by³y naprawdê interesuj±cym do¶wiadczeniem. Maksi! Widzisz i rozumiesz na boisku wiele. Za trenerem Czarnych Zabrze (Jan Englert) z „Pi³karskiego pokera” mo¿na by powtórzyæ: „Ty masz g³owa ch³opie, ty masz g³owa!”
„£uki” stosownie do rozkazu, przej±³ wybit± pi³kê. Kilka szybkich podañ wymienionych miêdzy „seledynowymi” (Wiech, G³adosz, Wrzesiñski), spowodowa³o, ¿e „Zagór” móg³ zatañczyæ lew± stron±, odegraæ do „Seby” z lewego naro¿nika boiska, Sebastian przed³u¿yæ podanie do stoj±cego przed polem karnym G³adosza. Po jego strzale pi³ka o centymetry minê³a lewe okienko bramki Wis³y. „Trzecia sytuacja! Prawie setka!” – z niedowierzaniem zdo³a³ wyrzuci³ z siebie fotograf dru¿yny, Marek Sikora.
W 12-tej minucie – nie jak grom z jasnego nieba – pad³a pierwsza bramka. Poprzedzi³o j± nie uznanie gola zdobytego przez Kubê Zagórskiego – sêdzia zasygnalizowa³ pozycjê spalon± podaj±cego, Paw³a Rekiela. Powtórka wskazuje jednak, ¿e spalonego nie by³o! Wi¶lacy wznowili grê z lewego naro¿nika pola karnego. Maks nie przestawa³ komenderowaæ: „Wiechu cofnijcie, jeszcze cofnijcie!” Wybit± pi³kê w ¶rodku pola, na naszej po³owie przej±³ Sebastian Wrzesiñski. Jego rajd szybko powstrzyma³ „bia³o czerwony”, któremu pi³kê natychmiast odebra³ „Raul”, b³yskawicznie odgrywaj±c do Krzy¶ka G³adsza. „Kylo” poda³ w tempo do wychodz±cego na czyst± pozycjê Paw³a Rekiela. Pawe³ „na szybko¶ci” min±³ wybiegaj±cego bramkarza i wykoñczy³ to, czemu pocz±tek dali koledzy. BKS prowadzi³ 1:0. „Widzia³em to ju¿. Krzysiek podniós³ g³owê i Paw³owi na wolne pole zagra³!” – powiedzia³ uradowany nasz fotograf. Nic dodaæ, nic uj±æ!
W 14 minucie odwróci³y siê role. Tym razem „Rekielek” ostatnim, otwieraj±cym drogê do bramki podaniem uruchomi³ „Kyla”. Na ¶rodku naszej po³owy interweniowa³ £ukasz Ja¶kiewicz. Popisa³ siê celnym, kilkudziesiêcio metrowym krosem na lewo do Sebastiana Wrzesiñskiego. Gdy Sebastian czysto przyj±³ pi³kê, zbiegaj±c do lewej linii bocznej, obronn± liniê „wi¶laków” rozci±ga³ Kuba Zagórski. Zrobi³ to tak, ¿e „Seba” móg³ swobodniej zagraæ do ¶rodka, do Paw³a Rekiela. Pawe³ przyj±³ pi³kê i odegra³ j± „w tempo” do Krzy¶ka G³adosza: jego strza³ z pierwszej pi³ki, oddany lew± nog± z linii pola karnego przyniós³ drugiego gola: pi³a wpad³a tu¿ przy lewym s³upku bramki Wis³y. By³o 2:0, a BKS gra³ tak jak jesieni±.
Bez nadmiernej egzaltacji, mo¿na by dodaæ: seledynowi grali jak natchnieni. Wszyscy! Defensywa, druga linia, atak. W roli prawego obroñcy doskonale radzi³ sobie „Roni”, „Kylo” z £ukaszem Wiechem przerywali akcje go¶ci, konstruowali zaczepne. Do ofensywnych akcji w³±cza³ siê Grzesio Trela. Bez b³êdu, agresywnie, lecz sportowo grali stoperzy, „nie pali³” atak.
W 23 minucie, Pawe³ Baran przed polem karnym z naszej lewej strony boiska, przerwa³ akcjê go¶ci. Poda³ pi³kê do ¶rodka, do „Budynia”. £ukasz skierowa³ j± jeszcze bli¿ej centrum placu gry, do Krzy¶ka G³adosza. Krzysiek – ze ¶rodka naszej po³owy, kilkudziesiêciometrowym podaniem na prawo „wypu¶ci³” Paw³a Rekiela. Pawe³ nabiera³ szybko¶ci uciekaj±c przyklejonym do niego obroñcom. Jeszcze kiedy „ga³a” lecia³a nad muraw±, nasz fotograf krzykn±³: „Bardzo dobrze, wiêcej takich pi³ek!” I to, co nie powiod³o siê Paw³owi w 4-tej minucie, uda³o siê tym razem: pi³ka uderzona ju¿ z pola karnego, tu¿ przy „d³ugim” s³upku wpad³a do siatki.
W 28 minucie, po rajdzie Zagóra” lew± stron± i jego uderzeniu z ostrego k±ta, pi³kê z linii bramkowej wybi³ obroñca. Przegrywaj±c 3:0 Wis³a nie odpuszcza³a. W ostatniej minucie pierwszej po³owy, interweniuj±cy „Roni” sprokurowa³ rzut karny dla go¶ci. Dodatkowo sêdzia na 5 minut wykluczy³ go z gry. Drug± po³owê mieli¶my wiêc zacz±æ w os³abieniu. Najprawdopodobniej – tak wszystkim mog³o siê wydawaæ – prowadz±c ju¿ tylko 3:1. Ale Maksio nie straci³ pewno¶ci siebie. Wyci±gniêty jak struna w prawo zdo³a³ sparowaæ uderzon± przy s³upku pi³kê. Pozostaje mieæ nadziejê, ¿e racjê mia³ nasz fotograf mówi±c wówczas: „A ty wiesz, ¿e z³apa³em to?”
Drug± po³owê, graj±c w os³abieniu, BKS zacz±³ od mocnego – dos³ownie i w przeno¶ni – uderzenia. W 40 minucie – po d³ugim, prostopad³ym podaniu „Budynia” - Kuba Zagórski wyprzedzi³ obroñców, naciskany przez dwóch defensorów „wje¿d¿a³” w „16-kê”, jednak jego strza³, wyci±gniêty jak Maks przy karnym, zdo³a³ sparowaæ bramkarz. „Beksa” egzekwowa³a rzut ro¿ny. Jak zwykle – ³adnie, elegancko i celnie – zrobi³ to etatowy wykonawca „rogów”, Sebastian Wrzesiñski. Obroñca go¶ci – nic innego w³a¶ciwie nie móg³ uczyniæ - wybi³ g³ow± pi³kê przed pole karne. Przyczajony przed nim Pawe³ Baran uderzeniem z ponad 20 metrów – piêkny, czysty wolej z pierwszej pi³ki – podwy¿szy³ na 4:0. Pi³ka wpad³a przy prawym s³upku „wi¶laków”.
W 55 minucie meczu mia³a jedna z naj³adniejszych akcji meczu. Mo¿na tylko ¿a³owaæ, ¿e „to nie wpad³o”. Wszystko rozpocz±³ nasz bramkarz podaj±c pi³kê do filigranowego, ale i walecznego Paw³a Warownego. „Roni” przed³u¿y³ podanie do „Raula”, Kuba Kêdzierski „szarpn±³” wzd³u¿ prawej linii boiska i do¶rodkowa³ do Paw³a Rekiela. „Rekielek” sprytnie przepu¶ci³ pi³kê do biegn±cego z lewej strony „Zagóra”. Kuba podaniem jeszcze bardziej rozci±gn±³ grê i poda³ do Sebastiana Wrzesiñskiego. Jednak jego strza³ z „pierwszej pi³ki”, oddany z naro¿nika pola karnego o kilka centymetrów min±³ lewy s³upek bramki Wis³y. Szybka, dynamiczna, ³adna, p³ynna akcja, zapocz±tkowana wznowieniem gry z naszej prawej strony boiska przez Maksymiliana, zakoñczona strza³em oddanym z lewego naro¿nika rywala. Bramkarz go¶ci nawet nie interweniowa³, sta³ jak zaczarowany, po prostu patrzy³.
Pi±ta bramka – tak jak czwarta pad³a z rzutu ro¿nego. Poprzedzi³o go uderzenia Paw³a Barana, z tak „na oko” 30 metrów. Pi³kê zmierzaj±c± w swoje prawe okienko zdo³a³ wyci±gn±æ bramkarz przerzucaj±c j± nad poprzeczk±. Rzut ro¿ny, jak zazwyczaj, egzekwowa³ Sebastian Wrzesiñski. Zgra³ siê w czasie i przestrzeni lot precyzyjnie uderzonej przez niego pi³ki oraz potê¿ny wyskok oraz uderzenie g³ow± szczup³ego, nie za wysokiego Paw³a Rekiela. Pi³ka trzepota³a w siatce, bramkarz go¶ci opada³ na murawê z wyci±gniêtymi wysoko rêkami. Do¶rodkowania nie przechwyci³…
Gdy mecz dobiega³ koñca, pozostawa³a jeszcze minuta gry, „Bekaesiacy” i ich kibice byli ju¿ zadowoleni. Wreszcie dru¿yna zagra³a na miarê swoich mo¿liwo¶ci! Ale jak siê okaza³o, nie by³ to jeszcze koniec. W ostatniej minucie, w polu karnym sfaulowany zosta³ wychodz±cy na czyst± pozycjê Sebastian Wrzesiñski. Tym razem skutecznym egzekutorem by³ sam poszkodowany. Co niektórzy, gwizdek sêdziego, pokazuj±cego na ¶rodek boiska po golu, wziêli za koniec meczu. Tak jednak nie by³o. Nie by³ te¿ to koniec strzeleckiego festiwalu seledynowych: Szymon Szawara, uderzeniem zza lewego naro¿nika pola karnego, zakoñczonym naszym „lewym okienkiem” zdoby³ 7-m± bramkê. I tak zakoñczy³ siê ten mecz.
Obawiali siê go chyba wszyscy. Wis³a zawsze by³a, jest i pozostanie dobr±, pouk³adan± dru¿yn±. Na boisku robi³a, co mog³a, ale tego dnia, ma³o kto przeciwstawi³by siê „seledynowym”. Trzeba przyznaæ, ¿e co¶ – czego naprawdê niewiele brakowa³o w trzech wiosennych meczach – zaskoczy³o i zaowocowa³o. To co¶, ze swej natury i sposobu bycia jest trudno uchwytne, nie daje siê ³atwo wyraziæ, opisaæ i zwerbalizowaæ. To co¶, tajemniczy, piêkny b³ysk unosi³ siê nad dru¿yn± od pierwszego meczu rundy rewan¿owej. Przejawia³ siê w £ukowie, chocia¿ rozwiewa³ go porywisty wiatr. Zapowiada³ siebie i odchodzi³ w czasie meczu z GKS Bogdanka. Teraz przyszed³ i zst±pi³. Czy na d³ugo, tego nie wie nikt. Tutaj granice – tak jak w ludzkim ¶wiecie - chocia¿ rozmyte potrafi± byæ zarysowane wyra¼nie i ostro. Tak jak obok siebie pozostaj± tak bardzo ludzkie nienawi¶æ i mi³o¶æ, dobro i z³o, k³amstwo i prawda. Chocia¿ oddziela je bezdenna przepa¶æ, s± bardzo blisko. W ¶wiecie tym, nie jak w technice – jak w sporcie – osi±gniêcie którego¶ z dóbr, nie daje ¿adnej gwarancji, ¿e siê przy nich wytrwa i pozostanie. ¯e bêdzie siê im wiernym, ¿e same czasowo nie odp³yn± i nie odlec±. Czasami trudz±c siê, trzeba na nie cierpliwie czekaæ. T± ¿yciow±, m±dr±, moraln±, etyczn±, religijn± i metafizyczn± zasadê, pi³karska m±dro¶æ wyra¿a dosadnym zdaniem: „jeste¶ tak dobry, jak ostatni mecz”. Z Wis³± ju¿ siê skoñczy³. Trzeba dalej wysilaæ siê, trenowaæ i walczyæ.
Dla takich w³a¶nie meczów i takiej gry warto zaciskaæ zêby i robiæ to, nawet gdy nie idzie. To co¶, co przychodzi, jest wymagaj±ce, mo¿na by powiedzieæ, nawet kapry¶ne. Ale wcze¶niej czy pó¼niej przyjdzie zawsze tam, gdzie jest godziwa, dobra wola walki, zmierzenia siê z sob±, udoskonalania siê w tym, co buduje ka¿dego w jego stawaniu siê ch³opcem, mê¿czyzn±, cz³owiekiem. W³a¶nie dla tego warto uprawiaæ sport, traktowaæ go powa¿nie, pracowaæ i walczyæ. A „Olszówce”, jego przesympatycznym Rodzicom mo¿na powiedzieæ: „warto by³o zostaæ i na d³ug± majówkê wyjechaæ po meczu”. Taki, jak z pu³awsk± Wis³±, nieprêdko mo¿e siê powtórzyæ. Ka¿dy z ch³opców, indywidualnie i jako dru¿yna zagrali bardzo dobrze!
Andrzej Rekiel
BKS Lublin – Wis³a Pu³awy 7:0 (3:0), bramki dla BKS zdobyli: P. Rekiel (12, 23 i 58 minuta), K. G³adosz (14 min.), P. Baran (40 min.), S. Wrzesiñski (69 min.), Sz. Szawara (70 min.)
BKS Lublin: M. ¯uber, P. Warowny, £. Ja¶kiewicz, P. Baran, G. Trela, J. Kêdzierski, £. Wiech, K. G³adosz, S. Wrzesiñski, P. Rekiel, J. Zagórski.
Zagrali tak¿e: M. Sikora, P. Dolar, Sz. Szawara, P. Karwat.
BKS Lublin - Wis³a Pu³awy 7 - 0
16.04.2011 Mecz z Górnikiem £êczna
Problemem, jaki pojawi³ siê przed meczem z GKS Bogdanka, sta³a siê obsada, w ka¿dej dru¿ynie, nawet profesjonalnej, zawsze newralgiczna pozycja bramkarza. Czêsto, trzeba przyznaæ zasadnie, przypisuje siê mu miano „ostatniej instancji”, zdolnej zneutralizowaæ, krótsze lub d³u¿sze pasmo bardziej lub mniej powa¿nych b³êdów prowadz±cych do utraty gola. Zazwyczaj nie padaj± one jak grom z jasnego nieba, najczê¶ciej s± konsekwencj± ci±gu wydarzeñ. Z racji szczególnej roli w ka¿dym zespole – bramkarskie pomy³ki s± nienaprawialne – gra na tej pozycji wymaga szczególnych, kszta³towanych latami predyspozycji psychicznych i rze¼bionych, czêsto w b³ocie, sportowych umiejêtno¶ci. Drodze wiod±cej do tego typu mistrzostwa, bardzo czêsto, wrêcz w sposób konieczny towarzysz± chwile trudne, pomy³ki i b³êdy. Kto¶, kto zna sportowy szlak Jana Tomaszewskiego, musi widzieæ nie tylko Wembley, czy 1974 rok, ale choæby poprzedzaj±cy te lata mecz z ówczesnym NRF, po którym bardziej radykalni kibice ¿±dali jego g³owy, bardziej wyrozumiali godzili siê na banicjê „Tomka”. Wytrzyma³ wszystko staj±c siê pó¼niej jednym z najlepszych bramkarzy ówczesnego ¶wiata.
„Bramkarski problem” by³ nie tylko konsekwencj± jednego zdania za du¿o wypowiedzianego przez Maxa po ostatnim gwizdku w Bia³ej. Pierwszy mecz u siebie, trzecia kolejka rewan¿owej rundy, by³ drugim i ostatnim w jakim – choæ zdrowy, sprawny, jak to siê mówi w formie, zapewne chc±c - nie móg³ graæ. Taka by³a kara na³o¿ona przez Wydzia³ Dyscypliny LOZPN. Na pytanie „czy zagra Bartek?” – w pi±tkowy wieczór nie sposób by³o odpowiedzieæ. Do zadawnionej, przypominaj±cej o sobie kontuzji kostki, doszed³ uraz odniesiony na zajêciach wf-u. Na pi±tkowym treningu Bartka zabrak³o, czy zjawi siê w sobotê, tego nie wiedzia³ nikt. A trzeciego golkipera nie ma i nie by³o... Mo¿e jesieni± wobec „¦wietli” pope³niono jakie¶ b³êdy, mo¿e zabrak³o mu zdecydowania, cierpliwo¶ci, w czasach programowego hedonizmu, z³owrogiej, gro¼nej, nieludzkiej ideologii „take it easy”. Zabrak³o czego¶, co nazywa siê wol±.
Bartek, w czarnym uniformie, stan±³ miêdzy s³upkami. BKS wdzia³ na siebie „seledynki”, go¶cie zagrali na bia³o. Wydawa³o siê, ¿e bêdzie dobrze... BKS od pierwszych minut zaatakowa³. W czwartej minucie mog³a pa¶æ pierwsza, ³adna bramka. Po do¶rodkowaniu Paw³a Rekiela z prawej strony, Sebastian Wrzesiñski silnie uderzy³ z pierwszej pi³ki, ale przelecia³a ona nad poprzeczk±. Spokojem i opanowaniem wykaza³ siê te¿ Bartek chwilê po tym zwyciê¿aj±c w sytuacji sam na sam. Niepokoi³ w niej fakt, ¿e dwóch bia³ych ogra³o pi±tkê niemrawych seledynowych. Wcze¶niej „Beksa” skutecznie zastosowa³a pu³apkê offsajdow±. Pó¼niej te¿, kilka razy zrobi³a to pewnie i nie¼le.
W 8 minucie lew± stron± „szarpn±³ Zagór”, w 9-tej K. G³adosz – bêd±c w idealnej pozycji do oddania strza³u (lewy naro¿nik pola karnego) - powinien chyba uderzaæ (potrafi to robiæ), a nie podawaæ do wychodz±cego z lewej strony Kuby.
W 12 minucie zacz±³ siê dramat BKS. Go¶cie z £êcznej egzekwowali rzut wolny z ponad 30 metrów z naszej prawej strony. By³ on konsekwencj± zagrania rêk± przez £. Wiecha po nieudanym przyjêciu pi³ki. „Wiecho” – nie tylko on – wygl±da jakby by³ znu¿ony pi³k± i ni± zmêczony. Bramkarz ustawi³ mur i stoj±c na linii strza³u przepu¶ci³ pi³kê miêdzy d³oñmi i nogami. Tak pad³a bramka z „niczego”, chocia¿ trzeba przyznaæ uderzenie by³o ³adne, celne i silne.
Odpowiedzi± by³o wej¶cie „Zagóra” w pole karne – gdyby pi³ka zagrana do niego przez Wiecha by³a dok³adniejsza, Kuba by³by w sytuacji sam na sam. Niestety, bramkarz GKS-u mia³ bli¿ej, by³ szybszy gdy¿ podanie by³o ciut za mocne. BKS przewa¿a³ i atakowa³ non stop nie stwarzaj±c jednak klarownych, pachn±cych bramk± sytuacji. W 24 minucie zza pola karnego uderzy³ Pawe³ Rekiel, pi³ka minê³a prawy s³upek. Go¶cie z trudem opuszczali w³asn± po³owê. Oddali w niej 3 strza³y w ¶wiat³o bramki zdobywaj±c jednego gola.
Drugie 35 minut zaczê³o siê nasz± „setk±”. W 38 minucie, po podaniu „Kyla”, Wrzesiñski, z lewej strony pola karnego, znalaz³ siê w sytuacji sam na sam, ale po jego strzale w „d³ugi róg” pi³ka musnê³a s³upek z niew³a¶ciwej strony. Wyrównanie pad³o 7 minut pó¼niej. Rajd K. G³adosza, praw± stron± boiska, jego do¶rodkowanie na bramkê zamieni³ „Seba”. By³o 1:1, wydawa³o siê, ¿e go¶cie, wcze¶niej czy pó¼niej „pêkn±”.
W 48 minucie, na wysoko¶ci naszego pola karnego, z naszej lewej strony wrzucali¶my pi³kê z autu. Nawet ten, pozornie ma³o znacz±cy i banalny element gry powinien byæ wykonany z rozmys³em i starannie. Dotyczy to wrzucaj±cego i przyjmuj±cego. Tym razem tak nie by³o. Aut rzucony by³ niestarannie i „Kylo” mia³ problem z przyjêciem pi³ki, co zmusi³o go to do biegu wszerz boiska, ku jego prawej flance. G³adosz poda³ do „Olszówki”, Kuba – odegra³ pos³a³ j± do „Roniego”, jeszcze bli¿ej bocznej linii boiska. W tym momencie zareagowa³ trener krzycz±c: „Kuba! Grasz za lekko, przeciwnik ma bli¿ej. Roni! No taka sama sytuacja!”
Pi³karz z £êcznej wyprzedzi³ Paw³a Warownego, a interweniuj±cy „Olszówka” sfaulowa³ „bia³ego”. GKS mia³ egzekwowaæ rzut wolny, przy bocznej linii boiska z naszej prawej strony. Do bramki pozostawa³o ponad 30 metrów. Ci±g i pasmo niedok³adnych, nie przemy¶lanych zagrañ zakoñczy³ siê wrzuceniem pi³ki za „ko³nierz” Bartkowi. BKS przegrywa³ 1:2. Mimo drugiej, tak straconej bramki, po jakiej mo¿na siê za³amaæ, BKS wyrówna³ po dwóch minutach. Kuba Zagórski, po indywidualnej akcji przeprowadzonej lew± stron± boiska, podczas której ogra³ dwóch rywali, „wypu¶ci³” Sebastiana Wrzesiñskiego, który nie zmarnowa³ sytuacji sam na sam strzelaj±c w d³ugi róg. Tym razem powiod³a siê kopia akcji z 38 minuty.
W 55-tej, po faulu na „Olszówce”, K. G³adosz zza lewego naro¿nika pola karnego uderzy³ nad poprzeczk±. Odpowiedzi± GKS-u by³a sytuacja sam na sam i pi³ka sparowana na róg przez Bartka. Ta skuteczna i dobra interwencja zapocz±tkowa³a niezrozumia³y, trzeci akt dramatu seledynowych. Trudno powiedzieæ, co – po do¶rodkowaniu - chcia³ zrobiæ z pi³k± Bartek. Móg³ wszystko! Móg³ j± wybiæ, pi±stkowaæ, zagraæ jak przyjmuj±cy zagrywkê siatkarz. Niezdecydowany musn±³ j± tylko. Zakot³owa³o siê, „Budyñ” – te¿ jakby od niechcenia – wybi³ pi³kê przed pole karne. Jak koñcz± siê takie zagrania, przekona³o siê ju¿ wiele, nawet tak zwanych wielkich dru¿yn! Uderzon± z woleja pi³ka zatrzyma³a siatka bramki gospodarzy. Po trzeciej, w nieprawdopodobnie dziecinny sposób straconej bramce przegrywali¶my 2:3!
W 57 minucie by³a szansa na remis. K. G³adosz, egzekwuj±c rzut wolny zza lewego naro¿nika pola karnego trafi³ w poprzeczkê, po chwili Bartek po raz trzeci – pokazuj±c drzemi±cy w nim bramkarski potencja³ – wygra³ pojedynek sam na sam. W 62 minucie, zza pola karnego potê¿nie uderzy³ £. Wiech trafiaj±c niestety w bramkarza. Po chwili by³o ju¿ po tak zwanej „herbacie”.
By³oby dobrze, gdyby powtórkê tej sytuacji – zreszt± nie tylko tej – obejrza³a ca³a dru¿yna. By³a to kopia ostatniej bramki straconej w Bia³ej. Gwizdek sêdziego, rzut wolny dla go¶ci, pi³ka kopniêta przed siebie po jej przy³o¿eniu do murawy i najmniejszy na boisku zawodnik go¶ci wyprzedzi³ ros³ych stoperów wykorzystuj±c sytuacjê sam na sam. To by³ ju¿ koniec!
Mecz z £êczn± by³ tak zwanym meczem prawdy. Nie chodzi bynajmniej tylko o to, ¿e jak siê wydaje, przynajmniej na razie da³ odpowied¼ na sportow± perspektywê dru¿yny. Za³o¿ony - chyba na wyrost - cel, który pojawi³ siê po passie naprawdê dobrej gry jesieni±, jest raczej nierealny. Dru¿yna – zw³aszcza w grze obronnej – gra ¼le. Przede wszystkim dlatego, ¿e pope³niane s± kardynalne, szkolne wrêcz b³êdy wynikaj±ce chyba z cech mentalnych. Ich wspólnym mianownikiem jest niezbêdne w grze zdecydowanie i doza sportowej agresji. Brak te¿ koniecznego przewidywania i wyobra¼ni. Pi³ka no¿na – kolejny raz powtarzam t± my¶l – jest mechanik± precyzyjn±. Na konstrukcjê dru¿yny - nie ujmowanej statycznie obiektywem aparatu, ale skomplikowany mechanizm w ruchu, czasie, walce i grze – sk³ada siê ca³a masa bardziej i mniej widocznych czynników, wspó³graj±cych ze sob± elementów fizycznych, duchowych i psychicznych.
Prawdziwo¶æ tego spotkania polega przede wszystkim na tym, ¿e jak ¿aden inny ukaza³ subtelne i delikatne zwi±zki wi±¿±ce cz³owieka z tak zwanym ¶wiatem. S± one skryte, niemniej znacz±ce i wa¿ne. Tworz± delikatn± sieæ powi±zañ, sensów i znaczeñ. Widzenie, dostrzeganie ich ca³o¶ci mo¿na nazwaæ prawd±.. Jej postrzeganie rodzi m±dro¶æ. Jest ona czym¶ zupe³nie innym od wiedzy i wykszta³cenia. My¶lê, ¿e po tym meczu, a tak¿e powi±zanym z nim wydarzeniem w Bia³ej dostrzegli¶cie co¶, co pozwoli wam byæ pi³karsko i ¿yciowo m±drzejszym. I graæ dobrze, ³adnie, m±drze, co pozwoli zwyciê¿aæ i wygrywaæ. Bo to, jak pokazali¶cie jesieni±, umiecie i potraficie. A przegrywaæ z po prostu lepszym, a nie na w³asne ¿yczenie. W tej rundzie, w trzech meczach, sta³o siê to ju¿ drugi raz.
Andrzej Rekiel
BKS Lublin – GKS Bogdanka 2:4 (0:1), bramki dla BKS: S. Wrzesiñski (45 i 50 minuta).
BKS Lublin: B. Klimek, G. Trela, £. Ja¶kiewicz, P. Baran, J. Olszewski, J. Kêdzierski, £. Wiech, K. G³adosz, S. Wrzesiñski, P. Rekiel, J. Zagórski.
Grali ponadto: A. Szymanek, J. W±sik, P. Warowny, P. Karwat, P. Dolar.
BKS Lublin - Górnik £êczna 2 - 4
11.04.2011 Mecz z Orlêtami £uków
Ju¿ we czwartek – chocia¿ rewan¿ z „Orlêtami” w £ukowie mia³ odbyæ siê w sobotê – sta³o siê pewnym, ¿e bêdzie to wyj±tkowy mecz. Powodem tego by³a przede wszystkim pogoda, która mówi±c jêzykiem meteorologii „za³ama³a siê” i po ciep³ych, wiosennych dniach przypomnia³a o sobie odchodz±ca zima. Niebo przes³oni³y ciemne chmury, z których podczas czwartkowego i pi±tkowego treningu spad³ intensywny deszcz, la³o noc± z pi±tku na sobotê. Ale nie tylko ch³ód i grz±skie boisko mog³y wp³yn±æ na przebieg gry! Do tego m³odzi pi³karze BKS-u, w trzecim ju¿ sezonie ligowej pi³ki z pewno¶ci± siê przyzwyczaili. Wystarczy przypomnieæ przera¼liwy ch³ód i wygran± na boisku przy Politechnice w ostatniej minucie meczu z Sygna³em w Lidze M³odzików M³odszych, czy te¿ zwyciêstwo odniesione przed rokiem w Poniatowej, gdzie boisko przypomina³o lepk±, bagnist± ma¼. Tym razem – po raz pierwszy – pi³k± mieli graæ nie tylko zawodnicy, ale bardzo silny wiatr. W zale¿no¶ci od kierunku, jego sta³o¶ci czy zmienno¶ci, móg³ pomagaæ lub te¿ przeszkadzaæ na przemian jednym i drugim, lub – gdyby by³ kapry¶ny i zmienny jak sobotnia pogoda - „rzucaæ k³ody pod nogi” jednej tylko dru¿ynie. Dla jad±cego do £ukowa BKS-u by³a to pierwsza niewiadoma.
Na miejscu okaza³o siê, ¿e wiatr jest sta³y, silny, zimny i bardzo mocny. Za jedn± z bramek, w jednym, wyró¿nionym kierunku wygina³y siê wysokie brzozy. Za drug±, wspó³czesn± ¶wi±tyniê Baala i Z³otego Cielca zbudowa³ niemiecki Lidl. Giêta wiatrem kêpa bia³ych, dziwnych drzew, jedynie chwilowo sk³ania³a swe pnie i ga³êzie przed ¶wiatem kolorowej, zwodniczej iluzji marketu.
Pierwszym wyzwaniem sta³o siê wiêc wygranie losowania. Ta potyczka – przez go¶ci graj±cych w „bia³o czerwonej szachownicy” – zosta³a przegrana. Przysz³o graæ pod chwilami wrêcz huraganowy wiatr. W pierwszej po³owie sprzyjaæ mia³ graj±cym w czerwonych strojach gospodarzom. Jednak ju¿ pierwsza akcja „Beksy” mog³a zakoñczyæ siê golem. Kuba Zagórski uderzy³ zza linii pola karnego, pi³ka przelecia³a nad poprzeczk±. „Ostrzej trzeba uderzyæ, ¿eby nie sz³a do góry!” – krzykn±³ trener Gu¶ciora.
W trzeciej minucie garstce zziêbniêtych kibiców BKS-u – trudno uwierzyæ, ale na przenikliwym ch³odzie prezes ¯uber ogl±da³ ju¿ drugi mecz - mocniej zabi³y serca. Przed polem karnym sfaulowany zosta³ „Zagór”. Do wykonania rzutu wolnego przygotowywa³ siê wszak znany z silnego i celnego strza³u K. G³adosz. Tym razem pi³ka minê³a bramkê.
Od tego momentu na boisku by³o coraz wiêcej ba³aganu, chaosu i przypadku. „Orlêta”, wykorzystuj±c sprzyjaj±cy wiatr, gra³y pi³kê najprostsz± z mo¿liwych uderzaj±c – najczê¶ciej niecelnie - w kierunku bramki sk±d tylko siê da³o. Pi³kê zmierzaj±c± w jej ¶wiat³o wy³apywa³ interweniuj±cy pewnie Bartek. Mogê sobie tylko wyobraziæ towarzysz±ce mu, obecne w nim emocje. Miêdzy s³upkami stan±³ przecie¿ po d³u¿szej przerwie wywo³anej kontuzj± kostki, w sytuacji kiedy pozosta³ jednym bramkarzem. Jako ostatnia instancja by³ zdany tylko na siebie, w razie czego nie móg³ liczyæ na zmianê. Za ten mecz, rozegrany w szczególnej sytuacji kadrowo - psychicznej, Bartkowi nale¿± siê brawa.
W 23 minucie BKS otrzyma³ niespodziewany prezent. Po jednej z ofensywnych zagrañ go¶ci, ³ukowski bramkarz bez problemu wy³apa³ pi³kê wykopuj±c j± przed siebie. Zainicjowan± w ten sposób akcjê przerwa³ gwizdek sêdziego. Wszyscy byli przekonani, ¿e odgwizduje pozycjê spalon± napastnika gospodarzy. Sta³o siê jednak inaczej. Sêdzia liniowy zauwa¿y³, ¿e bramkarz gospodarzy przekroczy³ liniê pola karnego. BKS mia³ egzekwowaæ rzut wolny. Podczas gdy trwa³y przepychanki miêdzy „Zagórem”, a murem obroñców, K. G³adosz ustawia³ pi³kê. Interweniowa³ sêdzia cofaj±c „czerwon± zaporê” na przepisow± odleg³o¶æ. „Kylo” uderzy³ p³asko, po ziemi i pi³ka wpad³a do siatki tu¿ przy prawym s³upku. Prowadzili¶my 1:0!
W 27 minucie mia³a miejsce ³adna – chyba jedyna, o której tak mo¿na powiedzieæ – akcja meczu. Zapocz±tkowa³ j± zdobywca pierwszej bramki, d³ugim prostopad³ym podaniem „pod wiatr” na lew± stronê boiska uruchamiaj±c „Zagóra”. Kuba ogra³ dwóch obroñców i do¶rodkowa³ w pole karne. W momencie podania „Rekielek” wyszed³ przed obroñcê zachowuj±cego siê zgodnie z kanonem gry obronnej w kierunku drybluj±cego kolegi – stoper czerwonych blokowa³ liniê Zagórski – Rekiel i strza³em z pierwszej pi³ki, lew± nog± umie¶ci³ pi³kê pod poprzeczk±. Prowadzili¶my 2:0 maj±c w perspektywie grê z wiatrem w drugiej po³owie.
Jeszcze w pierwszej mog³y pa¶æ dwie bramki. W 31 minucie kolejny raz obroñców ogra³ Kuba Zagórski, ale próbowa³ strzelaæ zamiast podaæ do nie pilnowanego „Kyla”, a w ostatniej, strza³ Paw³a Rekiela oddany z najbli¿szej odleg³o¶ci – po zamieszaniu w polu karnym wywo³anym rzutem ro¿nym – znanym sobie sposobem obroni³ bramkarz. Wygl±da³o jakby powtarza³a siê runda jesienna, gdy BKS prowadz±c do przerwy, wygra³ 8:2. Liczyli¶my przede wszystkim na celne uderzenia z dystansu. Zawodników dysponuj±cych soczystym uderzeniem przecie¿ nie brakuje. Wystarczy wspomnieæ K. G³adosza, P. Barana, £. Ja¶kiewicza, G. Trelê, £. Wiecha czy Kubê Zagórskiego. Niestety, poza kilkoma strza³ami „Kyla” oddanymi prosto w bramkarza nic takiego nie nast±pi³o. „Beksa” gra³a s³abo i chaotycznie. Choæ pod wiatr, nie mog³y wzbiæ siê „Orlêta”. Druga po³owa w wykonaniu obu dru¿yn by³a brzydkim widowiskiem. Dla BKS-u, od 37 minuty, nerwowym. W³a¶nie wtedy dosz³o do niepotrzebnej straty pi³ki przed polem karnym gospodarzy. „Nie przez ¶rodek!” – krzykn±³ trener jakby przeczuwaj±c nadchodz±ce nieszczê¶cie.
Straty pi³ek w ofensywie w pobli¿u bramki przeciwnika w pi³ce no¿nej s± czym¶ normalnym. Gdyby by³o inaczej, mieliby¶my wyniki charakterystyczne dla pi³ki rêcznej czy koszykówki. Ale jest jeszcze druga linia i obrona! I nawet na poziomie trampkarzy dziwi sytuacja, w której obok napastnika, kilkadziesi±t metrów, jakby towarzysz±c, biegnie trzech rywali, pozwala celnie podaæ pi³kê do kolegi „zabezpieczanego” przez trzech obroñców, a ci pozwalaj± mu znale¼æ siê w sytuacji sam na sam z bramkarzem i zdobyæ gola. Zapis filmowy nie k³amie: 2-ka „czerwonych” ogra³a 6-kê „bia³o czerwonych”. Kolejny raz zabrak³o zdecydowania i sportowej agresji. Z tego powodu, ju¿ do koñca by³o i nerwowo, i brzydko. Ale zwyciêstwo by³o jak najbardziej zas³u¿one.
Trudno oceniaæ mecz toczony naprawdê w ekstremalnych warunkach. Choæ zwyciêski, w wykonaniu BKS-u by³ du¿o s³abszy ni¿ przegrana w Bia³ej. Trzeba chyba zgodziæ siê z ocen± trenera, ¿e w £ukowie, nie by³o nawet 5 minut takiej gry, jak w Bia³ej Podlaskiej. Nale¿a³oby chyba dodaæ, ¿e taki sam brak zdecydowania w grze obronnej skutkowa³ stracon± bramk±.
Przed BKS-em dwa wa¿ne i trudne wystêpy u siebie. Do Lublina przyjad± go¶cie z £êcznej i Pu³aw. Te mecze mog± du¿o powiedzieæ o sportowej perspektywie dru¿yny w jej ju¿ trzecim ligowym sezonie. Wyniki rundy jesiennej s± tylko histori±. Sprawa by³aby prosta, gdyby o przysz³o¶ci decydowa³ jej wiatr... Niestety, albo raczej na szczê¶cie, sport jest t± sfer± ludzkiej aktywno¶ci, gdzie historia jest czym¶ naprawdê zamkniêtym i nie musi siê powtarzaæ. W ¿yciu jednostek i zbiorowo¶ci, jej s³absze lub silniejsze powiewy nieprzerwanie przenikaj± tera¼niejszo¶æ i przysz³o¶æ, tworz±c ich nierozerwaln± ca³o¶æ, jedno¶æ i wiê¼.
Andrzej Rekiel
Orlêta £uków – BKS Lublin 1:2 (0:2), bramki dla BKS zdobyli: K. G³adosz (23 minuta) i P. Rekiel (27 minuta).
BKS Lublin: B. Klimek, G. Trela, P. Baran, £. Ja¶kiewicz, J. Olszewski, J. Kêdzierski, £. Wiech, K. G³adosz, S. Wrzesiñski, P. Rekiel, J. Zagórski.
Grali ponadto: J. W±sik, P. Warowny, P. Dolar, P. Karwat, A. Szymanek.
Otlêta £uków - BKS Lublin 1 - 2
27.03.2011 Mecz z TOP-em
W zale¿no¶ci od przyjêtej, za³o¿onej, przestrzenno czasowej skali, podró¿ z Lublina do Bia³ej Podlaskiej i z powrotem, mo¿e byæ uznana za d³ug± lub krótk±. Jak podczas ka¿dej, co¶ interesuj±cego mo¿na zauwa¿yæ, mo¿na niczego nie dostrzec. Bior±c pod uwagê rewan¿ow± rundê rozgrywek pó³nocnej grupy Wojewódzkiej Ligi Trampkarzy M³odszych, mia³a to byæ najd³u¿sza i – jak zak³adano – najtrudniejsza wyprawa. W przedmeczowych rozwa¿aniach i dywagacjach decyduj±ca o ostatecznym kszta³cie tabeli. Do wicelidera jecha³ przecie¿ niepokonany jesieni± lider, a podlasko – lubelski duet, na pó³metku, pozostawi³ daleko w tyle inne dru¿yny. BKS – remisuj±c jesieni± jeden mecz straci³ tylko dwa punkty - wyprzedza³ TOP, który w Lublinie przegra³ jedyny raz.
Nastroje naszych zawodników by³y dobre. Na atmosferê panuj±c± w wygodnym, zielonym mercedesie nie wp³ynê³a zanadto wiosenna zmiana czasu. W niedzielny poranek trzeba by³o obudziæ siê wcze¶niej. By³o trochê sennie, w monotonnej muzyce silnika, szumi±cej jak wieczorne, szykuj±ce siê do snu morze nik³y i tak ciche rozmowy. Paradoksalnie powrót by³ zupe³nie inny. Milcza³ trener, kierownik dru¿yny, milczeli kibice – rodzice. Du¿o czê¶ciej pracê silnika zak³óca³y salwy i wybuchy ¶miechu ch³opców.
Powodów do optymizmu przecie¿ nie brakowa³o. O stworzonych przez klub warunkach przygotowañ – w tym miejscu trzeba koniecznie wspomnieæ wice prezesa Miros³awa ¯ubra – wiele dru¿yn nawet seniorskiej pi³ki mog³oby jedynie pomarzyæ. Ju¿ od stycznia, po przyje¼dzie ze sportowego obozu, dwa, pó¼niej trzy treningi na sztucznym boisku, przy rozpalonych halogenach, czêsto we wrêcz ba¶niowej, magicznej scenerii. P³onê³y halogeny, rozpalone pozostawa³y okna wie¿owców i budynków mieszkalnych na Czechowie. Czasami, w ¶wietle jupiterów prószy³ ¶nieg lub si±pi³ deszcz..
Wygrany sparing w Radomiu z zawsze silnym Legionem, mecze z Motorem i Klas± Pi³karsk± gimnazjum nr 16, lekcja gry udzielona przez rówie¶ników z Ukrainy... Wie¶ci jakie dochodzi³y z Bia³ej, o pó¼nym opuszczeniu przez TOP sali gimnastycznej, dodawa³y pewno¶ci siebie. Niestety, ale chyba i zbytniej, zawsze gro¼nej, zw³aszcza w sporcie, pychy. Tylko trener zachowywa³ pow¶ci±gliwo¶æ i spokój. Niepokoiæ móg³ zw³aszcza odnowiony uraz Paw³a Barana - dwa dni przed meczem ból przypomnia³ o sobie.
Za przestronnymi szybami busa przesuwa³ siê zimowo – wiosenny ¶wiat. Jeszcze w sobotê, chyba na po¿egnanie zimy i powitanie wiosny, obficie sypnê³o ¶niegiem. Jego p³aty, roztapiane promieniami s³oñca, pozosta³y gdzie niegdzie na polach i w lasach. Zima splata³a siê z wiosn±, to co minê³o, odesz³o, wita³o siê z tym, co przychodzi³o. Historia w tera¼niejszo¶ci spotyka³a siê z przysz³o¶ci±. Minêli¶my Kock – miejsce ostatniej bitwy wojny 1939 roku. Jeden drogowskaz, na skrzy¿owaniu za miastem, pokazywa³ Bia³± Podlask±, drugi Dêblin. W pobliskim U³ê¿u by³o jedno z polowych lotnisk Brygady Bombowej, z którego we wrze¶niu 1939, na bombardowanie niemieckich kolumn pancernych podrywa³y siê nowoczesne „£osie”.
Przychodzi³a na my¶l nauczycielka ¿ycia: historia narodu i jego pañstwa, dzisiejsza, niejasna przysz³o¶æ, rz±dz±cy nim ludzie o niejasnej przesz³o¶ci i marnego, zarówno duchowego oraz intelektualnego formatu. Przez chwilê zastanowi³em siê, ilu ch³opców z BKS-u czy TOP-u, wie, ¿e w II Rzeczpospolitej, w³a¶nie w Lublinie i Bia³ej Podlaskiej istnia³y wytwórnie lotnicze, a przysz³e asy lotnictwa my¶liwskiego Polskich Si³ Powietrznych II Wojny ¦wiatowej: np. Skalski, £okuciewski, Urbanowicz, lotniczego rzemios³a uczyli siê na bialskich, szkolnych PWS-ach? A ilu wie, ¿e pierwsza polska wytwórnia lotnicza – od 1935 roku nazywana Lubelsk± Wytwórni± Samolotów – powsta³a w 1920 roku w mie¶cie nad Bystrzyc±? Jej hangary i lotnisko znajdowa³y siê w okolicy dzisiejszej ulicy Wroñskiej i Drogi Mêczenników Majdanka. W sierpniu 1939, wzbi³a siê z niego w powietrze udana, nowoczesna „Mewa”.
W strategicznych planach rz±du polskiego, lubelska fabryka mia³a produkowaæ transportowe i pasa¿erskie samoloty. Niestety, jak na pocz±tku lat 30-tych minionego wieku przewidywa³ minister spraw zagranicznych, pu³kownik Józef Beck, pañstwu polskiemu zabrak³o dwóch lat, aby miêdzy dwoma bezwzglêdnymi wrogami przetrwaæ. Konsekwencje tego – kto wie jak d³ugo jeszcze? – niesiemy do dzi¶. Wrogowie, choæ dzi¶ przemalowali gêby, pozostali.
Trenera mog³o niepokoiæ zdrowie „Baranka”, nas zaniepokoi³a ju¿ pierwsza minuta. Przypomina³ siê pierwszy mecz rundy wiosennej z 10 kwietnia ubieg³ego roku... Tym razem „Maksio” - zachowuj±c godny podziwu spokój - po raz pierwszy i nie ostatni wygra³ pojedynek sam na sam.
Kolejn± erupcjê niepokoju poprzedzi³o kilkana¶cie sekund przedwczesnej rado¶ci. „Zagóra”, podnosz±cego siê z poszarza³ej, zimowo – wiosennej murawy ¶ciska³ ju¿ Pawe³ Rekiel – przed chwil±, po jego zagraniu „z klepki”, Kuba zosta³ sfaulowany w polu karnym. Tym razem etatowy wykonawca „jedenastek”, Pawe³ Baran trafi³ wprost w bramkarza. W niewykorzystanych „setkach” wyrównali¶my na 1:1, w meczu pozosta³o 0:0.
¯e co¶ jest nie tak z defensyw±, ruchliwo¶ci± i agresywno¶ci± obroñców, by³o widocznym od pocz±tku. Potwierdzi³a to 5-ta minuta. W zupe³nie niegro¼nej sytuacji „seledynowo - czarni” stracili pierwszego gola. Bia³o – czerwono – czarny „Topowiec”, z naszej lewej strony, na wysoko¶ci pola karnego wykonywa³ rzut z autu. Pi³ka, niedbale i bez przekonania wybita g³ow± przez stopera przed pole karne, zosta³a wrzucona „Maksiowi” za tak zwany „ko³nierz”. Zapis ogl±dany na wideo pozwala na stwierdzenie, ¿e nie by³ to ani strza³, ani do¶rodkowanie. Niesiona wiatrem „ga³a”, dziwn± trajektori±, czym¶ po¶rednim miêdzy lobem a „¶wiec±”, zatrzepota³a w siatce. Bramka stracona „z niczego”....
W odpowiedzi BKS zaatakowa³ stwarzaj±c dwie sytuacje. W 10 minucie, strza³ „wje¿d¿aj±cego” w pole karne „Rekielka” zdo³a³ zablokowaæ obroñca. W 14 minucie, z lewej strony pola karnego TOP-u, Kuba Zagórski zakrêci³ obroñcami, ale jego do¶rodkowanie z linii koñcowej boiska nie zosta³o zamienione na bramkê. Uderzenie Paw³a Rekiela bramkarz zdo³a³ sparowaæ na róg. Wy³apa³ te¿ pi³kê przy lewym s³upku zmierzaj±c± do bramki po uderzeniu g³ow± „Kyla” z rzutu ro¿nego wykonywanego przez Sebastiana Wrzesiñskiego. W drugiej po³owie, w taki w³a¶nie sposób pad³o wyrównanie na 3:3.
Sytuacja, mimo widocznej ociê¿a³o¶ci ros³ych obroñców, wyda³a siê byæ opanowana. BKS atakowa³, ofensywne poczynania TOP-u koñczy³y siê spalonymi. Ka¿dy, co nieco obeznany z pi³k± wie, ¿e to skuteczny, ale i ryzykowny sposób gry obronnej. Wymaga uwagi, agresywno¶ci i co najwa¿niejsze - szybko¶ci. Napastnicy gospodarzy, ca³y mecz, byli zdecydowanie szybsi. Dlatego te¿, w 23 minucie Max po raz drugi wygra³ pojedynek sam na sam. Takie pojedynki zabarwi³y ten mecz, zadecydowa³y te¿ o jego dramaturgii. Kibice BKS-u widz±c obronê dziurawion± pi³kami rzucanymi do przodu, dr¿eli coraz bardziej.
24 i 25 minuta mog³y przynie¶æ wyrównanie. Dwie ofensywne akcje, choæ z dwóch stron pola karnego gospodarzy, przeprowadzone by³y podobnie. W pierwszym przypadku, prostopad³e podanie Krzy¶ka G³adosza do Sebastiana Wrzesiñskiego by³o ciut za mocne i bramkarz zdecydowan± interwencj± oddali³ niebezpieczeñstwo: Seba nie móg³ min±æ bialskiego golkipera i skierowaæ pi³ki do pustej bramki. W drugim przypadku nie mia³ kto dobiæ sparowanego przez bramkarza uderzeniu Paw³a Rekiela z prawego naro¿nika pola karnego. I zamiast 1:1 mieli¶my 0:2. Po tej w³a¶nie, kolejnej, nieskutecznej ofensywnej akcji BKS-u, bramkarz gospodarzy wykopa³ pi³kê przed siebie. Napastnik wyprzedzi³ obroñcê i przerzuci³ j± ponad wychodz±cym z bramki Maxem. Jeszcze w 31 minucie by³a szansa na zdobycie kontaktowego gola: „Kylo” zamiast strzelaæ z ostrego k±ta z lewej strony boiska móg³ zagrywaæ do nie obstawionych „Zagóra” czy Rekiela. Ale druga po³owa – mimo straty w ¶rodku pola skutkuj±cej utrat± trzeciej bramki nale¿a³a do „Kyla”. Po zmianie stron dla Krzy¶ka G³adosza jakby zacz±³ siê mecz. Tak jak dla ca³ego BKS-u. I gdyby nie dwie, tak samo stracone bramki, gdyby nie dwa szkolne b³êdy, z pewno¶ci± by³by wygrany.
W drugiej po³owie akcje ofensywne go¶ci nabra³y tempa, agresji i pomys³owo¶ci. By³y szybkie i kombinacyjne. Coraz bardziej gubi³a siê defensywa TOP-u. Po jednej z takich akcji – jej motorem by³ „Kylo” - Sebastian Wrzesiñski, uderzeniem pod poprzeczk± z lewego naro¿nika pola karnego zdoby³ kontaktow± bramkê w 46 minucie. Nastêpne wydawa³y siê byæ kwesti± czasu. Wcze¶niej gole mogli zdobyæ „Gelian” i Pawe³ Rekiel po do¶rodkowaniu Kuby Zagórskiego z lewej strony boiska. Pi³ka no¿na, choæ jej teatrem jest p³aszczyzna o powierzchni zbli¿onej do 6 tysiêcy metrów kwadratowych, jest swego rodzaju „mechanik± precyzyjn±” - o powodzeniu decyduj± u³amki sekund i centymetry. Gdyby wchodz±cy w pole karne „Rekielek”, o kilka centymetrów by³ bli¿ej bramki, najprawdopodobniej pi³ka zatrzyma³aby siê w siatce. Na miano filmowej zas³u¿y³aby bramka G. Treli: pi³ka uderzona z ponad 20 metrów, zza lewego naro¿nika pola karnego, z niew³a¶ciwej strony musnê³a poprzeczkê.
Naprawdê filmowa by³a bramka K. G³adosza zdobyta w 51 minucie. Efektem jego uderzenia z oko³o 25 metrów by³o lewe okienko bramki TOP-u. Tym sposobem „Kylo” zrehabilitowa³ siê za wcze¶niejszy b³±d: niepotrzebna i g³upia strata w ¶rodku pola (49 minuta), skutkowa³a kolejn± sytuacj± sam na sam i utrat± trzeciej bramki. Wyrównanie pad³o w 65 minucie. Najpro¶ciej by³oby powiedzieæ, ¿e po kolejnym, bardzo dobrym, pe³nym elegancji i precyzji do¶rodkowaniu „Seby”, „Kylo” g³ow± skierowa³ pi³kê do siatki. Ale pi³ka no¿na to tak¿e logiczny, czasowy ci±g zdarzeñ, w których splataj± siê ze sob± historia meczu, jego tera¼niejszo¶æ i przysz³o¶æ. Minutê wcze¶niej, rajdem przez po³owê boiska, wykorzystuj±c repertuar charakterystycznych dla siebie zwodów popisa³ siê „Olszówka”. Obroñca gospodarzy, na wysoko¶ci pola karnego wyekspediowa³ pi³kê na aut. Po wznowieniu gry z naszej prawej strony zakot³owa³o siê pod bramka TOP-u, bramkarz, tak zwanym „cudem” przeniós³ pi³kê nad poprzeczk±. Konsekwencj± tego by³ rzut ro¿ny i wyrównanie. Do koñca pozostawa³o 5 minut, BKS nadal – mo¿e niepotrzebnie – atakowa³.
Chocia¿ w drugiej po³owie przewa¿ali go¶cie, gospodarze – wykorzystuj±c najprostszy ¶rodek, jakim jest d³uga pi³ka do przodu, gro¼nie kontratakowali. W 53 i 55 minucie Maksio okaza³ siê lepszym w sytuacji sam na sam. W 47 minucie „Budyñ” zdo³a³ wybiæ pi³kê spod nóg uciekaj±cemu mu napastnikowi. Niestety, sztuka ta nie uda³a siê w 70 minucie... W 61 minucie, naciskany przez obroñcê napastnik bielszczan, dynamicznym rajdem wje¿d¿aj±c w pole karne z jego prawej strony, trafi³ w boczn± siatkê... Szczê¶cie dla gospodarzy, nieszczê¶cie dla go¶ci ca³y czas wisia³o w powietrzu. W 70 minucie sta³o siê...
Kilka razy obejrza³em powtórkê tej sytuacji z niedowierzaniem krêc±c g³ow±. Co¶ takiego nie mia³o prawa siê po prostu wydarzyæ! Gdy na ¶rodku po³owy TOP-u sêdzia odgwizda³ rzut wolny dla gospodarzy, jeden z bia³o – czerwono – czarnych natychmiast wyekspediowa³ pi³kê przed siebie. Wybiegani i dynamiczni napastnicy b³yskawicznie ruszyli w stronê naszej bramki. Cofaj±cy siê obroñcy, nie przypuszczaj±c chyba, ¿e wszystko rozegra siê tak szybko, po prostu cz³apali. Cz³apa³ jeden stoper, w dziwnym letargu pozostawa³ drugi. Pi³ka przelecia³a nad g³ow± pierwszego - gdyby cofn±³ siê szybciej i by³ kilkana¶cie centymetrów bli¿ej bramki Maxa, bez najmniejszych problemów wybi³by j± g³ow± . Ostatni± instancjê defensywy wyprzedzi³ wchodz±cy na szybko¶ci napastnik, jakby nieszczê¶æ by³o ma³o, interweniuj±cy „Budyñ” potkn±³ siê. Tym razem Maksio przegra³ pojedynek sam na sam... Wydarzy³o siê co¶, do czego nie mia³o prawa doj¶æ. Sam s³ysza³em, jak na treningach, trener tyle razy zwraca³ uwagê na koncentracjê, dynamikê, waleczno¶æ i agresywno¶æ. W ca³ym meczu, tego w³a¶nie elementu, przede wszystkim w grze obronnej, zabrak³o. Dlatego tak g³upio zosta³ przegrany.
Okaza³o siê jeszcze, ¿e gra nie koñczy siê z ostatnim gwizdkiem sêdziego, a czasami, choæ w zrozumia³ym ferworze i emocjach, jedno zdanie, mo¿e byæ tym o jednym za du¿o... Czêsto – nie tylko w sporcie – konsekwencje zdañ i s³ów s± bardzo powa¿ne.
Mecz w Bia³ej – pierwszy w rewan¿owej rundzie – by³ tak zwanym meczem o wszystko. Na podstawie rundy jesiennej mo¿na by³o tak przypuszczaæ. Ale nie musi tak byæ, ¿e walka o zwyciêstwo rozegra siê pomiêdzy dru¿ynami z Bia³ej i Lublina. Ci pierwsi – mo¿e po prostu nie musieli? – nie pokazali niezbêdnej do sukcesu, „szerokopasmowej” si³y ra¿enia. W poczynaniach ofensywnych TOP-u nie widaæ by³o elementów, czy zal±¿ków ciekawej, zaskakuj±cej gry kombinacyjnej. Niew±tpliwie, ch³opcy z Bia³ej s± bardzo wybiegani, szybcy i dobrzy technicznie. Drudzy, na ca³ej linii zawiedli w obronie. S³abe punkty – otwartym pozostaje pytanie, czy to chwilowe czy trwa³e niedyspozycje – mog± wykorzystywaæ nie stoj±cy przecie¿ w miejscu rywale. Ta runda mo¿e byæ bardzo ciekawa, mo¿e doj¶æ do wielu niespodzianek. I o to te¿ w tym wszystkim chodzi...
Andrzej Rekiel
TOP 54 Bia³a Podlaska – BKS Lublin 4:3 (2:0)
Bramki dla BKS zdobyli: K. G³adosz – 2 (51 i 65 minuta ) i S. Wrzesiñski (46 minuta)
BKS Lublin: M. ¯uber, G. Trela, P. Baran. £. Ja¶kiewicz, J. Olszewski, J. W±sik, £. Wiech, K. G³adosz, S. Wrzesiñski, P. Rekiel, J. Zagórski.
Grali ponadto: P. Warowny i Sz. Szawara.
TOP Bia³a Podlaska - BKS Lublin 4 - 3
08.01.2011 Turniej w Rzeszowie
Dru¿yna BKS Lublin, zajê³a 3 miejce na : "V Halowym Turnieju Pi³ki No¿nej im. Andrzeja Standio" w Rzeszowie .
Bramki zdobyli :
BKS Lublin - £KS £añcut 3:2
G³adosz - 2, Rekiel
BKS Lublin - Stal St. Wola 3:1
Baran, Trela, G³adosz
BKS Lublin - Polonia Przemy¶l 5:1
G³adosz - 2, Ja¶kiewicz, Rekiel, Wrzesiñski
BKS Lublin - Stal II Rzeszów 0:1
BKS Lublin - Kolbuszowianka Kolbuszowa 3:0
Olszewski, Rekiel, Sikora
Poni¿ej klasyfikacja koñcowa turnieju .
1. Stal II Rzeszów
2. Karpaty Krosno
3. BKS Lublin
4. Kolbuszowianka Kolbuszowa
5. Resovia Rzeszów
6. Stal Stalowa Wola
7. Polonia Przemy¶l
8. Iglopol Dêbica
9. Sandecja Nowy S±cz
10. £KS £añcut
11. Stal I Rzeszów
12. Tarnovia Tarnów
W turnieju zagrali :
Micha³ Wo¶ (bramkarz), Pawe³ Baran, £ukasz Ja¶kiewicz, Grzegorz Trela, Przemys³aw Dolar, Pawe³ Rekiel, Sebastian Wrzesiñski, Micha³ Sikora, £ukasz Wiech, Pawe³ Warowny, Krzysztof G³adosz, Jakub Olszewski, Jakub Kosid³o – W±sik
30.10.2010 Mecz z Sygna³em
Dru¿yna gospodarzy, Sygna³u Lublin, nie stawi³a siê na meczu, dlatego sêdziowie "odgwizdali" walkowera dla zespo³u BKS Lublin .
Sygna³ Lublin - BKS Lublin 0 - 3
23.10.2010 Mecz z Lewartem
  Jeszcze kilka tygodni przed meczem z Lewartem Lubartów nikt nie móg³ przypuszczaæ, ¿e bêdzie to „mecz o wszystko”. Wydawaæ siê mog³o, ¿e rozpêdzony, graj±cy z rozmachem, gromi±cy rywali BKS powstrzymaæ mo¿e tylko wczesne przyj¶cie zimy. ¯e tak ma byæ – wszem i wobec wie¶ci³y meteorologiczne i naukowe „autorytety”. W sobotê 23 pa¼dziernika, ciep³ego, s³onecznego, spokojnego po³udnia, tajemniczo obecne, niewidzialne ¶wiat³o z drzew rosn±cych przy boisku wydobywa³o barwy i kolory jesieni, zawiewa³ lekki i ciep³y wiatr... Tyle warte by³y prognozy, tyle samo warte s± „bajdurzenia” politycznych autorytetów – premierów, prezydentów, ministrów, pos³ów, szulerów z zalegalizowanych gangów zwanych partiami - nazywaj±ce demokracj± kie³kuj±cy powoli, budowany ¶wiadomie i z rozmys³em nowoczesny, postêpowy totalitaryzm. Powoli zapuszcza korzenie... Sprzyjaj± mu – przypuszczam, ku najprawdziwszej i najszczerszej rado¶ci Rady Ministrów, Kancelarii Premiera i Prezydenta, szefów codziennych, ogólnokrajowych, wielonak³adowych szmat³awców, radiowych i telewizyjnych szczekaczek, a zw³aszcza ministra edukacji - zmanipulowane, og³upione podstêpn±, wyrafinowan± propagand±, nie my¶l±ce masy. Jak i je¶li siê obudz±, bêdzie za pó¼no!
Niespodziewany remis w D±bowicy, przy pogromie w Bia³ej Podlaskiej „schorowanej” pu³awskiej Wis³y, postawi³ „seledynowych” pod ¶cian±: musieli wygraæ mecz. Patrz±c na tabelê nie wydawa³o siê to trudne. Spogl±daj±c wstecz, przypominaj±c historiê ligowych potyczek z Lewartem, mog³y pojawiæ siê obawy – BKS wygrywa³ zawsze, ale niezbyt wysoko. Tylko raz „rozbi³” przeciwnika w py³. Patrz±c na choroby, kontuzje, urazy, brak wa¿nych badañ lekarskich („Olszówka”) – aby uzupe³niæ sk³ad trzeba by³o siêgn±æ do rocznika 98’ - obaw by³o coraz wiêcej. Nie rozwia³a ich optyczna przewaga, jak± od pierwszych minut uzyska³ BKS, a dwie bardzo gro¼ne – jedyne w meczu – akcje Lewartu w 5-tej i 14-tej minucie u kibiców gospodarzy mog³y wywo³aæ palpitacje serca. Jego porywów nie wzbudza³y niecelne strza³y „Kyla” i £ukasza Wiecha z dystansu, prowadzone w tempie „chodzonego” akcje ofensywne. W tej czê¶ci meczu „Beksa” mia³a tylko jedn±, zmarnowan± „setkê”. Za komentarz do tego, co dzia³o siê na boisku, mog± pos³u¿yæ s³owa obserwuj±cego mecz trenera Rejdycha. Poni¿ej kilka cytatów, potwierdzaj±cych tezê, ¿e pi³ka no¿na, to tak¿e my¶lenie i szachy.
- „Nie przygotowane to. Za szybko chc± tylko do przodu. Tak trochê pi³kê przytrzymaæ”.
- „W tym sk³adzie personalnym oni nie mog± graæ tak, jak grali, kiedy mieli wszystkich. Z tego wzglêdu, ¿e ci, którzy za nich s±, nie s± do tego przygotowani. Oni musz± graæ inaczej”.
- „Z tego wzglêdu, ¿e oni ca³y czas na nich siedz±, jest jeden wielki chaos”.
- „Oni nie s± przygotowani do grania atakiem szybkim. Jest niemo¿liwy szybki atak, kiedy siê siedzi na po³owie przeciwnika. Oni powinni ich g³êbiej zaprosiæ. Napastnicy dostaj± och³apy. 90% jest na walkê, na górê. Co oni mog± zrobiæ?”
- „U ¶rodkowych pomocników w ogóle nie ma zmiany kierunku gry”.
-„Graj± korzystnie dla przeciwnika, bo wszyscy graj± pozycyjnie. Wymienno¶ci funkcji nie ma w ogóle”.
-„Za czêsto siê zdarza, ¿e tu siê robi luka. To ogromny b³±d taktyczny. Zawsze jeden z pomocników musi byæ bli¿ej, taki dyrektor grania, ¿eby stoperzy mieli do kogo zagraæ. Oni czêsto robi± dwie linie, traci siê liniê pomocy. Linia pomocy wchodzi w atak, jest bajzel”.
- „No, przychodz± s³absze mecze. Ci, którzy nadaj± smak temu, ich nie ma”.
W drugiej po³owie BKS nadal przewa¿a³, gra³ trochê dynamiczniej i szybciej, choæ niecelnych podañ i niedok³adno¶ci w grze by³o nadal wiele. Jedyn± bramkê, po faulu na £ukaszu Wiechu, z rzutu karnego zdoby³ Pawe³ Baran w 46 minucie. Za ten, pewny, mocny, skierowany po poprzeczk± strza³, za spokój, opanowanie i pewno¶æ wielkie brawa! Tym wiêksze, ¿e w meczu z „W³odawiank±” „Baranek” zmarnowa³ „jedenastkê”. Na uspokojenie atmosfery na trybunach w 57 minucie mia³ szansê Pawe³ Rekiel: po indywidualnym przeboju znalaz³ siê w sytuacji sam na sam, ale lepszym okaza³ siê bramkarz go¶ci.
Mimo s³abszej gry, po czê¶ci zrozumia³ej sytuacj± kadrow±, skromne zwyciêstwo BKS by³o zas³u¿one.
Andrzej Rekiel
PS.
Refleksja Administratora :
Wed³ug mojej opinii, nawet najbardziej trafna diagnoza, bez pomys³u na wprowadzenie w ¿ycie w³a¶ciwego leczenia , jest niewiele warta. Chcê powiedzieæ, ¿e to co siê dzieje na boisku, ka¿dy widzi, wiêc teoretyków jest wielu, niestety brzemiê wyprowadzenia zespo³u z kryzysu ci±¿y wy³±cznie na trenerze Gu¶ciorze i jestem spokojny o to , ¿e temu zaradzi .
BKS Lublin – Lewart Lubartów 1:0 (0:0), Bramka: P. Baran (46 min.)
BKS: M. ¯uber, G. Trela, P. Baran, £. Ja¶kiewicz, J. W±sik, J. ¦widerek, K. Ko³odziejski, £. Wiech, K. G³adosz, P. Warowny, P. Rekiel. Grali ponadto: B. Klimek, S. Gierlasiñski, M. Sikora, P. Dolar.
BKS Lublin - Lewart Lubartów 1 - 0
16.10.2010 Mecz z Widokiem
Gwizdkowi koñcz±cemu mecz z Widokiem, gdy sk³ada³em statyw, a kamerê chowa³em do torby, towarzyszy³a smutna refleksja: „chyba jednak siê nie myli³em, chyba mia³em racjê”. Mo¿na by j± zawrzeæ w prowokacyjnym stwierdzeniu, ¿e jedynymi dobrymi meczami, kiedy gra³a dru¿yna, by³y mecze z TOP-em Bia³a Podlaska, Górnikiem £êczna i pierwsza po³owa meczu z Wis³± Pu³awy, a spotkanie w D±browicy w bardzo mocnej postaci ujawni³o to, co ju¿ wcze¶niej by³o widoczne i siê pokazywa³o, zw³aszcza w Radzyniu. Po obejrzeniu meczu, wykre¶li³em ³agodne i delikatne s³owo „chyba”. Nie myli³em siê na pewno!
Mecze BKS-u z UKS-em maj± swoj± krótk± historiê. Obie dru¿yny, na zielonym, trawiastym ringu „krzy¿owa³y rêkawice” w rozgrywkach m³odzików m³odszych i kilku sparingach. Zawsze by³y zaciête i nigdy nie wygra³ w nich BKS. Tym razem wydawa³o siê, ¿e bêdzie inaczej.
Jêzykiem powa¿nej, sportowej publicystyki Widokowi Lublin mo¿na by przypisaæ pejoratywne okre¶lenie najwiêkszej niespodzianki in minus ligowej jesieni. Dru¿yna, która w przedsezonowych rankingach by³a jednym z faworytów, gra³a s³abo, zajmowa³a odleg³e miejsce w tabeli. Nic wiêc dziwnego, ¿e na trybunach malowniczo po³o¿onego boiska, w¶ród kibiców gospodarzy panowa³y minorowe nastroje. Osobi¶cie s³ysza³em licytowanie siê, ile to bramek ich synom zaaplikuje gromi±cy wszystkich lider. Na niewiele zda³y siê moje riposty, ¿e przecie¿ to pi³ka, ¿e Widok – czego by³em ¶wiadkiem w przesz³o¶ci – potrafi i umie graæ. Zbywano mnie ¶miechem, a w¶ród bukmacherów – mam i tatusiów – najczê¶ciej typowano wynik zbli¿ony do 0:5.
Pocz±tek wydawa³ siê potwierdzaæ nasze nadzieje, a ich obawy. Ju¿ w 2 minucie po koronkowej akcji w polu karnym Rekiel – Zagórski, poprzedzonej dynamicznym rajdem „Olszówki” mog³o byæ 1:0 dla BKS. Minutê pó¼niej z lewego naro¿nika pola karnego uderza³ „W±ski”. Zast±pi³ – z czego wywi±za³ siê dobrze – niestety chorego Sebastiana Wrzesiñskiego. W 4-tej minucie rajd „Zagóra” uderzeniem z linii pola karnego na gola próbowa³ zamieniæ £ukasz Wiech. Tym razem silny strza³ by³ bardzo niecelny. Chwilê pó¼niej „g³ówkowa³” Krzysiek G³adosz, pó¼niej prostopad³ym podaniem „Zagóra” uruchomi³ „Rekielek”.
I przysz³a 14 minuta, do której w zasadzie go¶cie nie schodzili z po³owy gospodarzy. ¯e „¶wiêci” siê co¶ z³ego przeczuwa³ chyba trener Gu¶ciora komentuj±c krzykiem poirytowania zagranie jednego z obroñców: „ani to wykopane, ani przyjête!”. Pi³kê przechwyci³ ubrany na bia³o zawodnik, zagra³ j± na lewo. Szybki napastnik gospodarzy min±³ obroñców, rzucaj±cego siê mu pod nogi „Maksia” i mimo obecno¶ci trzech „seledynowych” z ostrego k±ta, lekkim strza³em pos³a³ pi³kê do siatki. Bior±c pod uwagê liczebn± przewagê BKS w tym sektorze boiska, nie mia³o prawa doj¶æ do tego. A jednak siê sta³o! Kibice „Widoku” przecierali ze zdumienia oczy. My te¿!
W 21 minucie BKS zdoby³ gola. Do¶rodkowanie Kuby Zagórskiego, po rzucie wolnym wykonywanym z lewego skraju boiska „Kylo” zamieni³ na bramkê. Sêdzia jednak jej nie uzna³. Powtórka nie pozostawia cienia w±tpliwo¶ci: spalonego na pewno nie by³o! Zamiast tego by³o coraz wiêcej nerwowo¶ci BKS-u i dobrej, defensywnej gry Widoku. Gra seledynowych przypomina³a chaotyczne bicie g³ow± w mur.
Wyrównanie pad³o w 60-tej minucie. Z lewej strony boiska, w odleg³o¶ci oko³o 30 metrów od bramki zosta³ sfaulowany „W±ski”. Bardzo dobry i pewny bramkarz pope³ni³ jedyny w meczu b³±d: wypu¶ci³ mocno uderzon± pi³kê, któr± do siatki z najbli¿szej odleg³o¶ci skierowa³ Kuba Zagórski. Po chwili – z powodu kontuzji – musia³ opu¶ciæ boisko. Tak w skrócie mo¿na by opisaæ mecz, gdyby nie ostatnia minuta: chyba tylko Opatrzno¶ci BKS mo¿e zawdziêczaæ, ¿e nie straci³ bramki. Takimi akcjami wykañczali kiedy¶ rywali, po szybkich, prostopad³ych podaniach kierowanych z drugiej linii napastnicy BKS. Ale to ju¿ historia!
Koñcz±c opis samego meczu, czas powróciæ do pocz±tku, do krytycznej oceny. Zabiera³em siê do niej kilka razy, zw³aszcza po meczu w Radzyniu. Ale trudno „wybrzydzaæ”, gdy wszystko wydaje siê i¶æ dobrze. Przyznajê, ¿e w tym momencie towarzyszy mi lekka trema, obawa, czy znajdê w³a¶ciwe s³owa do wyra¿enia tego, o co mi chodzi. Na ten temat porozmawia³em ju¿ z kilkoma „kibicami”, którzy podzielili moje opinie co do istoty problemu. A jako, ¿e ostatnia minuta meczu mo¿e wskazywaæ, ¿e szczê¶cie was nie opu¶ci³o, poni¿ej krytyczne uwagi. Co z nimi zrobicie, czy je uznacie, czy odrzucicie, zale¿y to od was. Powsta³y one nie tylko z bezpo¶redniego ogl±du meczów, co z utrwalonego na kamerze materia³u. Ka¿d± z poni¿szych tez móg³bym uzasadniæ filmowym zapisem.
Pi³ka no¿na jest bardzo prost± gr±. Chodzi w niej o to, aby umie¶ciæ j± w bramce przeciwnika ka¿d± czê¶ci± cia³a z wy³±czeniem koñczyn górnych. Mo¿e byæ to g³owa, ucho, nos, stopa, czy – jak kto chce - co¶ jeszcze. Dla osi±gniêcia tego wspó³dzia³a ze sob± 11 zawodników. Biegaj±, podaj± sobie pi³kê, drybluj±, strzelaj±. Walka na miê¶nie, spryt, technikê, szybko¶æ i „g³owê” toczy siê na ca³ym boisku. To chyba z tego wzglêdu, zw³aszcza w pi³ce no¿nej, tak wa¿na jest tak zwana taktyka, oszukiwanie, zwodzenie przeciwnika, roztaczanie przed nim iluzji, któr± on – zwiedziony - bierze za rzeczywisto¶æ i zadanie ¶miertelnego pchniêcia. Czêsto w tym przedsiêwziêciu g³ówn± rolê odgrywaj± ci, którzy dla zasiadaj±cej na trybunach opinii publicznej s± zupe³nie niewidoczni. Ale to oni potrafi± np. tak odci±gn±æ obroñców, zrobiæ wy³om w wydawa³oby siê nienaruszalnym murze, w który kto¶ wedrze siê jeden jedyny raz i zdobêdzie jedyn± bramkê. Dzisiejszy futbol to tak¿e my¶lenie i szachy.
Dla osi±gniêcia sukcesu niezbêdne s± nie tylko umiejêtno¶ci czysto sportowe – w „nodze” wymagana jest ich wyj±tkowa wszechstronno¶æ – ale i psychiczno duchowe, wzajemne zaufanie i nienaruszalna wiê¼, na dobre i z³e. Tutaj te¿ mo¿na by zaaplikowaæ papieskie s³owa: „jeden drugiego brzemiona no¶cie”. Moim zdaniem, na tym polu sta³o siê co¶ niedobrego...
Zdajê sobie sprawê, ¿e prowokacyjnym mo¿e byæ stwierdzenie, zw³aszcza dla dobrych, solidnych obroñców – „Geliana”, „Olszówki”, Paw³a Barana i „Budynia”, bramkarza „Maksia” – i¿ fundamentem dru¿yny jest „pi³karska czwórka” z kadry województwa i gimnazjum nr 16. Zapis filmowy nie k³amie: Ch³opcy! Z wyj±tkiem „Seby” zaczêli¶cie graæ przede wszystkim ze sob±! Pierwszy raz bardzo mocno sta³o siê to widoczne w Radzyniu. Z tego te¿ wzglêdu, wygrany mecz, delikatnie mówi±c nie by³ najlepszy. Nie chcê twierdziæ, ¿e „uderzy³a wam woda sodowa”, mo¿e dzieje siê tak, ¿e przede wszystkim z sob± trenujecie, ale naprawdê tak to wygl±da!
¦rodkowi pomocnicy! Nie gracie szybkich prostopad³ych pi³ek, ale bawicie siê ni±, celebrujecie jej prowadzenie, bezproduktywn± jazdê wszerz boiska, rozkoszujecie siê piêknem „kiwek” i zwodów, które nikomu nie przynosz± po¿ytku. Trwaj± tak d³ugo, ¿e jak nie jeden przeciwnik, to drugi j± wam odbierze b±d¼ te¿ sami j± tracicie. Zagubili¶cie gdzie¶ wasze ostre spojrzenie i dobry wzrok! Mo¿e brzmi to niesprawiedliwie, ale tak to wygl±da! O g³upich, bezmy¶lnych, z³o¶liwych faulach na bramkarzu gospodarzy ju¿ nie wspomnê. A tak w wypadku £ukasza Wiecha i Paw³a Barana by³o! Patrz±c na film chcia³o mi siê krzykn±æ: £uki! Pawe³! Czy was popier...?!
Przejdê teraz do najtrudniejszej czê¶ci. My¶lê, ¿e nie dotyczy ona tylko adresata, ale chce pokazaæ istotê problemu. Tak jak po pierwszym meczu z TOP-em pozwoli³em sobie na kilka osobistych s³ów do „Maksia”, tym razem chcê powiedzieæ co¶ Kubie.
Kuba! Bez przesady i zbytniej egzaltacji jeste¶ liderem zespo³u. Zosta³ Ci dany przez Boga, naturê, przypadek – sam zakre¶lisz w³a¶ciw± odpowied¼ – ponad przeciêtny pi³karski talent i dar. Zosta³a te¿ ci dana inteligencja, zdolno¶æ i si³a my¶lenia: to nie przypadek, ¿e przed rokiem wygra³e¶ wojewódzk± Olimpiadê Matematyczn±. ¦miej±c siê, wspó³czu³em Twemu Tacie, ¿e dopiero teraz ma przed sob± dylemat! Jak pokaza³ mecz z Widokiem – nie tylko ten - jeste¶ bardzo waleczny, ambitny, ale swój wysi³ek okupi³e¶ kontuzj±. Oby nie by³o to nic gro¼nego.
Masz wszelkie dane, aby zostaæ naprawdê dobrym sportowcem, kto wie, mo¿e znanym polskim pi³karzem. Popuszczaj±c wodze fantazji wyobra¿am sobie, ¿e za dziesiêæ lat dziennikarze periodyków sportowych ¶wiata poszukuj± t³umaczy polskiego, aby przeczytaæ pisane przeze mnie relacje z pierwszych Twoich meczów, ¿e stacje telewizyjne ¶wiata gotowe s± zap³aciæ ka¿de pieni±dze, aby odkupiæ ode mnie utrwalone na ta¶mie fragmenty meczów z Twoim udzia³em. ¯yczê tego przede wszystkim Tobie. Ale – choæ jeste¶ liderem dru¿yny, pi³karskim talentem – sam meczu nie wygrasz. A od pewnego czasu, na boisku nie widzisz kolegów. Móg³bym Ci pu¶ciæ wiele fragmentów, w których a¿ prosi³o siê skierowaæ pi³kê do nie obstawionego kolegi. W meczu z Widokiem by³o tak co najmniej dwa razy. Gdyby¶ tak zagra³, byæ mo¿e nie by³by potrzebny Twój nadzwyczajny wysi³ek, byæ mo¿e nie by³oby tego urazu.
Zdajesz sobie chyba sobie sprawê z tego, ¿e s³yszeli o Tobie rywale i ich kibice. Jedna z mam pyta³a mnie: „który to Zagór?” Zdajesz te¿ chyba sobie z tego sprawê, ¿e zawsze na boisku bêd± Ci towarzyszyæ „anio³owie stró¿owie”. Nawet nie dwóch, trzech, którzy nie cofn± siê przed niczym, aby Ciebie powstrzymaæ. Pamiêtasz mecz z „Motorem” na Kresowej? To byli Twoi koledzy z kadry! Co bêdzie, gdy bêd± chcieli Ciebie powstrzymaæ zupe³nie Tobie obcy, czy wrêcz zawistni?
Jeste¶ liderem dru¿yny! Znaczy to nie tylko tyle, ¿e masz zdobywaæ piêkne gole i bramki, ale i tak¿e to, ¿e innym, swoim kolegom, powiniene¶ pomagaæ „pozwalaæ byæ i stawaæ siê pi³karzem”. Na konkretnym przyk³adzie wyja¶niê Ci co mam na my¶li.
Wyobra¼my sobie, ¿e gracie fina³owy mecz np. z Hetmanem Zamo¶æ o tytu³ mistrza. Oczywi¶cie, nie wolno o tym w ogóle my¶leæ, ale niech tak bêdzie! Na pewno zagracie rewan¿ z TOP-em. Masz tak± „opiekê”, ¿e sam nic nie zdzia³asz. Jedno, co mo¿esz, to tak absorbowaæ obroñców, aby zrobiæ miejsce kolegom. My¶lisz, ¿e przyzwyczajeni do Twojej indywidualnej gry z koniecznym przekonaniem „pójd± za Tob±”? Lepiej wiesz ode mnie, ¿e pi³ka to tak¿e schematy i nawyki. Nie tylko sportowe, duchowo – psychiczne tak¿e! Ju¿ teraz, w swoich kolegach musisz je kszta³towaæ, pozwoliæ nawet im co¶ spieprzyæ, aby kiedy¶ – gdy bêdzie tego potrzeba – mogli staæ siê skuteczni.
Nie chodzi Kuba o to, aby¶ rezygnowa³ ze swoich dryblingów, rajdów, strza³ów, ale nie tylko na tym ma polegaæ Twoja obecno¶æ na boisku. Jeste¶ na tyle bystry, inteligentny i my¶l±cy, ¿e na pewno potrafisz rozeznaæ, kiedy trzeba samemu „pój¶æ na przebój”, a kiedy podaæ lepiej ustawionemu koledze. To tak¿e bêdzie budowaæ ich jako sportowców, ludzi i pi³karzy. Jako lider, za to tak¿e jeste¶ odpowiedzialny!
Andrzej Rekiel
Widok Lublin – BKS Lublin 1:1 (1:0), Bramka: K. Zagórski (60 minuta)
BKS: M. ¯uber, J. Olszewski, £. Ja¶kiewicz, P. Baran, G. Trela, J. W±sik, £. Wiech., K. G³adosz, P. Warowny, P. Rekiel, J. Zagórski. Grali ponadto: M. Sikora, P. Dolar, S. Gierlasiñski. W. Kopeæ.
Widok Lublin - BKS Lublin 1 - 1
02.10.2010 Mecz z W³odawiank±
Przed meczem z „W³odawiank±” trenera Gu¶ciorê mog³a rozboleæ g³owa. Wprawdzie jego podopieczni z kompletem pewnych, wysokich i przekonywuj±cych zwyciêstw zajmowali pierwsze miejsce w tabeli, na swoim boisku podejmowaæ mieli jej „czerwon± latarniê”, ale ka¿dy co nieco obeznany z pi³k± no¿n± wie, ¿e wiele trzeba, aby mecz wygraæ, wystarczy niewiele by go przegraæ.
Powodem trenerskiej troski i zmartwieñ by³y kontuzje bramkarzy. Po chyba zbyt przedwczesnej rezygnacji Micha³a ¦wietlickiego – Misiek! Mo¿esz wróciæ! - pozosta³o dwóch kontuzjowanych. Bartek – po prawie dwutygodniowej przerwie w treningach – dochodzi³ do siebie, wystêp Maksa – jeszcze w pi±tek wieczorem wydawa³ siê byæ wykluczony. Pojawi³ siê jednak w sobotê – na szczê¶cie uraz palca nie okaza³ siê tak gro¼nym, na jaki wygl±da³. Tym razem usiad³ na ³awce. W takiej sytuacji przychodzi³o na my¶l stwierdzenie, i¿ najlepsz± obron± jest atak. ¯e nasi ch³opcy potrafi± atakowaæ i zdobywaæ gole pokaza³o to 5 poprzedzaj±cych meczów i rozgrywki ligowe w kategorii m³odzików starszych i m³odszych: atak BKS-u zawsze by³ najskuteczniejszym. Tym razem sojusznikiem go¶ci mia³o byæ b³otniste i grz±skie boisko. Po meczu trampkarzy starszych KS Lublin z Huraganem Miêdzyrzec przypomina³o g±bkê nas±czon± wod±.
Pierwsze minuty pokaza³y, ¿e droga do zwyciêstwa mo¿e wie¶æ ostro „pod górê”. „W³odawianka” gra³a agresywnie, potrafi³a te¿ gro¼nie atakowaæ. Pierwsz± tak± akcjê – potem by³o ich jeszcze kilka - „bordowi” przeprowadzili w 8 minucie, uskrzydleni zapewne sytuacj± sprzed kilkudziesiêciu sekund, kiedy po faulu na Sebastianie Wrzesiñskim rzut karny wykonywany przez Paw³a Barana obroni³ bramkarz. W 12 minucie „Baranek” zrehabilitowa³ siê zdobywaj±c bramkê strza³em po ziemi oddanym po do¶rodkowaniu z rzutu ro¿nego. Od tego momentu „seledynowi” rozkrêcali siê z minuty na minutê. Tym razem bardzo dobrze zagra³a druga linia. Jej „ciê¿ki” ¶rodek – „Wiecho” i „Kylo” nie s± przecie¿ fizycznymi u³omkami – brodz±c w b³otnistej mazi poczyna³ sobie du¿o lepiej ni¿ w Radzyniu. Wspierani przez filigranowych bocznych pomocników konstruowali gro¼ne akcje, przerywali ofensywne poczynania przeciwnika. Gdy nie uda³o siê ich zneutralizowaæ w ¶rodku pola, na drodze wiod±cej w pobli¿e bramki Bartka stawa³a pewna obrona. Jedyny gol dla go¶ci pad³ w ostatniej minucie pierwszej po³owy po uderzeniu z rzutu wolnego. Wprawdzie nasz bramkarz pope³ni³ b³±d – pi³ka uderzona z oko³o 30 metrów nie mia³a prawa po d³oniach w¶lizgn±æ siê do bramki – ale kto, ucz±c siê czego¶ ich nie pope³nia? BKS prowadzi³ ju¿ wtedy 4:0. Drugiego gola w 17 minucie – po indywidualnej akcji, w swoim stylu – zdoby³ Kuba Zagórski. Na 3:0, w 20 minucie z rzutu karnego podwy¿szy³ Krzysiek G³adosz. Trzeba przyznaæ, mia³ du¿o szczê¶cia. Pi³kê – nog± - zdo³a³ sparowaæ postawiony w bramce zawodnik go¶ci, wtoczy³a siê jednak za liniê. Bramkarz – za faul na Kubie Zagórskim – zosta³ usuniêty z boiska na 10 minut. W „powa¿nej” pi³ce by³aby to chyba czerwona kartka.
Czwart± bramkê poprzedzi³a naj³adniejsza akcja meczu. Bezpo¶rednio wziêli w niej udzia³ filigranowi, boczni pomocnicy, ale obejrzenie powtórki pozwala na stwierdzenie, ¿e ca³a dru¿yna zaczyna powoli rozumieæ, na czym polega nowoczesna gra w pi³kê no¿na. Gdy Pawe³ Warowny „ci±gn±³” prawym skrzyd³em, w polu karnym i przed nim dzia³o siê tak wiele, tyle by³o ruchu napastników i ¶rodkowych pomocników, ¿e do¶rodkowanie „Roniego” do Sebastiana Wrzesiñskiego na lew± flankê kompletnie zaskoczy³o wszystkich. BKS prowadzi³ 4:0. Seba – bezpo¶rednio po gwizdku zaczynaj±cym drug± po³owê – ostatecznie pozbawi³ „W³odawiankê” z³udzeñ po prostopad³ym podaniu Paw³a Rekiela. Kolekcjê zdobytych bramek – dwoma filmowymi – po rzutach ro¿nych powiêkszy³ „Kylo” i w 60 minucie „a la Zagór” – Kuba Zagórski.
Andrzej Rekiel
BKS Lublin – W³odawianka 8:1 (4:1). Bramki zdobyli: P. Baran (12 min.), K. Zagórski (17 i 60 min), K. G³adosz (20, 41 i 45 min.), S. Wrzesiñski (31 i 36 min.)
BKS: B. Klimek, J. Olszewski, P. Baran. £. Ja¶kiewicz, G. Trela, P. Warowny, £. Wiech, K. G³adosz, S. Wrzesiñski, P. Rekiel, J. Zagórski. Zagrali ponadto: M. ¯uber, M. Sikora, P. Dolar, M. Micha³owski, J. W±sik
BKS Lublin - W³odawianka 8 - 1
25.09.2010 Mecz z Orlêtami Radzyñ
Ciekawym do¶wiadczeniem jest ogl±danie na telewizyjnym ekranie, nagranego wcze¶niej, widzianego „na ¿ywo” meczu. Nie tylko z uwagi na mo¿liwo¶æ ogl±du szerszej perspektywy ciekawszych akcji, powtórek pozwalaj±cych na dostrze¿enie - normalnie skrytych - newralgicznych momentów, decyduj±cych o sportowym powodzeniu lub fiasku, wspó³autorów zdobytych przez kogo¶ innego goli, wspó³sprawców utraconych.
Towarzysz±ce temu wra¿enia zazwyczaj sprowadzaj± siê do wspólnego mianownika: to co widziane w tak zwanym „realu” jako ¶wietliste i b³yszcz±ce, na ekranie traci swój blask. Pokazuje swoje, niekoniecznie zachwycaj±ce oblicze. Tym razem, po obejrzeniu – przed napisaniem po meczowej relacji – akurat by³o inaczej. I mecz z Orlêtami Radzyñ, który - mimo kolejnego, wysokiego zwyciêstwa naszych ch³opców – w wykonaniu BKS nie by³ porywaj±cym widowiskiem, nie zas³uguje na bardzo krytyczn± ocen±, jak chyba wszystkim wydawa³o siê po meczu.
Wprawdzie w grze „seledynowo czarnych” by³o sporo niedok³adno¶ci, chaosu, wolnej i zbyt egoistycznej gry, ale wszystkie zakoñczone bramkami akcje by³y szybkie, ³adne, koronkowe i p³ynne.
Nerwowo zaczê³o siê ju¿ na parkingu przed „Globusem”. Wyje¿d¿ali¶my znacznie spó¼nieni i zdziesi±tkowani, bez rezerwowego bramkarza, jedynie z dwójk± pi³karzy na zmianê. Podobna nerwowo¶æ od pierwszych minut panowa³a na boisku. Ju¿ po siedmiu minutach mo¿na by³o us³yszeæ krzyk poirytowanego kapitana: „Gramy, gramy! bo ¼le jest” – krzycza³ „Wiecho”. BKS niby przewa¿a³, ale nic z tego nie wynika³o. Gra toczy³a siê w ¶rodku boiska, graj±ce agresywnie i pressingiem „or³y” zbyt czêsto wyprzedza³y jakby ospa³ych, mniej agresywnych i dok³adnych „bekaesiaków”. Zielona murawa, z pi³karskiego punktu widzenia, z obu stron przypomina³a kocio³ kipi±cy przypadkowo¶ci± i chaosem. Jednak w ci±gu 70 minut widowiska, BKS 5 razy przeprowadzi³ skuteczne i szybkie, zakoñczone golami akcje. Wykorzysta³ wszystkie „setki”.
Pierwsza bramka pad³a w 17 minucie. „Kylo” w ¶rodku pola przej±³ pi³kê wybit± przez bramkarza gospodarzy, „poci±gn±³” po prawej stronie, do¶rodkowa³ w pole karne do Paw³a Rekiela. „Rekielek” zgra³ na lewo do Sebastiana Wrzesiñskiego, który plasowanym strza³em z pierwszej pi³ki zdoby³ gola. Trzy minuty pó¼niej na 2:0 po indywidualnej akcji i serii zwodów w polu karnym podwy¿szy³ Kuba Zagórski. Po jego do¶rodkowaniu z rzutu ro¿nego w 33 minucie, trzeci± bramkê uderzeniem g³ow± zdoby³ £ukasz Wiech. Do przerwy by³o 3:0.
Druga po³owa nie zaczê³a siê najlepiej. W 42 minucie gospodarze zdobyli bramkê. Po uderzeniu z rzutu wolnego – tak jak w £êcznej – pi³ka wpad³a Maksiowi „za ko³nierz”. W 58 minucie, po raz kolejny w tej rundzie wygra³ pojedynek sam na sam. Prowadzili¶my wtedy ju¿ 4:1 – drug± bramkê po prostopad³ym podaniu Wiecha zdoby³ „Zagór”. Po wspomnianej powy¿ej interwencji Maksia, obecny na meczu pan Dolar krzykn±³: „Obud¼cie siê!”. Niestety, ch³opcy – jak podczas prawie ca³ego meczu - nadal spali. W 60 minucie zrobi³o siê 4:2 – tym razem napastnik „Orl±t” wygra³ pojedynek sam na sam. Ale to nieszczê¶cie zaczê³o siê daleko od naszej bramki... Nadziei na ewentualny remis, w 63 minucie pozbawi³ gospodarzy „Seba” zdobywaj±c bramkê po do¶rodkowaniu „Olszówki” z prawej strony boiska. Za t± akcjê du¿e brawa dla Kuby: walczy³ do koñca, gdy wydawa³o siê, ¿e pi³ka opu¶ci ju¿ liniê koñcz±c± boisko.
Gra BKS - choæ tym razem niezbyt widowiskowa – by³a jednak bardzo skuteczna. W ataku i mimo wszystko w obronie. Kolejny, bardzo dobry mecz zagra³ „Budyñ” i „Olszówka”. Wszystko powinno wróciæ do normy, kiedy powróci sportowa agresja i szybka gra pi³k±, a nie jej zbêdne - ¶wiadcz±ce wprawdzie o du¿ych umiejêtno¶ciach technicznych – holowanie.
Andrzej Rekiel
Orlêta Radzyñ – BKS Lublin 2:5 (0:3), bramki zdobyli: S. Wrzesiñski (17 i 63 minuta), J. Zagórski (20 i 47 minuta), £. Wiech (33 minuta).
BKS Lublin: M. ¯uber, G. Trela, £. Ja¶kiewicz, P. Baran, J. Olszewski, S. Wrzesiñski, £. Wiech, K. G³adosz, P. Warowny, P. Rekiel, J. Zagórski. Grali ponadto: S. Gierlasiñski, P. Dolar.
Orlêta Radzyñ - BKS Lublin 2 - 5
18.09.2010 Mecz z Wis³± Pu³awy
Na czwarty ligowy mecz w wojewódzkiej lidze trampkarzy m³odszych z pu³awsk± Wis³± – po trzech pewnych zwyciêstwach - jechali¶my z mieszanymi uczuciami. Opisuj±c stan ducha rodziców – kibiców mo¿na by przytoczyæ dwa, w tre¶ci przeciwstawne sobie przys³owia. Pesymistom pobrzmiewa³o „historia lubi siê powtarzaæ”, optymi¶ci przywo³ywali powiedzenie „do trzech razy sztuka”. Pora¿ka trampkarzy starszych przypomnia³a, ¿e nieszczê¶cia lubi± chodziæ parami. Ripost± mog³o byæ odwieczne prawo obowi±zuj±ce w tak zwanej rzeczywisto¶ci g³osz±ce, ¿e bilans zawsze wychodzi na zero...
Dotychczasowe mecze roczników 97’ BKS i Wis³y Pu³awy maj± swoj± historiê i dramaturgiê. Dwie pora¿ki w Pu³awach, doznane w podobnych, wrêcz identycznych okoliczno¶ciach, dwa razy pozbawi³y naszych ch³opców szansy na wygranie ligi. By³o tak w rozgrywkach m³odzikach m³odszych i starszych. Pamiêtali¶my o tym.
W Pu³awach zagrali ze sob± lider i wice lider pó³nocnej grupy wojewódzkiej ligi trampkarzy m³odszych. W pierwszej minucie, pó¼nym popo³udniem – mecz zacz±³ siê o godzinie 17-tej – na boisko wtargn±³ „demon przesz³o¶ci” i chyba tylko interwencji „anio³a szczê¶cia” BKS zawdziêcza³ zachowanie czystego konta. Ale by³o to wszystko, na co gospodarzom pozwolili go¶cie. Seledynowo – czarni rozkrêcali siê z minuty na minutê, tak, ¿e nawet solidna, dobra technicznie Wis³a nie by³a w stanie zagroziæ bramce Maksia i Bartka ani powstrzymaæ ataków go¶ci. Gdy pod koniec meczu wydawa³o siê, ¿e gospodarze zdobêd± honorowego gola, kapitaln± interwencj± popisa³ siê Maks, broni±c strza³ z najbli¿szej odleg³o¶ci. Ale wtedy BKS prowadzi³ ju¿ 3:0.
Pierwsza bramka pad³a szybko, w 8 minucie. Po faulu na Kubie Zagórskim przed polem karnym – w „powa¿nej” pi³ce takie zagranie karane jest zazwyczaj czerwon± kartk± (pi³karz Wis³y zosta³ odes³any za boisko na 10 minut) – gola uderzeniem z rzutu wolnego zdoby³ Krzysiek G³adosz. Zaczê³o siê wiêc jak zwykle... ¯e tym razem bêdzie inaczej pokaza³a nastêpna minuta i akcja Wrzesiñski - Zagórski – Rekiel. BKS prowadzi³ 2:0, atakowa³ dalej.
Wydawa³o siê, ¿e 23 minuta „wi¶lakom” mo¿e przywróciæ nadziejê. Na trzy minuty z boiska usuniêty zosta³ £ukasz Ja¶kiewicz, od pocz±tku sezonu – obok Paw³a Barana – pewny, solidny stoper. „Budyñ” zachowa³ siê jak na ch³opa przysta³o – kopi±cemu go przeciwnikowi odp³aci³ piêknym za nadobne, niestety tylko jego faul zauwa¿y³ sêdzia. Okaza³o siê, ¿e sêdziowski gwizdek dla Wis³y by³ wyrokiem sportowej „¶mierci”: pi³ka wrzucona w pole karne BKS, po niespe³na 10 sekundach zatrzepota³a w siatce Wis³y. Graj±cych w niebieskich strojach gospodarzy z³udzeñ pozbawi³ Kuba Zagórski seri± zwodów w polu karnym wykañczaj±c dwa celne, szybkie podania.
Druga po³owa – choæ nie pad³a ju¿ bramka – z pi³karskiego i szkoleniowego punktu widzenia by³a ciekawym widowiskiem. D³ugie minuty, z agresywn±, graj±c± pressingiem Wis³±, BKS „gra³ w dziadka”. Pi³ka – wzd³u¿ i wszerz boiska - wêdrowa³a jak po sznurku miêdzy napastnikami, pomocnikami i obroñcami. Brakowa³o tylko wykoñczenia koronkowych, prowadzonych w szybkim tempie akcji.
Wynik 3:0 z dobr±, gro¼n± Wis³± mówi sam za siebie. Mówi, ¿e trampkarze m³odsi BKS-u stanowi± dru¿ynê, w której wszystkie formacje graj± na solidnym poziomie i wspó³pracuj± ze sob±. Obroñcy zabezpieczyli bramkê, strzeg³ jej bramkarz, druga linia opanowa³a ¶rodek boiska, a atak – dostaj±c celnie podane pi³ki, co wymaga umiejêtno¶ci i zawsze jest sztuk± – przeprowadza³ gro¼ne akcje i zdobywa³ gole.
Jak zwykle zwyciêstwo powinno byæ wy¿sze. Dwa razy na pewno przeszkodzi³ w tym sêdzia: w 16 minucie Pawe³ Rekiel nie by³ na pozycji spalonej, a minutê pó¼niej „Zagór” zosta³ sfaulowany w polu karnym. Ale i tak zdecydowanie i w pe³ni zas³u¿enie wygra³ lepszy!
Andrzej Rekiel
Wis³a Pu³awy – BKS Lublin 0:3 (0:3), bramki: K. G³adosz (8 min.), P. Rekiel (9 min.), K. Zagórski (23 min.)
BKS: M. ¯uber, J. W±sik, £. Ja¶kiewicz, P. Baran, G. Trela, S. Wrzesiñski, J. Kêdzierski, K. G³adosz, £. Wiech, J. Zagórski, P. Rekiel. Grali ponadto: P. Warowny, M. Sikora. P. Dolar, S. Gierlasiñski, B. Klimek.
Wis³a Pu³awy - BKS Lublin 0 - 3
12.09.2010 Mecz z Górnikiem £êczna
W cieniu pi³ki przez wiêksze „p” toczy³ siê mecz trampkarzy m³odszych BKS i Górnika £êczna. Ponad biegaj±cymi na sztucznej murawie zawodnikami wznosi³y siê maszty jupiterów stadionu, na którym przed kilku laty zasiada³ zawsze komplet widzów obserwuj±cych najlepsze polskie zespo³y. Sceneria ta z pewno¶ci± nie zrobi³a wra¿enia na przywyk³ych do codziennego widoku gospodarzach. Co innego gra go¶ci z Lublina... Ta musia³a zrobiæ wra¿enie...
Szatnie te¿ by³y inne ni¿ zazwyczaj: czarno seledynowe stroje nasi ch³opcy zak³adali w klubowym budynku. Bus, którym przyjechali, zatrzyma³ siê na parkingu, gdzie kiedy¶ sta³y autokary Wis³y Kraków, Lecha Poznañ czy Legii Warszawa. Id±c na rozgrzewkê, na p³ycie g³ównej ³adnego, kameralnego stadionu zrobili sobie pami±tkowe, dru¿ynowe zdjêcie. Pojawi siê na internetowej stronie dru¿yny.
W niedzielê 12 wrze¶nia, o godzinie 13-tej zaczê³a siê gra. Pierwszemu gwizdkowi towarzyszy³y cienie minionego sezonu. Dwóch, jak¿e odmiennych meczy. Unosi³o siê te¿ fatum i przekleñstwo sztucznego boiska nabyte w Pu³awach. Z tych te¿ powodów, w bardzo ambiwalentnych nastrojach czekali¶my na mecz. Ale i takie jest ludzkie ¿ycie! Na jego horyzoncie pozostaje zawsze nadzieja i lêk.
Pierwsze minuty budowa³y to drugie. Gospodarze grali szybko, agresywnie, nieustannie krzyczeli do siebie. Akustyczn± przeciwwag± by³ tylko nasz bramkarz Maksio, krzycz±cy na ca³e gard³o: „stoimy, stoimy!” oraz „walka, walka”. Trener Gu¶ciora, po dwóch dobrych spotkaniach te¿ nie poznawa³ swoich ch³opców: „nie ma krycia, kompletnie nie ma krycia w tej grze!” – wo³a³.
Po 10 minutach gra wyrówna³a siê. Ch³opcy psychicznie otrz±snêli siê z kwietniowej klêski. Przekonali siê te¿, ¿e zawsze mo¿na graæ swoje na sztucznej i naturalnej nawierzchni. W 19 minucie koronkow± akcjê na po³owie przeciwnika przeprowadzi³a trójka Rekiel – Zagórski – Wrzesiñski. Po strzale „Seby” prowadzili¶my 1:0. Zielono czarni g³o¶niej, ale i bardziej nerwowo zaczêli krzyczeæ na siebie. Te¿ grali w cieniu przesz³o¶ci...
¯e mecze z BKS-em bywa³y dla nich zmor±, przypomnia³ im w 24 minucie, przepiêknym uderzeniem z 18 metrów £ukasz Wiech. By³o 2:0. Tu¿ przed przerw±, zgasi³ tl±ce siê jeszcze z³udzenia Krzysiek G³adosz, zdobywaj±c trzeci± bramkê z „g³ówki” po rzucie ro¿nym.
Druga po³owa by³a ju¿ jednostronnym widowiskiem. W 38 minucie, po raz drugi koronkow± akcjê duetu napastników na polu karnym Górnika na bramkê zamieni³ Kuba Olszewski. Gospodarzom na wiele siê nie zda³ zdobyty w 42 minucie gol po uderzeniu z rzutu wolnego. Odpowied¼ przysz³a bardzo szybko: w 48 minucie, po piêknym profesorskim, prostopad³ym podaniu „Kyla”, drug± bramkê w meczu zdoby³ Sebastian Wrzesiñski.
W 65 minucie filmowego gola zdoby³ Grzesio Trela. Strza³ ten, nie wierz±c w³asnym oczom, ogl±da³em kilka razy. Jednak siê nie pomyli³em: Gelian uderzy³ pi³kê z 25 metra, która bramkarzowi wpad³a za tak zwany ko³nierz. Dobi³ go jeszcze raz „Olszówka” po indywidualnej akcji w polu karnym.
Chyba po raz pierwszy w historii ligowych meczów BKS zdarzy³o siê, ¿e duet napastników Rekiel – Zagórski nie zdoby³ bramki. W minionym sezonie, strzelili prawie po³owê z 93 goli. Tym razem mieli tylko udzia³ w bramkach. Ale to po¿±dane zjawisko! Taka jest wspó³czesna pi³ka, ¿e do akcji ofensywnych – gdy napastnicy s± ¶ci¶le kryci – musz± w³±czaæ siê pomocnicy, a nawet obroñcy. Po trzech meczach, zdobyte bramki – jak dot±d jest ich 17 – rozk³adaj± siê po równo na wszystkie formacje. Tak trzymaæ ch³opcy, tak trzymaæ!
Andrzej Rekiel
Górnik £êczna – BKS Lublin 1:7 (0:3), bramki zdobyli: S. Wrzesiñski (19 i 48 minuta), £. Wiech (24 minuta), K. G³adosz (34 min.), J. Olszewski (38 i 66 min.), G. Trela (64 min.).
BKS: M. ¯uber, J.Olszewski, £. Ja¶kiewicz, P. Baran, G. Trela, S. Wrzesiñski, £. Wiech, K. G³adosz, J. Kêdzierski, P. Rekiel, J. Zagórski. Grali ponadto: M. ¦wietlicki, M. Sikora, J. W±sik, P. Warowny, P. Karwat, S. Gierlasiñski.
Górnik £êczna - BKS Lublin 1 - 7
04.09.2010 Mecz z Orlêtami £uków
Tym razem po meczow± relacjê postanowi³em napisaæ inaczej ni¿ zwykle. Z kilku powodów. Po pierwsze, relacja polegaj±ca na w miarê precyzyjnym opisie akcji i zdobywanych bramek mog³a ju¿ siê znudziæ, wywo³aæ wra¿enie pewnej niesprawiedliwo¶ci: ich g³ównymi bohaterami s± przede wszystkim zawodnicy formacji ofensywnych. A gry zespo³owe, co oczywiste, to ca³a dru¿yna, obroñcy, bramkarz. Czêsto cisi, niewidoczni bohaterowie, od których zaczynaj± siê zwyciêskie zagrania i gole. Przypominanie tej prawdy nie ma sensu, by³o o tym ju¿ nie raz.
Okazja do zastosowania odmiennej ni¿ zazwyczaj formie przysz³a sama. Poniewa¿ na meczu, po raz pierwszy w roli kibica i obserwatora obecny by³ Artur Aleksandrowicz, opis meczu trampkarzy m³odszych BKS-u Lublin z Orlêtami £uków przybra³ kszta³t fikcyjnego wywiadu z wieloletnim trenerem ch³opców.
-Artur, jak siê czu³e¶ w nowej roli? Z grup± t± przepracowa³e¶ wiele lat!
-Z niektórymi 5. By³em lekko wzruszony. Gratulujê ch³opcom przekonywuj±cego zwyciêstwa, dobrej, jak zawsze widowiskowej i skutecznej gry, chocia¿ i tym razem rozmiary zwyciêstwa powinny byæ wiêksze. Jak zauwa¿y³em, trener Gu¶ciora zmieni³ ustawienie dru¿yny, pozostawiaj±c ten sam, tak zwany wyj¶ciowy sk³ad.
-W³a¶nie, jak oceniasz zmiany?
-Atak pozosta³ ten sam. Nêkanie obrony przeciwników zaczyna dwójka napastników: Zagórski – Rekiel. Zmiany nast±pi³y w defensywie i drugiej linii. Rolê stoperów pe³ni para Baran – Ja¶kiewicz. Bocznym obroñc± zosta³ Kuba Olszewski. U mnie gra³ ofensywnego pomocnika. ¯e zdobywanie bramek nie jest dla niego czym¶ obcym pokaza³ w 8 minucie strzelaj±c gola po serii zwodów w polu karnym. Trzeba przyznaæ, ¿e sprzyja³o mu szczê¶cie. Obroñca go¶ci powinien wybiæ pi³kê. Có¿, ale pi³ka no¿na to tak¿e wykorzystywanie b³êdów przeciwnika. Brawa dla Kuby za t± indywidualn± akcjê.
-Po indywidualnych przebojach bramki zdobyli Sebastian Wrzesiñski i Pawe³ Rekiel.
-Niezupe³nie. Poprzedzi³y je prostopad³e zagrania £ukasza Wiecha. Bez nich ani „Seba”, ani „Rekielek” nic by nie zrobili. W minionych sezonach nie jeden raz pisa³e¶, ¿e wygrywa i przegrywa ca³a dru¿yna. £ukasz Wiech gra³ i gra ¶rodkowego pomocnika. Jak zawsze harowa³ na ca³ym boisku, a jego bramkê zdobyt± zza pola karnego mogliby ogl±daæ reprezentanci Polski. To nie przypadek, ju¿ w siódmej minucie z poza „16-ki” trafi³ w poprzeczkê.
-W „robieniu gry” £ukasza wspiera Krzysiek G³adosz.
-To pi³karski profesor. Nienaganna technika, silny strza³ z dystansu. Du¿e wzmocnienie sk³adu. Mogê tylko ¿a³owaæ, ¿e w minionym sezonie gra³ w starszym roczniku.
-W Kra¶niku zagra³ jeden raz.
-Tak. Te¿ wygrali¶my 8:2. I „Kylo” gra³ tak samo, po profesorsku. Niestety, niekiedy zbyt egoistycznie. Musi widzieæ lepiej ustawionych kolegów, zagrywaæ do nich.
-Jego przej¶cie do rocznika 97’ nie jest dla ciebie ¼ród³em satysfakcji? Wiesz, o czym mówiê!
-Oczywi¶cie. Gdyby wtedy, rok temu, do trampkarzy m³odszych przesz³o kilku ch³opców, na czym zale¿a³o w³adzom klubu, nie by³oby dzi¶ tej, ciekawej, perspektywicznej, rozwijaj±cej siê stale dru¿yny. Ch³opcy naprawdê nie stoj± w miejscu! Zobacz, jakie postêpy zrobi³ Pawe³ Warowny. Rodzi siê ciekawy sk³ad!
-Proces ten zachodzi nie tylko u „Roniego”!
-Jasne. Na plus zaskoczyli mnie Kuba Kêdzierski i Sebastian Wrzesiñski. Mia³em wra¿enie, ¿e wiosn± nie grali swojego, byli jakby zagubieni. Ale có¿, przyszli do mnie od trenera Rejdycha. Teraz rozumiej± siê z kolegami. Akcjê i bramkê na 1:0 w meczu z TOP-em: Zagórski – Kêdzierski – Rekiel poleci³bym trenerowi Smudzie, aby pokaza³ reprezentantom na czym polega gra w pi³kê no¿n±.
-Piêkna, szybka kombinacja.
-W minionych sezonach wiele ich by³o. Dzisiaj mia³em wra¿enie, ¿e po strzeleniu bramki na 2:0 ch³opcy zbytnio bawi± siê pi³k±. Kiedy¶, przed laty, tak± grê nazywano „szko³± krakowsk±”. Dobra technika by³a zawsze cech± tej dru¿yny. Z kilkoma wyj±tkami, nie s± to ro¶li ch³opcy.
-Po utracie drugiej bramki, go¶cie z £ukowa przeprowadzili akcjê zakoñczon± strza³em w s³upek. Przypomnia³o mi to co¶.
-Mi te¿. Ch³opaki wiedz±, o co chodzi. Je¿eli zechce, mo¿e o to zapytaæ ich, mnie czy rodziców nowy trener. Szczegó³ów nie zdradzê, wywiad ten mog± przeczytaæ rywale. Je¿eli podobnych b³êdów w obronie uda siê unikn±æ, jak najbardziej realnym jest wygranie ligi. Dwa razy mi siê to nie uda³o, chocia¿ by³o bardzo blisko. Ale do trzech razy sztuka! ¯yczê tego Czarkowi, ch³opcom i oczywi¶cie rodzicom.
-A my ¿yczymy dalszego ci±gu sportowej przygody i zabawy z m³odszymi dzieæmi. My¶lê, ¿e o roczniku 97’bêdzie jeszcze g³o¶no, a maluchy bêd± mogli powiedzieæ: trenowa³ ich nasz trener.
Andrzej Rekiel
BKS Lublin – Orlêta £uków 8:2 (2:0). Bramki: J. Zagórski – 2 (12 i 51 minuta), J. Olszewski (8 min.), S. Wrzesiñski (37 min.), P. Rekiel (41 min.), £. Wiech (55 min.), M. Sikora (62 min.), P. Baran (70 min.)
BKS: M. ¯uber, J.Olszewski, £. Ja¶kiewicz, P. Baran, G. Trela, S. Wrzesiñski, £. Wiech, K. G³adosz, J. Kêdzierski, P. Rekiel, J. Zagórski. Grali ponadto: M. ¦wietlicki, D. Borowik. M. Sikora, P. Dolar, J. W±sik, P. Warowny, P. Karwat.
BKS Lublin - Orlêta £uków 8 - 2
25.08.2010 Mecz z TOP Bia³a Podlaska
Kolejny sezon sportowej przygody, ju¿ w Wojewódzkiej Lidze Trampkarzy M³odszych, nasi ch³opcy zaczêli we ¶rodê 25 sierpnia. Po piêciu, sze¶ciu latach treningów, po dwóch sezonach ligowych rozgrywek, po zgrupowaniu w Zamo¶ciu, kilku sparingach, z nowym trenerem, po raz pierwszy ligowy mecz przysz³o im zagraæ na pe³no wymiarowym boisku. Po raz pierwszy w przestrzeganiu zasad i regu³ gry sêdziemu g³ównemu pomagaæ mieli boczni sêdziowie. Dla zawsze ustawionej wysoko defensywy BKS ma to du¿e znaczenie. Teoretycznie trudniej bêdzie o pomy³ki i stracone w nieprawid³owy sposób bramki. W minionych sezonach, nasi rywale w ten w³a¶nie sposób czasami je zdobywali.
Pierwszym przeciwnikiem, który przyjecha³ do Lublina by³ TOP-54 Bia³a Podlaska. Osoby choæ co nieco orientuj±ce siê w m³odzie¿owej pi³ce Lubelszczyzny wiedz±, ¿e ka¿dy rocznik to silna i dobra dru¿yna. Zasadê t±, kolejny ju¿ raz, potwierdzi³ poprzedzaj±cy mecz trampkarzy starszych. Ch³opcy z Bia³ej nie dali najmniejszych szans po³±czonym si³om „Widoku” i BKS. Po raz pierwszy w ligowych protoko³ach pojawi³ siê KS Lublin.
Zupe³nie innym widowiskiem by³ mecz trampkarzy m³odszych. Stanê³y naprzeciw siebie dwie umiej±ce graæ w pi³kê i pi³k±, dobre technicznie dru¿yny. Z tego te¿ chyba powodu oby³o siê by³o zbêdnych, z³o¶liwych fauli, gra by³a p³ynna, ³adna dla oka. Niektóre akcje, bez zbêdnej przesady i egzaltacji, mo¿na by okre¶liæ „filmowe”. Takie by³y obydwie bramki. Zas³u¿enie wygra³a lepsza dru¿yna, w której wszystkie formacje: bramkarz, obrona, pomoc i atak przenika³y siê wzajemnie i uzupe³nia³y tworz±c na boisku pewnie wspó³graj±cy mechanizm.
Zaczê³o siê obiecuj±co. W trzeciej minucie zza linii pola karnego uderzy³ £ukasz Wiech: pi³ka kilkana¶cie centymetrów poni¿ej tak zwanego „okienka” odbi³a siê od lewego s³upka graj±cych w ¿ó³to – czarnych strojach go¶ci. Do pi³ki nie zd±¿y³ dobiec Pawe³ Rekiel, a „poprawka” Kuby Kêdzierskiego przelecia³a ponad poprzeczk±.
6 minutê meczu mo¿na by okre¶liæ mianem „zapowiedzi”. Minione mecze, zdobyte w ten sposób gole, przypomnia³ duet rozumiej±cych siê na napastników: do¶rodkowania „Zagóra” na bramkê nie zamieni³ jednak Pawe³ Rekiel. Z perspektywy ca³o¶ci meczu mo¿na by w tym momencie powiedzieæ: „co siê odwlecze, to nie uciecze”. Dwie minuty pó¼niej zza linii pola karnego uderzy³ Krzysiek G³adosz. Jego strza³ wy³apa³ bramkarz.
W trzynastej minucie pierwsz± gro¼n± akcjê przeprowadzili go¶cie, z du¿ym spokojem i pewnie interweniowa³ nasz bramkarz. Jego powrót do w³a¶ciwego sobie rocznika, przebudowanej defensywie z pewno¶ci± doda potrzebnej pewno¶ci, opanowania, spokoju i do¶wiadczenia, wzmocni je. Takim samym wzmocnieniem bêdzie Krzysztof G³adosz. Z £ukaszem Wiechem w drugiej linii mog± stworzyæ bardzo gro¼ny, my¶l±cy, widz±cy wiele, niezawodny „komputer pok³adowy” zespo³u, a wcze¶niej czy pó¼niej, oddany z dystansu strza³ „Kyla” stanie siê ozdob± jakiego¶ meczu. W ostatniej minucie pierwszej po³owy móg³ zdobyæ bramkê: po rzucie ro¿nym, pi³ka uderzona przez niego g³ow± o centymetry minê³a lewy s³upek bramki go¶ci. Stoj±cy na górce tatusiowie krzyknêli ju¿ „gol!”
O 20 minucie mo¿na by powiedzieæ: „do trzech razy sztuka”. I tym razem, z prawej strony do¶rodkowa³ „Zagór”, ale strza³ Paw³a Rekiela oddany pod poprzeczkê z „pierwszej pi³ki” zdo³a³ sparowaæ bramkarz. W tej sytuacji Pawe³ móg³ pozwoliæ sobie na jej przyjêcie i pos³anie po ziemi. Bramkarz nie mia³aby szans. Ale mo¿e na tym polega tak zwane „¿ycie”, ¿e to co w nim przysz³e, lubi wcze¶niej zapowiadaæ siebie i dawaæ o sobie znak? 22 minuta t± metafizyczn± zasadê zdaje siê potwierdzaæ.
Zaczê³o siê od Grzesia Treli, który zapocz±tkowa³ niespe³na 10 sekundow±, koronkow± akcjê podczas której pi³ka odby³a kilkudziesiêcio metrow± drogê z po³owy BKS koñcz±c podró¿ w bramce go¶ci. Sytuacjê t±, jej przebieg, mo¿na by ogl±daæ i ogl±daæ...
„Gelian” zagra³ do staj±cego przed polem karnym „Zagóra”, Kuba – prostopad³ym podaniem na prawo pomiêdzy obroñcami uruchomi³ filigranowego „Raula”, a Kuba Kêdzierski poda³ idealnie do Paw³a Rekiela, który strza³em pod poprzeczkê, jak wcze¶niej „z pierwszej pi³ki” pokona³ bramkarza go¶ci. By³o 1:0! Ca³ej dru¿ynie wielkie brawa za t± akcjê.
W 24 powinno byæ 2:0. Tym razem prostopad³± pi³kê do „Zagóra” zagra³ „Kylo”, Kuba na szybko¶ci min±³ obroñców i bramkarza: pi³kê zmierzaj±c± do siatki zdo³a³ wybiæ pi³karz dobrze, ³adnie i m±drze graj±cych go¶ci.
Po tej akcji w BKS-ie da³o chyba o sobie znaæ zmêczenie. Inicjatywê przej±³ TOP kilka razy gro¼nie atakuj±c. Najlepsz± sytuacjê mieli w 31 minucie, ale w pojedynku sam na sam lepszym – pierwszy, ale nie ostatni raz – okaza³ siê Maksymilian ¯uber. O uderzeniu g³ow± Krzysia G³adosza w 35 minucie wspomnia³em powy¿ej.
Od pocz±tku drugiej po³owy przewa¿a³ BKS, praw± stron± „szarpa³” jak zwykle nieprawdopodobnie szybki „Borówa”. W 45 minucie Pawe³ Rekiel, przedar³ siê przez „zasieki obroñców”, zdo³a³ podaæ do „Zagóra”, ale strza³ Kuby z linii pola karnego zdo³a³ wy³apaæ bramkarz. Dwie minuty pó¼niej z oko³o 20 metrów, ³adnym, technicznym, lekko niecelnym strza³em bramkarza go¶ci próbowa³ zaskoczyæ Krzysztof G³adosz. Po tym przysz³o kilka minut chaosu: „ch³opaki, to jest kopanina nie gramy na dwóch metrach” – nawo³ywa³ trener Gu¶ciora.
W 60 minucie, po indywidualnej akcji drug± bramkê zdoby³ Kuba Zagórski. Mimo tego go¶cie nie spasowali. Dwie minuty pó¼niej „Maks” znowu wygra³ pojedynek sam na sam, a w 67 minucie dopisa³o mu szczê¶cie: w takiej samej sytuacji pi³ka minê³a prawy s³upek jego bramki.
Choæ na s³owa uznania zas³uguje ca³a dru¿yna kilka s³ów o bramkarzu. Pozwolê sobie na osobisty ton. Maksiu! Znamy siê wiele lat. Razem z twoim tat±, innymi rodzicami, jeszcze z rocznikiem 96’, w „Lubliniance” ogl±dali¶my niejeden twój mecz. Ponad dwa lata temu prze¿yli¶my 10 niezapomnianych niedziel podczas turnieju Deichmanna, zakoñczonego zaskakuj±c±, specjaln± nagrod± dla was i dla nas, rodziców: lotem do Manchesteru na mecz „Czerwonych Diab³ów” z Boltonem, zwiedzanie Old Traford i spotkanie z Tomaszem Kuszczakiem. Tam te¿ rozegrali¶cie dwa spotkania gromi±c rówie¶ników i remisuj±c ze starszymi kolegami. Relacjê z waszego wyjazdu, w trzech kolejnych programach „Pi³karska Kadra czeka” pokaza³a Telewizja Polska. By³ to jeden z nielicznych przypadków, gdy pi³karze z Polski byli lepsi od gospodarzy z wyspy.
Sam pamiêtasz i wiesz, jak ró¿nie, w przygodzie miêdzy s³upkami ci siê uk³ada³o. Czasami chyba mog³e¶ siê za³amaæ. Nie podda³e¶ siê i wytrwa³e¶ osi±gaj±c godny podziwu, zas³uguj±cy na szacunek sportowy poziom, dostrze¿ony przez trenera wojewódzkiej kadry. Walka z samym sob±, ze s³abo¶ci±, znu¿eniem i zw±tpieniem, konsekwentne d±¿enie do realnego, za³o¿onego celu, zawsze i wszêdzie jest koniecznym warunkiem sensownego ¿ycia!
Andrzej Rekiel
BKS Lublin – TOP 54 Bia³a Podlaska 2:0 (1:0). Bramki: P. Rekiel – 22 minuta, K. Zagórski – 60 minuta.
BKS: M. ¯uber, G. Trela, P. Baran, £. Ja¶kiewicz, K. Olszewski, S. Wrzesiñski, £. Wiech,
K. G³adosz, J. Kêdzierski, J. Zagórski, P. Rekiel.
Grali ponadto: D. Borowik, M. Sikora, P. Warowny, J. W±sik, P. Dolar.
BKS Lublin - TOP Bia³a Podlaska 2 - 0
Poprzedni sezon
Dokonania dru¿yny z zesz³ego sezonu w zak³adce : Archiwum M³odzika Starszego .
|